http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ludzie z lasu

Janusz Anderman
2012-01-31, ostatnia aktualizacja 2012-02-01 00:14

Szef tygodnika "Uważam Rze" Paweł Lisicki zadaje samemu sobie podchwytliwe pytanie: "Istnieje już w Polsce drugi obieg czy nie? Czy obecna władza i system polityczny faktycznie przypominają ten z czasów PRL?". Sam na to pytanie z brawurą odpowiada: "Rzeczywiście, nie ma dymu bez ognia"

Janusz Anderman
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Janusz Anderman
ZOBACZ TAKŻE
Tak jest, nie ma dymu bez ognia, ponieważ podobne pytania stawiają też inni komentatorzy, a to dowodzi, że "z polską demokracją dzieje się coś niedobrego". Bo "gdyby nie wykluczenie, gdyby nie całkowita nierównowaga stron sporu politycznego, gdyby nie fakt wyrzucenia z mediów publicznych wszystkich niemal znaczących publicystów o prawicowych poglądach, takiej debaty by nie było". Częścią winy za ten stan rzeczy autor obarcza PiS. Być może trapi go to, że kiedy partia ta przejęła władzę, nie wywaliła z mediów publicznych wszystkich niemal znaczących publicystów o nieprawicowych poglądach. "Przejęcie mediów publicznych przez PiS po wygranych przez tę partię wyborach było nieudaną i często niekonsekwentną próbą przywrócenie elementarnej równowagi.

To wtedy na krótko okazało się, że w mediach publicznych można bronić polskiego interesu, że tradycja narodowa nie służy do wyśmiewania, a zasoby dziejowej mądrości nie zostały zgromadzone na ulicy Czerskiej", czyli we wrażej "Gazecie Wyborczej".

Niestety PiS niedługo potem wybory przegrał i dlatego dzisiaj już się nie broni interesu polskiego, na masową skalę drwi się z tradycji narodowej i nikt nawet nie piśnie o kompromitującym braku zasobów przy Czerskiej. Nikt, oprócz autorów z drugiego obiegu, krzyczących wniebogłosy o tych sprawach na łamach swoich drugoobiegowych pism, które niezłomni kioskarze bez lęku kolportują potem wśród spragnionych prawdy.

Tak jest, istnieje i funkcjonuje drugi obieg. Potwierdza to inny autor "Uważam Rze", który precyzyjnie przedstawia scenę polityczną: "Lejtmotywem wystąpień naszych oficjeli jest to, że żyjemy w wolnym kraju. (...) Z drugiej strony pojawili się Wolni Polacy, którzy uważają, że nie żyją w wolnym kraju. To znaczy oni żyją w wolnym kraju, ale wtedy, kiedy są w drugim obiegu". W Polsce zaś trwa brudna robota, którą wykonują widzialni podwładni tych, "którzy tym sterują". Owi podwładni, ujawnia bezlitosny analityk, to: "prezydent, premier, ministrowie, posłowie, senatorowie, prokuratury, sądy, media... (...) A kto pociąga za sznurki? - pyta, a my bledniemy na myśl, jak straszne represje za te ciężkie słowa spadną na jego biedną mądrą głowę. - Mocarstwo jakoweś, masoneria czy ci, co zawsze?". Wydaje się, że najpewniej ci, co zawsze, bo oni nienawidzą Polski najmocniej.

Od niechcenia rzuca na łamach "Gazety Polskiej" szlachetne sformułowania Ziemkiewicz: "Nie znalazłbym zapewne powodu, by wspomnieć o poświęconym mnie i innym opozycyjnym dziennikarzom artykule..." albo "Tomasz Sakiewicz, by mieć za co wydawać opozycyjną gazetę...".

"Listy z podziemia" ogłasza w tym samym tygodniku bezskutecznie tropiony przez rzesze agentów podziemniak Wojciech Wencel. Stawia on sprawę jasno, określając III RP jako wrak państwa i formę tymczasową. "Jej upadek jest przesądzony, więc trzeba myśleć o tym, czym ją zastąpić". Na początek wieszcz przewiduje surowe kary sądowe dla polityków, którzy go zawiedli, radykalną wymianę elit, zastąpienie hierarchii kulturalnych nowymi. "Realizacja zaczęła się w drugim obiegu" - niestety pochopnie ujawnia ściśle tajne podziemne informacje, narażając tym samym całą siatkę.

Nie sposób nie wspomnieć o najodważniejszym spośród dzielnych, który poszedł jeszcze dalej i zdecydował się na samotną wojnę partyzancką. Swój dziennik walki, prowadzony w ziemiance i dostarczany z narażeniem życia bez kurierów do redakcji "Warszawskiej Gazety", ogłasza on pod tytułem "Zapiski polityczne człowieka lasu". Tu już taryfy ulgowej brak: "Tak, żyjemy w erze rządów pętaków. Polska wciąż jednak czeka na ludzi, którym rosną skrzydła...". Tylko ptactwo nas wyzwoli!

  • 70 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    83 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':