http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nieświadomi przemówili

Wojciech Moskal, newscientist.com
2010-02-04, ostatnia aktualizacja 2010-02-04 18:35

Naukowcom z Anglii i Belgii udało się nawiązać kontakt z osobami, które uznano za będące w stanie wegetatywnym

Śledzenie aktywności mózgu pacjenta w szpitalu uniwersyteckim w Liege.
Fot. Yves Logghe AP
Śledzenie aktywności mózgu pacjenta w szpitalu uniwersyteckim w Liege.
- Być może już niedługo tacy chorzy będą mogli w jakimś stopniu angażować się w kształtowanie swojego losu - mówi Adrian Owen z uniwersytetu w Cambridge, główny autor pracy.

Osoby w stanie wegetatywnym same oddychają, zachowują niektóre odruchy, ale wydają się całkowicie pozbawione świadomości. Jednak uważa się, że aż w prawie 40 proc. przypadków może dochodzić do postawienia błędnej diagnozy i osoba uznana za będącą w stanie wegetatywnym tak naprawdę pozostaje minimalnie świadoma. Jest jakby w półmroku, w którym może częściowo odczuwać na przykład ból, doświadczać emocji i w bardzo ograniczonym zakresie próbować nawiązywać kontakt z otoczeniem.

Problem w tym, że te dwa stany - wegetatywny i minimalnej świadomości - są niekiedy bardzo trudne do rozróżnienia. Istnieją specjalne testy (np. sprawdzanie, czy pacjent zmienia kierunek patrzenia w zależności od wydawanych poleceń), ale nie są one doskonałe i mogą "przeoczyć" minimalnie świadomego pacjenta. Badacze próbują ulepszyć te sposoby, wykorzystując m.in. nowoczesne metody obserwowania pracy mózgu.

Tak czy nie?

Naukowcy, których pracę publikuje najbardziej prestiżowy medyczny periodyk - "The New England Journal of Medicine" - "dogadali się" z chorymi, obserwując sposób, w jaki ich mózgi reagowały na pytania.

W pierwszym eksperymencie z 2006 r. Owen i jego współpracownicy użyli funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (MRI), by sprawdzić, czy kobieta, u której stwierdzono stan wegetatywny, zareaguje na dwie komendy. Każda z nich powinna uruchamiać inny fragment mózgu. Gdy pacjentce polecono, by wyobraziła sobie siebie grającą w tenisa, w jej mózgu zaczynał świecić fragment kory ruchowej. Gdy polecono jej, by wyobraziła sobie, jak porusza się po własnym domu - świecił tzw. zakręt przyhipokampowy, obszar związany z orientacją przestrzenną.

Ponieważ reakcje mózgu były zgrane w czasie z wydawanymi komendami, a i miejsce, w którym mózg ulegał aktywacji, pokrywało się z przewidywaniami badaczy, doszli oni do wniosku, że kobieta musiała zrozumieć komendy i świadomie na nie zareagowała.

W nowszym eksperymencie naukowcy przebadali 23 osoby z Belgii i Wielkiej Brytanii, które wcześniej zdiagnozowano jako będące w stanie wegetatywnym. Jak się okazało, pięć z nich zachowało jednak pewien poziom świadomości. Z 29-letnim mężczyzną, który świadomość stracił po wypadku samochodowym, naukowcy spróbowali "porozmawiać".

Zadali mu pytania: "Czy twój ojciec ma na imię Thomas?", "Czy twój ojciec ma na imię Alexander?", "Czy masz siostry?".

Jeśli odpowiedź brzmiała "tak", pacjenta proszono, by wyobrażał sobie siebie grającego w tenisa. Jeśli "nie", miał wyobrażać sobie, jak chodzi po własnym domu.

Wszystko, co w czasie doświadczenia działo się w mózgu mężczyzny, było rejestrowane za pomocą rezonansu magnetycznego.

Aby wyniki były jak najbardziej wiarygodne, pytania przygotowała rodzina pacjenta; naukowcy wcześniej nie znali odpowiedzi. Dodatkowo, część ekipy zajmująca się analizą zdjęć uzyskanych z rezonansu nie miała w ogóle styczności z chorym ani z jego rodziną.

Okazało się, że chory zareagował na pięć z sześciu zadanych pytań. Gdy odpowiadał twierdząco, w jego mózgu świeciła się kora ruchowa. Gdy chciał powiedzieć "nie" - świecił się rejon związany z orientacją przestrzenną. Jego rodzina potwierdziła, że wszystkie odpowiedzi były zgodne z prawdą.

Eksperyment powtórzono u 31 zdrowych ochotników. "Reakcje ich mózgów były identyczne - świeciły u nich dokładnie te same miejsca co u naszego pacjenta" - piszą badacze w "NEJM".

Chcesz dalej żyć?

- Jestem prawie całkowicie pewien, że ten człowiek zachował świadomość - mówi Adrian Owen. - Rozumie wydawane mu instrukcje, pamięta, co to jest tenis i jak się w niego gra. Wyraźnie widać, że wiele z jego funkcji poznawczych pozostało nienaruszonych.

- Nie tylko dowiedliśmy, że ci ludzie są świadomi - daliśmy im też możliwość porozumiewania się ze światem - przekonuje Steven Laureys z belgijskiego uniwersytetu w Liege, współautor badań.

- Ta praca zmienia wszystko - uważa Nicholas Schiff ze Szkoły Medycznej Weilla-Cornella w Nowym Jorku, również zajmujący się utratą świadomości. - Teraz, gdy wiemy, że nawet osoba uznana za będącą w stanie wegetatywnym może komunikować się ze światem, i być może nieskutecznie próbuje to zrobić, nasza wiedza dotycząca sposobu postępowania z takimi chorymi, została wywrócona do góry nogami - twierdzi Schiff.

Co np. robić w sytuacji, gdy ktoś zapyta chorego, czy chce dalej żyć, a on odpowie, że nie? - Na razie jesteśmy daleko od tego typu dylematów, ale niewątpliwie kiedyś lekarze będą musieli się z nimi zmierzyć - mówi Owen. - Sam fakt, że ktoś jest w stanie odpowiedzieć "tak" albo "nie", nie dowodzi, że jest również w stanie podejmować złożone, ważne decyzje dotyczące własnego życia.

Odkrycie powoduje nie tylko etyczne i prawne komplikacje, ale może też bardzo ułatwić opiekę nad chorymi w stanie minimalnej świadomości. "Rozmawiając" z lekarzem za pomocą rezonansu, będą oni mogli poinformować go, że coś ich boli, a ten zaleci wtedy odpowiedni lek.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 51 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    117 głosów

Co się stało z Madzią?

Matka półrocznej Madzi z Sosnowca wyznała, że córeczka wyślizgnęła się jej w domu z kocyka i uderzyła główką w wysoki próg