http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Skrzydlate słowa

Janusz Anderman
2010-04-20, ostatnia aktualizacja 2010-04-20 12:00

Jeszcze niedawno w jakże zabawny sposób usiłowała "Gazeta Polska" prognozować nieodległą przyszłość.

Janusz Anderman
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Janusz Anderman
ZOBACZ TAKŻE
Szło jej o wspólny 9 maja lot do Moskwy prezydentów - byłego, Wojciecha Jaruzelskiego, i Lecha Kaczyńskiego.

Redaktor naczelny Sakiewicz i jego kolega Wolski wznieśli się na wyżyny swoich możliwości, a wypuszczone przez nich race humoru długo się będą jarzyć na niebie polskich dokonań dziennikarskich. Sakiewicz, bolejąc nad spadkiem notowań PiS, rzuca od niechcenia: "Nie pomoże tu przewóz w prezydenckim samolocie Jaruzelskiego do Moskwy,chyba że w jedną stronę i bez prezydenta. Poprzedni mieszkaniec mauzoleum na placu Czerwonym na tyle skruszał, że zrobiło się sporo wolnego miejsca". Wyjaśnienie dla zdumionych: mistrz słowa mówi tu, że zwłoki Lenina w mauzoleum się rozpadły i da się tam wśród szczątków upchnąć pierwszego po 1989 roku prezydenta. Wtóruje mu Wolski, który prezydentowi Kaczyńskiemu podsuwa pomysł, w jaki sposób ma gen. Jaruzelskiego do tej Moskwy przeflancować. Proponuje samolot wojskowy. W nim "dzielny żołnierz II wojny poleci w luku bombowym, aby na spadochronie opaść na plac Czerwony, tuż przy grobie Stalina".

Wolski, malując tę niebywale śmieszną scenę, też ma w zanadrzu rozwiązanie ostateczne: "Popieram decyzję pana prezydenta, żeby go zabrać do Moskwy. Nie upierałbym się natomiast przy powrocie".

To są postawy mądre i na wskroś patriotyczne. I takie wzorce znajdujemy tuż po strasznej katastrofie w Smoleńsku w poniedziałkowym "Naszym Dzienniku". "To, co nam w tej chwili pozostaje, to przede wszystkim modlitwa" - wzywa o. Rydzyk i trzeba zauważyć, że jego apel autorzy potraktowali w dość śmiały sposób. Przede wszystkim jeszcze przed podaniem jakichkolwiek wyników dwustronnego śledztwa próbują podsuwać miłośnikom tej poczytnej gazety cenne przemyślenia własne. Ekspert z Politechniki Szczecińskiej nie upiera się, broń Boże, że to na pewno był zamach. On tylko uczula: "Okoliczności wskazują jednak na poważną awarię lub celowe zablokowanie układów sterowania. Taką blokadę można łatwo zamontować tak, aby uruchomiła się przy wypuszczaniu podwozia [...] przed lądowaniem". Ekspert nie wyjaśnia niestety, czy taką blokadę miałby uruchomić sam pilot, czy może ktoś z obsługi naziemnej. "Odeszli ludzie, którzy nie bali się starcia z postkomuną i pozostającymi pod ich kontrolą liberałami prowadzącymi od kilku lat polityczną i medialną kampanię nienawiści przeciwko wszystkiemu, co polskie, co niepodległe, co katolickie" - rzecze zręcznie autor Jaroszyński i za pomocą małego pytanka otwiera czytelnikom oczy: "Wielu z nas zadaje sobie pytanie, czy to rzeczywiście był wypadek. Coraz więcej faktów wskazuje na to, że na pewno był to dziwny wypadek [...]".

"On zresztą wiedział, że może zginąć" - ujawnia Zdzisław Krasnodębski. Tym bardziej iż "ostatnie sondaże wskazywały, że miałby szansę wygrać wybory prezydenckie". A do tego nie można było dopuścić, bo prezydent Kaczyński i "jego Polska stała się niewygodna w nowej konstelacji USA - UE - Rosja". "Oskarżam Moskwę" - bez ogródek oznajmia światu poseł PiS Artur Górski, który choć uznał zaraz niedorzeczność swego odkrycia i za nie przeprosił, ma jednak przykrą świadomość, że prawdy pewnie długo nie poznamy, bo jak zauważa Krasnodębski: "Najpewniej podadzą nam wersję, w którą jakaś część ludzi uwierzy. Ale tu trzeba powiedzieć, że Katyń to miejsce ukrywania prawdy przez wiele lat". Lecz - należy z nadzieją zapytać rozmodlony "Nasz Dziennik" - może choć nasze dzieci poznają tę najprawdziwszą prawdę wcześniej? Tylko jak smarkaczy przymusić do pilnego studiowania autorów ze stajni Rydzyka?

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':