Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
O sprawie pisaliśmy w
sobotniej "Gazecie". Dziewczyna z matką próbowały najpierw bezskutecznie przeprowadzić zabieg w dwóch lubelskich szpitalach. Warszawskich lekarzy pomogła znaleźć Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, do której zwróciła się matka ciężarnej.
W szkole Agaty dwa tygodnie temu rozeszła się informacja, że jest ona w ciąży i że ma mieć aborcję. Ktoś powiadomił policję. Funkcjonariusze rozmawiali z nauczycielami, którzy od matki Agaty wiedzieli o ciąży. I że ojcem jest jej rówieśnik. Matka miała też powiedzieć, że starać się będzie o dokument, który pozwoli na aborcję. - Jednak nauczyciel dziewczyny powiedział mi, że Agata chce urodzić - informuje nadkom. Andrzej Porczak, komendant III komisariatu w Lublinie.
Policja nabrała podejrzeń, że dziewczyna może być nakłaniana do przerwania ciąży wbrew jej woli, i zawiadomiła sąd rodzinny. Ten z urzędu wszczął sprawę o pozbawienie praw rodzicielskich i zdecydował o umieszczeniu dziewczyny w pogotowiu opiekuńczym. - To normalna procedura - zaznacza Mariusz Tchórzewski, wiceprezes Sądu Rejonowego w Lublinie.
W sprawę włączyła się prokuratura. - Dostaliśmy z sądu sygnał, że Agata była nakłaniana do przerwania ciąży. Prowadzimy postępowanie sprawdzające - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
A Prokuratura Rejonowa - opierając się na aktach sądowych - wydała zaświadczenie, które Agata z mamą przywiozły do warszawskiego szpitala na Inflancką, gdzie miała być przeprowadzona aborcja. W sobotnim tekście - na podstawie informacji stołecznej policji i Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny - podaliśmy, że w zaświadczeniu było stwierdzenie, iż dziewczyna zaszła w ciążę w wyniku gwałtu. Wczoraj prokuratura to prostowała: - Napisaliśmy, że "zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego - obcowania płciowego z osobą poniżej 15 lat" - mówi Beata Syk-Jankowska. Zgodnie z prawem takie zaświadczenie dopuszcza aborcję.
Lekarze byli gotowi do zabiegu. Wtedy przyjechał ksiądz z Lublina i kobiety z organizacji pro-life. Lecznica została zasypana e-mailami z prośbą o niewykonywanie zabiegu. Zostały wysłane po apelu, który pojawił się na forum internetowym czasopisma "Fronda".
- Były wśród nich taktowne prośby, ale także groźby typu: "wy komunistyczni mordercy" - opowiada osoba ze szpitala. - To przerażające, ale pojawiły się w nich pełne dane osobowe dziewczynki.
Do aborcji nie doszło. Dyrekcja szpitala jako oficjalny powód podaje przesłane faksem postanowienie sądu rodzinnego o umieszczeniu Agaty w Pogotowiu Opiekuńczym w Lublinie do zakończenia sprawy o pozbawienie matki władzy rodzicielskiej. Według naszych informacji 14-latka często zmienia zdanie - w czwartek w rozmowie z ordynatorem wycofała zgodę na aborcję. Cały czas była w kontakcie telefonicznym z księdzem z Lublina. W czwartek wyszła ze szpitala.
Nasi rozmówcy twierdzą, że w kontakcie z Agatą jest też Hanna Wujkowska, którą minister edukacji Roman Giertych zrobił specjalistką do spraw promocji ochrony życia w szkołach.
Co dalej? - Przeniesienie do pogotowia opiekuńczego nie wyklucza prawa do aborcji - tłumaczy Mariusz Tchórzewski.
Prof. Jan Widacki, prawnik, poseł (Koło Demokratów): - W tym przypadku zaświadczenie z prokuratury było wystarczającą przesłanką do wykonania aborcji. Ciąża była wynikiem czynu zabronionego.
- Jednak obojgu 14-latków nie grozi odpowiedzialność karna na podstawie kodeksu karnego, bo są za młodzi - dodaje dr Barbara Namysłowska-Gabrysiak z UW.
Inaczej rzecz interpretuje Tomasz Krawczyk, przedstawiciel organizacji pro-life, asystent PiS-owskiego wiceministra zdrowia Bolesława Piechy. - Jeśli i dziewczyna, i chłopak są nieletni, nie możemy mówić, że doszło do czynu zabronionego i nie ma podstaw do aborcji.
Krawczyk w sobotę z innymi działaczami na stronie "Frondy" wezwał do mobilizacji w obronie nienarodzonego dziecka. - Dziewczyna jest pod silną presją matki - przekonuje Krawczyk. Wczoraj jego wpisu już nie było.
Działacze pro-life zgłosili sprawę policji w Warszawie. Ta przekazała ją stołecznej prokuraturze.
Dziewczyna i jej matka nie chcą rozmawiać z mediami. Tak samo ksiądz, który się z nią kontaktował.
Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski zadeklarował wczoraj pomoc prawną dla rodziny Agaty. - Księża jeżdżący po Polsce i przekonujący dziewczyny do nieprzerywania ciąży to przekroczenie wszelkich norm - mówił w Lublinie. Powiedział, że po zdobyciu władzy jego ugrupowanie będzie dążyć do wypowiedzenia konkordatu.
Partia Leszka Millera - Polska Lewica - zaapelowała do ministrów Grzegorza Schetyny i Zbigniewa Ćwiąkalskiego o zajęcie się sprawą Agaty.
W Polsce kobieta może dokonać legalnej aborcji, m.in. gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, jeśli nie upłynęło więcej niż 12 tygodni od poczęcia. Agata jest w 10. lub 11. tygodniu ciąży.