http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

''Gość niedzielny'' godny podziwu?

Janusz Anderman
2009-09-30, ostatnia aktualizacja 2009-09-30 12:29

Janusz Anderman
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Janusz Anderman
Słowem "gość" określa się potocznie kogoś wyjątkowego i godnego podziwu. I dlatego "Gość Niedzielny" nazywa się "Gość Niedzielny". Ostatnio, z powodu przegranego procesu z Alicją Tysiąc, wiele się o tym piśmie mówi i pisze. Ciekawe są głosy poparcia hierarchów Kościoła i publicystów, sterowanych uczuciem miłości chrześcijańskiej. Tezy tych pierwszych zwykle współbrzmią z opiniami głoszonymi wcześniej w sprawie Alicji Tysiąc w licznych artykułach drukowanych w "Gościu". Prymas Glemp komentował korzystny dla Tysiąc wyrok w Strasburgu tak: "Otrzymała Polska, polscy lekarze naganę, karę za to, że uratowali życie". Abp Głódź powiada o wyroku w Katowicach: "Zostało osądzone nauczanie Ojca Świętego". Kard. Dziwisz: "Zatriumfowała postawa cywilizacji śmierci. Wyrok ten przywołuje ducha przeszłości, kiedy za prawdziwe słowa płaciło się skazującymi wyrokami sądowymi".

Oburzony wyrokiem jest naczelny "Gościa". No bo na łamach nie porównywał Tysiąc do zbrodniarzy hitlerowskich. On do zbrodniarzy porównywał tylko sędziów ze Strasburga, którzy wydali taki a nie inny wyrok. Wydali dlatego, że Tysiąc z powodu wad polskiego prawa nie mogła się odwołać od decyzji lekarzy, którzy uniemożliwili jej 9 lat temu przeprowadzenie legalnej w jej przypadku aborcji. Z kolei słowa z "Gościa", że Tysiąc to matka, która dostała nagrodę pieniężną za to, że chciała zabić własne dziecko, są właściwie niewinną pieszczotą, a nie stosowaniem języka nienawiści, jak to określił katowicki sąd. Więc czego ta Tysiąc chce? - dziwi się poseł PiS Girzyński. Przecież wyszła na swoje i zarobiła za nic ponad sto tysięcy. "To już nie jest Alicja Tysiąc, ale Alicja 130 Tysięcy" - zauważa z zazdrością.

Mało kto jednak istotę obu tych procesów głęboko przeanalizował i tu trzeba pochwalić "Nasz Dziennik", który o sprawie pisze wnikliwie i sięga, jak to on, aż do samego dna. Jedna z publicystek trafia w sedno, gdy zauważa: "Był to w pełnym tego słowa znaczeniu proces pokazowy. Jego głównym celem było [ ] tak naprawdę zastraszyć ludzi Kościoła, obrońców życia, katolików, którzy angażują się na rzecz życia". Werdykty w obu procesach są wynikiem odgórnych manipulacji - ostrzega. Proces w Katowicach był "praktycznym instruktażem, jak działa nowa etyka. Ale może podziała także - wbrew intencjom jego organizatorów - jako przestroga?". Taką ma nadzieję, choć organizatorzy stanowią potężną siłę i zasiadają na szczytach ONZ-owskich, tworzą prawo międzynarodowe oraz związki polityczne i gospodarcze. Oto, jakie moce stoją za Tysiąc.

Inna publicystka "ND" ujmuje rzecz z jeszcze większą brawurą: "Cała ta hucpa to zaplanowana akcja lewicowych ekstremistów". Katowicki "haniebny wyrok praktycznie zdelegalizował wyznawanie religii katolickiej". Publicystka z jednej strony czuje strach, jaki do tej pory znała "tylko z opowiadań rodziców o ciemnych czasach PRL", z drugiej zaś dojmujący żal z powodu owych 30 tys. odszkodowania zasądzonego na rzecz Tysiąc od "Gościa". Wszystko będzie inaczej niż zawsze, gdyż "w tym tygodniu taca nie pójdzie na świątynie ani na pomoc biednym, ale na okup".

Córka Alicji Tysiąc ma 9 lat, już potrafi biegle czytać. I dobrze jej tak!

  • 36 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':