http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jarosław Kaczyński: Widziałem oryginalne akta "Bolka"

mar, IAR
2008-06-26, ostatnia aktualizacja 2008-06-26 11:10

Jarosław Kaczyński oświadczył, że gdy był szefem Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy, widział dokumenty, świadczące o związkach Lecha Wałęsy z SB. Miały być wśród nich oryginalne, sprawdzone grafologicznie doniesienia TW "Bolek", które pokazać miał mu Andrzej Milczanowski. - Kaczyński po prostu kłamie - mówił Milczanowski w TOK FM.

Odsłuchaj rozmowę z Andrzejem Milczanowskim

Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział w "Sygnałach Dnia", że na początku lat 90. nie wiedział o kontaktach Lecha Wałęsy z SB, a tylko słyszał o podejrzeniach wobec niego. Gdy jednak został szefem Kancelarii Prezydenta, ówczesny szef Urzędu Ochrony Państwa Andrzej Milczanowski pokazał mu dokumenty, świadczące o związkach Wałęsy z Służbą Bezpieczeństwa.

- Ale cóż ja mogłem wtedy zrobić? Gdybym to ogłosił publicznie, zostałbym zdezawuowany i uznany za człowieka niezrównoważonego psychicznie, nie mówiąc już o zdradzie tajemnicy państwowej - mówił Jarosław Kaczyński, dodając, że nie miał też pewności co do dalszej polityki Wałęsy. Zaznaczył, że po wycofaniu się byłego prezydenta z czynnej polityki, mówił kilka razy o zdarzeniach z początku lat 90.

Kaczyński podkreślił, że Milczanowski zapewniał go o autentyczności dokumentów, które dotyczyły także innych osób. Prezes PiS dodał, że nie wierzył w to, ale Milczanowski przedstawił mu mocne argumenty.

Milczanowski: Kaczyński kłamie

- Pan Jarosław Kaczyński kłamie i to nie po raz pierwszy. Można od ręki sprawdzić, że to kłamstwo, chociażby na podstawie ekspertyzy porównawczej pisma, której poddałem pewne dokumenty rzekomo dotyczące agenturalnej współpracy pana prezydenta Wałęsy. Ekspertyzie poddane zostały kserokopie i wynika z niej, że nie można ustalić, iż dokumenty te pochodzą z ręki pana prezydenta Wałęsy - mówił w TK FM Andrzej Milczanowski. - Były to kserokopie - podkreślił raz jeszcze.

Jak dodał były minister spraw wewnętrznych, ekspertyzę wykonało laboratorium kryminalistyczne Komendy Głównej Policji w listopadzie 1990. Mowa o niej także w książce Gontarczyka i Cenckiewicza.

- Milczanowski będzie teraz łgał - mówi dla Gazeta.pl Jarosław Kaczyński.



Kaczyński: Oskarżenia wobec Wałęsy już przed Sierpniem'80

- Nie mogę zaprzeczyć, że słyszałem takie oskarżenia jeszcze przed sierpniem 1980 roku. Natomiast późniejsza działalność Lecha Wałęsy, przy wszystkich kontrowersjach jakie wzbudzał, nie weryfikowała tego rodzaju tezy. Wróciła, gdy Lech Wałęsa był kandydatem na prezydenta - mówił Jarosław Kaczyński.

Podkreślił, że - jego zdaniem - prezydentura Wałęsy okazała się skrajnie nieudana i szkodliwa dla Polski, a prezydent umacniał wpływy postkomunistów. - Praktyka Lecha Wałęsy pokazywała, że coś musiało być - powiedział Kaczyński. Prezes PiS zaprzeczył, aby to jego partia inicjowała wydanie książki Instytutu Pamięci Narodowej "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii".

O tym, czy Kaczyńscy wiedzieli o możliwej współpracy Lecha z SB, mówił także Antoni Dudek.

  • 815 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':