Po wejściu do kriokomory - odizolowanego pomieszczenia, w którym panuje temperatura od 120 do nawet 160 stopni C poniżej zera - w ciele człowieka zachodzą gwałtowne zmiany. Organizm broni się i robi wszystko, żeby nie dopuścić do wychłodzenia organów wewnętrznych. Ale w starciu z tak niecodziennym zimnem na dłuższą metę nie miałby szans - ludzkie ciało nie jest przygotowane do radzenia sobie z takimi niskimi temperaturami. Dlatego wizyta w kriokomorze może trwać nie więcej niż 3 min. Po dłuższym czasie mogłyby wystąpić halucynacje, nieodwracalne odmrożenia kończyn i uszkodzenie mózgu kończące się śmiercią. Mróz w dużej dawce to co prawda poważne zagrożenie, ale w małej - prawdziwe błogosławieństwo dla zdrowia.
Zimno mobilizuje W pierwszych sekundach naczynia krwionośne i mięśnie pacjenta poddawanego krioterapii gwałtownie się kurczą. Krew odpływa z tkanek powierzchniowych i gromadzi się w głębszych warstwach ciała, aby jak najdłużej zatrzymać ciepło. Dlatego nawet po wyjściu z kriokomory organizm czuje się cały czas zdezorientowany. Receptory ciepła wciąż odbierają sygnały, że jest zimno (bo znajdują się w skórze, czyli najbardziej schłodzonej warstwie), więc ciało robi wszystko, by się ogrzać. Żyły i tętnice rozszerzają się, by wzmocnić przepływ krwi. Jej obieg jest nawet cztery razy szybszy niż normalnie. Dzięki temu komórki całego ciała otrzymują w krótkim czasie większą niż zazwyczaj porcję składników odżywczych, tlenu, a także substancji przeciwzapalnych, których produkcja także wzrasta pod wpływem szoku temperaturowego, jakiego doznaje ciało.
Natychmiastowe efekty są spektakularne: ustępują bóle stawów i mięśni (te w dodatku bardzo się rozluźniają) oraz łagodnieją stany zapalny w całym ciele. Wszelkie uszkodzenia regenerują się znacznie szybciej niż zazwyczaj. Jednocześnie przyspiesza przemiana materii i praca układu odpornościowego. Krioterapia wpływa korzystnie również na samopoczucie. Po wyjściu z kriokomory pacjenci często odczuwają stan zbliżony do euforii. To efekt zwiększonego wydzielania beta-endorfin, naturalnych opioidów, czyli tzw. hormonów szczęścia, które tłumią odczuwanie bólu. Pobudzenie jest wzmocnione także przez adrenalinę i noradrenalinę, których poziom rośnie po zabiegu. U mężczyzn wzrasta też produkcja testosteronu.
Niezbędne przygotowania Zanim jednak pacjent trafi do kriokomory, musi przejść odpowiednie przygotowania. Niezbędne będzie wykonanie podstawowych badania (EKG, analiza krwi oraz moczu) i konsultacja z lekarzem. To on oceni, czy w naszym przypadku nie ma przeciwwskazań przed tym rodzajem leczenia. Najczęstsze przypadłości, które sprawiają, że przebywanie w ekstremalnie zimnym środowisku może być dla nas zbyt dużym zagrożeniem, to:
-
anemia,
-
alergia na zimno,
- choroby układu krążenia, w tym m.in. miażdżyca,
- znaczna niedokrwistość,
- przebyte zatory,
-
nowotwory,
- problemy z tarczycą,
Przeciwwskazaniem jest także podeszły wiek (powyżej 75 roku życia), a także klaustrofobia. Jeśli jednak lekarz uzna, że nie ma powodu do obaw, możemy spokojnie korzystać z dobrodziejstw krioterapii. Szczególnie polecana jest ona wszystkim, którzy cierpią z powodu chorób narządu ruchu. Najczęstsze wskazania do tego typu terapii to:
- reumatoidalne zapalenie stawów (RZS),
- dyskopatia,
- niedowłady kończyn,
- zapalenie okołostawowe,
- bóle pleców,
- stwardnienie rozsiane,