Statyny to jedne z najczęściej przepisywanych dziś leków na świecie. Obniżając stężenie "złego" cholesterolu - LDL - chronią przed zawałem serca czy udarem mózgu. Jak wszystkie leki nie są jednak wolne od skutków ubocznych. Z
pracy opublikowanej w "Archives of Internal Medicine" wynika, że w przypadku kobiet w starszym wieku mogą również w umiarkowany sposób zwiększać ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2.
Dowodu wciąż brak Zespół, którym kierował dr Yunsheng Ma z Uniwersytetu Stanu Massachusetts, przeanalizował dane pochodzące od prawie 154 tys. kobiet po menopauzie biorących udział w bardzo znanym projekcie badawczym - Womens's Health Initiative. W chwili rozpoczęcia obserwacji, w 1993 r., średnia ich wieku wynosiła 63 lata, żadna nie chorowała wówczas na cukrzycę, a statyny zażywało 7 proc. z nich.
Okazało się, że do 2005 r. u niecałych 10 proc. pań stosujących statyny rozwinęła się
cukrzyca typu 2. W przypadku kobiet, które nie zażywały tego typu środków, odsetek zachorowań na cukrzycę wyniósł 6,4 proc. (w sumie na cukrzycę zachorowało ponad 10 tys. z obserwowanych kobiet).
Komentujący te wyniki eksperci podkreślają, że tego typu badania wyłapują istnienie pewnych związków czy zwiększonego ryzyka, nie są jednak w stanie przynieść konkretnego dowodu i dokładnie stwierdzić, co jest przyczyną, a co skutkiem. Akurat tutaj bardziej konkretne są wyniki kilku innych, choć zakrojonych na o wiele mniejszą skalę, programów, które przeprowadzono w ostatnich latach.
Na przykład w czerwcu ubiegłego roku na łamach "Journal of American Medical Association" ukazała się analiza, której autorzy dowodzili, że ryzyko rozwoju cukrzycy u osób zażywających duże dawki statyn jest wprawdzie niewielkie, lecz realne. "Dzięki statynom na przestrzeni roku można zanotować jeden
zawał serca mniej na każdych 155 pacjentów leczonych tymi środkami i jeden dodatkowy przypadek cukrzycy na każde 498 osób zażywające te leki" - pisali autorzy artykułu w "JAMA".
Inni eksperci przypominają jednak, że opublikowane w "Archives of Internal Medicine" wyniki badań nie zmieniają na razie absolutnie niczego w praktyce klinicznej (sami autorzy pracy również bardzo wyraźnie podkreślają, że wszystkie obowiązujące obecnie wytyczne dotyczące statyn powinny zostać zachowane).
- Obawiam się, że ludzie, dla których stosowanie statyn wiąże się naprawdę z dużymi korzyściami, mogą z powodu tego typu raportów dość mocno się przestraszyć - mówi dr Steven Nissen kierujący oddziałem kardiologicznym w Cleveland Clinic. - Oczywiście, że nie chcemy, by statyny były powszechne jak woda mineralna, ale chcemy, by właściwi ludzie otrzymywali właściwe leczenie. A gdy tak się dzieje, ten opisany teraz potencjalny efekt nie jest dla nas specjalnym ograniczeniem - mówi Nissen.
Wtóruje mu dr Judith Franklin z amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia. - Niebezpieczeństwo polega na tym, że ktoś może odstawić lek o dowiedzionej skuteczności i dający konkretne korzyści, które znacznie przewyższają potencjalny efekt uboczny - twierdzi Franklin.
Dieta i sport lepsze? O ile w przypadku ludzi z rozpoznaną już chorobą układu krążenia i z dość wysokim ryzykiem zawału czy udaru obecna
praca niczego raczej nie zmieni, o tyle może ona na nowo rozgrzać inną dyskusję.
Rzecz w tym, że statyny przepisuje się dziś coraz częściej osobom, u których nie zdiagnozowano jeszcze żadnej choroby układu krążenia, a u których obecne są jedynie czynniki ryzyka jej rozwoju, np. palenie papierosów, podwyższone ciśnienie tętnicze czy... cukrzyca (Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne stoi nawet na stanowisku, że cukrzyca jest tak dużym zagrożeniem dla serca, że zaleca wielu chorującym na nie ludziom zażywanie - i to w dość dużych dawkach - statyn).
- Generalnie zasada jest taka: statyny pomagają i powinny być przepisywane osobom, u których istnieje co najmniej 10-proc. ryzyko zawału serca w okresie następnych dziesięciu lat. Doświadczony lekarz jest w stanie bez problemu coś takiego obliczyć - przypomina dr Steven Nissen.
A wracając do osób zdrowych, lecz zażywających statyny: w ich przypadku opisanie potencjalnego skutku ubocznego - cukrzycy - może dać powód do zastanowienia się, czy w walce z cholesterolem stosować środek farmakologiczny, czy jednak skupić się na odpowiedniej diecie i regularnej aktywności fizycznej.
- Nie powinniśmy patrzeć na statyny jak na jakąś magiczną pigułkę, która wszystko za nas zrobi, i to w dodatku bez żadnych konsekwencji. A niestety, myśli tak wielu spośród tych, którzy je stosują. Uspokojeni w ten sposób potrafią np. objadać się bez opamiętania - ostrzega dr Yunsheng Ma.