http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Znane są przyczyny nagłej śmierci łóżeczkowej?

ola, sciencedaily
2010-02-09, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 17:24

Niedobór serotoniny może być powodem nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt - donosi "The Journal of the American Medical Association"

Niemowlę
Fot. AP
Niemowlę
Mianem nagłej śmierci łóżeczkowej, czyli zespołu nagłego zgonu niemowląt, określa się sytuację, w której niemowlę umiera przed ukończeniem pierwszego roku życia, a sekcja zwłok i analiza historii medycznej dziecka oraz jego rodziny nie dostarczają wyjaśnień tego zdarzenia. Według szacunków amerykańskiego Narodowego Centrum Statystyk Zdrowia (NCHS), zespół nagłego zgonu niemowląt jest jedną z trzech najczęstszych przyczyn śmierci dzieci przed pierwszym rokiem życia w USA.

Zazwyczaj śpiący człowiek reaguje na brak powietrza obudzeniem się lub zmianą pozycji, małe dzieci mogą dodatkowo zakomunikować ten dyskomfort płaczem. Jednak organizmy niektórych niemowląt zdają się ignorować wysyłany przez układ oddechowy alarm i dziecko śpi dalej, co prowadzi do tragicznego w skutkach niedotlenienia.

Hipotezę tę może potwierdzać spektakularny sukces amerykańskiej akcji "Back to Sleep" (gra słów - ten angielski zwrot można odczytać zarówno jako "powrót do spania", jak i "plecy do spania") zachęcającej rodziców i opiekunów do układania zasypiających dzieci na plecach, dzięki czemu maleństwo nie zaśnie np. z twarzą przyciśniętą do poduszki. Od rozpoczęcia tej akcji w 1994 roku liczba przypadków nagłej śmierci łóżeczkowej spadła o ponad 50 proc. Wciąż jednak zespół nagłego zgonu niemowląt kosztuje życie kilka tysięcy dzieci rocznie.

Zdaniem naukowców z Harvard Medical School winę za "zaspanie" układu nerwowego ponosi niedobór serotoniny. Aby sprawdzić, jak ten hormon wpływa na ryzyko wystąpienia zespołu nagłego zgonu niemowląt, przebadali oni mózgi 35 niemowląt zmarłych w wyniku nagłej śmierci łóżeczkowej, 5 niespodziewanie zmarłych w wyniku innych przyczyn i 5 hospitalizowanych i zmarłych w wyniku niedotlenienia.

Okazało się, że poziom serotoniny u niemowląt zmarłych w wyniku zespołu nagłego zgonu niemowląt był aż o 26 proc. niższy niż u pozostałych zmarłych dzieci. Również poziom hydroksylazy tryptofanowej, enzymu niezbędnego w produkcji serotoniny, był znacznie niższy (o 22 proc.) w grupie dzieci zmarłych w wyniku nagłej śmierci łóżeczkowej.

Ów niedobór serotoniny, która usprawnia komunikację między komórkami nerwowymi i wspomaga regulację m.in. procesów snu i oddychania, wydaje się trzecim, dotychczas brakującym elementem w kombinacji trzech czynników składających się na ryzyko śmierci łóżeczkowej. Pozostałe dwa to krytyczny moment rozwoju, jakim jest pierwszy rok dziecka, oraz czynniki zewnętrzne, np. spanie z twarzą przyciśniętą do poduszki lub w oparach dymu papierosowego.

Właśnie kombinacja dwóch lub więcej takich czynników ryzyka jest powodem około 88 proc. przypadków śmierci łóżeczkowej. Autorzy badania mają nadzieję na opracowanie i wprowadzenie testów mierzących poziom serotoniny u niemowląt, aby rodzice zagrożonych dzieci mogli podjąć dodatkowe środki ostrożności.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Wilhelm Sasnal. Dzisiaj omijam zawiść

Mam się czuć winny tylko dlatego, że jestem Polakiem? I co to znaczy być Polakiem? - malarz Wilhelm Sasnal opowiada o filmie ''Z daleka widok jest piękny''

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Emerytury w Europie - informator
  • Gazeta Telewizyjna