Zazwyczaj kojarzymy trądzik z okresem dojrzewania i zamiast traktować go jak chorobę, uznajemy go za przemijającą dolegliwość, którą każdy musi przejść. Choć to prawda, że zazwyczaj zmiany skórne ustępują samoistnie po 20. roku życia, to u niektórych osób (częściej u kobiet) trądzik przeciąga się nawet do czterdziestki.
To kolejna z chorób, po łuszczycy, która wpływa nie tylko na ciało, ale także wyjątkowo na psychikę. Cięższe przypadki trądziku powodują szczególnie u młodego człowieka wycofanie się z życia towarzyskiego, zamknięcie w sobie, czasami nawet myśli samobójcze. Zmian skórnych nie da się ukryć, są nieestetyczne. Wzbudzają niechęć i odstręczają. A przecież jest to okres nawiązywania pierwszych miłości. Dla nastolatków ciało ma ogromne znaczenie, jego ułomność staje się tragedią i jest trudna do zaakceptowania. Dlatego pierwszych objawów choroby nie należy lekceważyć. Warto pójść do lekarza, niekoniecznie od razu dermatologa, i zacząć leczenie.
Skąd bierze się trądzik?
Są dwie najbardziej popularne odmiany trądziku pospolitego - same zaskórniki i stany zapalne. Za te ostatnie odpowiedzialna jest bakteria beztlenowa naturalnie żyjąca na naszej skórze - Propionibacterium acnes. Czasami, gdy za bardzo się namnoży, doprowadza do zapaleń zatkanych wcześniej gruczołów łojowych.
Ponieważ trądzik zapalny to choroba bakteryjna niekiedy lekarze sugerują, by przed leczeniem wykonać posiew mikrobiologiczny ze zmian skórnych. Dermatolodzy są jednak zdania, że w większości przypadków nie ma to sensu, ponieważ najczęściej wcale nie hoduje się z takich posiewów Propionibacterium acnes, ale inną bakterię - Staphylococcus epidermis. I potem to dla niej oznacza się tzw. antybiogram, czyli wrażliwość na antybiotyki, i leczy nie to, co trzeba.
Kolejnym nierzadko zalecanym badaniem są testy określające poziom męskich hormonów (także u kobiet) - androgenów (choć rzeczywiście odgrywają one ważną rolę w powstawaniu trądziku, to u większości chorych ich stężenie okazuje się prawidłowe). Wskazaniem do takiego badania są zmiany trądzikowe u dzieci i młodych kobiet wykazujących objawy tzw. hiperandrogenizmu. Należą do nich m.in.:
- owłosienie w miejscach, gdzie zazwyczaj ono nie występuje, np. na brzuchu;
- łysienie typu męskiego, czyli skroniowe;
- zaburzenia miesiączkowania;
- obniżenie tonu głosu;
- torbielowatość jajników;
- kłopoty z płodnością.
Do innych czynników sprzyjających rozwojowi trądziku należą:
- zmiany hormonalne w okresie dojrzewania, ciąży i w określonych fazach cyklu menstruacyjnego;
- niektóre kosmetyki zatykające pory;
- nieprzewiewna odzież;
- nadmierna wilgotność powietrza;
- nadmierna potliwość ciała.
U dorosłych mężczyzn najczęściej występuje trądzik skupiony - jedna z najcięższych odmian trądziku pospolitego. Zmiany ropne, guzki, a w ich konsekwencji blizny pojawiają się głównie na plecach, klatce piersiowe, ramionach.
Jak leczyć trądzik?
Jeśli trądzik ma postać łagodną, wystarczy terapia miejscowa. Standardem jest stosowanie maści antybiotykowych, najczęściej zawierających tetracykliny. Na Zachodzie najczęściej dodaje się to takiego leczenia jeszcze inne środki, np. działający przeciwbakteryjnie nadtlenek benzoilu. Dermatolodzy ubolewają, że w Polsce rzadko korzysta się z terapii skojarzonych, które dają, po pierwsze, lepsze efekty leczenia. Po drugie, zapobiegają najczęstszym powikłaniom antybiotykoterapii - powstawaniu lekooporności na stosowany środek.
W cięższych postaciach trądziku, z dużymi i licznymi zmianami ropnymi, zaleca się miejscowe stosowanie retinoidów. Są to pochodne witaminy A. Zmniejszają one gromadzenie się wydzieliny wewnątrz mieszka włosowego, udrażniają więc gruczoły łojowe, zwiększają dopływ tlenu do wnętrza skóry. Hamują rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie zmian zapalnych.
Najlepiej jest stosować antybiotyk na przemian z retinoidem lub nadtlenkiem benzoilu, np. retinoid wieczorem, a antybiotyk i nadtlenek benzoilu rano.
Ważne! Preparaty powinno się nakładać na całą powierzchnię chorej skóry, np. na czoło, a nie punktowo.
Terapia łagodnego trądziku trwa najczęściej sześć tygodni lub do momentu ustąpienia zmian.
Jeśli jednak po dwóch-trzech miesiącach leczenie nie przynosi skutku, trzeba skorzystać z pomocy dermatologa. Cięższe lub oporne na leczenie objawy trądziku powinno się bowiem leczyć już nie miejscowo, ale ogólnoustrojowo. Antybiotyków nie stosujemy wtedy na skórę, ale łykamy je w tabletkach.
Taką kurację powinien zalecić i kontrolować dermatolog. Jest ona dłuższa - trwa minimum 12 tygodni. Często stosuje się potem terapię podtrzymującą (z minimalnymi dawkami leków), która trwa miesiącami, a nawet latami. Najlepiej sprawdzają się tetracykliny, czasem stosuje się erytromycynę (jednak na ten antybiotyk bakterie są często oporne).
Uwaga! Tetracyklin nie można stosować u kobiet w ciąży i u dzieci do 8. roku życia, bo mają szkodliwy wpływ na kości i zęby dzieci.
Powikłaniem długotrwałej antybiotykoterapii są grzybice. Poza tym niektóre antybiotyki mogą też wywoływać przebarwienia skóry, a np. doksycyklina może powodować nadwrażliwość na światło, co oznacza, że nie można po niej wychodzić na słońce (nici z urlopu nad morzem). Zignorowanie takiego ostrzeżenia może skończyć się silnym podrażnieniem skóry, a nawet poparzeniem i powstaniem trudnych do usunięcia przebarwień.
Czasami w leczeniu trądziku pomagają hormonalne środki antykoncepcyjne zawierające estrogen. Ostrożniej trzeba stosować leki zbijające nadmierny poziom androgenów. Robi się to tylko w bardzo określonych przypadkach.
Nasilenie trądziku może się zmniejszać latem ze względu na korzystny, przeciwzapalny wpływ słońca.
Źródło: Gazeta Wyborcza