W każdej epoce ludzie się objadali i mieli na to swoje sposoby. Starożytni Grecy ucztowali, a gdy najedli się do syta, głaskali brzuchy piórkami, żeby opróżnić żołądek i dalej móc jeść oraz pić. Klaudiusz, czwarty cesarz rzymski, po obfitym posiłku miał zwyczaj zasypiać z otwartymi ustami. Wtedy podczas snu wkładano mu w nie piórko, aby sprowokować wymioty i ulżyć żołądkowi.
W chrześcijaństwie obżarstwo uznano za jeden z grzechów głównych, ale święta to czas dyspensy. Szczególnie w święta Bożego Narodzenia można sobie trochę pofolgować. Trzeba tylko próbować zachować umiar, bo to właśnie jego brak jest największym grzechem.
Niestrawność, o której mówi się, że to "kamień w żołądku", najczęściej pojawia się wtedy, gdy jemy za dużo i zbyt szybko. Towarzyszy temu uczucie pełności i ucisku w nadbrzuszu, a także wzdęcia, kwaśne odbijanie, niesmak w ustach, uczucie pieczenia i palenia (nazywane zgagą). Jak tego uniknąć?
Jedz mniej, a częściej Do kolacji wigilijnej zasiadamy wraz z pierwszą gwiazdką na niebie, ale lepiej nie zaczynać jej z całkowicie pustym żołądkiem. W tym dniu, uważanym za najbardziej rodzinny w całym roku, nie obowiązuje już ścisły post (poza niektórymi rejonami kraju, gdzie jest inna tradycja, np. w chrześcijaństwie prawosławnym). Rano możemy zatem zjeść lekkostrawny posiłek, potem - drobną przekąskę, jeśli uznamy, że picie wody nam nie wystarczy. Zbyt duży głód sprawia, że gdy przystępujemy do kolacji, trudno się powstrzymać przed rzuceniem się na potrawy. Tymczasem należy jeść powoli, dokładnie przeżuwając i smakują każdy kęs.
Przeżuwanie żywności ma tę zaletę, że zmniejsza wchłanianie kalorii. Przekonuje o tym Jie Li z Uniwersytetu Medycznego w Harbin w Chinach, który zbadał, że osoby, które dłużej gryzą potrawy, wydzielają mniej greliny, powstającego w żołądku hormonu pobudzającego apetyt. Więcej za to wytwarzają hormonu CCK, który działa odwrotnie - zwiększa uczucie sytości. Podejrzewa się, że samo dłuższe przeżuwanie powoduje, iż szybciej powstaje uczucie sytości, co może się przyczynić do zmniejszenia liczby spożywanych kalorii. Zresztą po co się śpieszyć, przed nami przecież cały wieczór pełen kulinarnych atrakcji.
Początek uroczystości jest szczególnie ważny. Od tego, jak zaczniemy jeść, może zależeć wigilijna wieczerza, a być może nawet całe święta. Wiele osób przesadza z jedzeniem już podczas wigilii, a potem ma kłopoty żołądkowe i święta z głowy. Tym, czego najbardziej nam potrzeba, są zatem czujność i zdrowy rozsądek. Taki jest też sens słowa "wigilia" - pochodzi ono od łacińskiego vigilare, co znaczy czuwać, być czujnym. Dla osób religijnych ma to oczywiście inne znaczenie (trzeba z uwagą oczekiwać nadejścia Jezusa i dnia świątecznego), ale niewątpliwie wszyscy powinniśmy być czujni także w świątecznym obżarstwie.
Podczas świąt najważniejszą zasadą jest, by jeść często - najlepiej pięć posiłków dziennie co dwie-cztery godziny. Nie wolno biesiadować przez wiele godzin bez przerwy, bo wtedy nie pomoże nam nawet długi spacer ani miętowa herbatka. Jeśli jeszcze nadużywamy alkoholu i palimy papierosy, które pogarszają ukrwienie i kurczliwość żołądka, możemy być pewni niestrawności.
Najpierw barszcz, potem deser Nie objadajmy się pieczywem, szczególnie tym przygotowanym na zakwasie. Niepotrzebnie napycha żołądek, a poza tym bułki, bagietki i ciężkostrawny razowy mamy przecież na co dzień. Jedzmy tak, jak nakazuje tradycja: zaczynamy od barszczu czerwonego z uszkami, potem kolejne potrawy, a na końcu deser. To bardzo ważne z dietetycznego punktu widzenia. Gdy po makowcu wracamy do grzybka w occie albo karpia w galarecie, w żołądku może dojść do rewolucji.
Lepiej także ograniczyć produkty, które powodują wzdęcie, takie jak: fasola, groch, kapusta,
brokuły,
kalafior i rzodkiewka. Jeśli nie jest to możliwe w Wigilię, to przynajmniej powinniśmy pamiętać o tym w dni świąteczne. Nie pijemy napojów i wody gazowanej, bo powodują wzdęcia. Podczas posiłków warto ograniczyć również picie wody niegazowanej, gdyż zmniejsza wydzielanie kwasów żołądkowych i spowalnia trawienie. Między posiłkami najlepsze są herbatki ziołowe, mięta lub rumianek.
W święta możemy do woli objadać się wędlinami i potrawami mięsnymi. Ale warto zadbać o to, by nie były one zbyt tłuste i wysokokaloryczne. Tłuste potrawy, szczególnie smażone, spowalniają i zakłócają procesy trawienia, są najczęstszym powodem niestrawności oraz dolegliwości pokarmowych. Mięso lepiej ugotować lub przyrządzić na grillu elektrycznym. Nie należy też spożywać zbyt dużych ilości surowych warzyw i owoców, bo zawarta w nich fruktoza nasila w jelitach procesy fermentacyjne. Słodkie mleko lepiej zastąpić jogurtem, kefirem lub kwaśnym mlekiem. W ogóle lepiej jeść mniej, ale za to potrawy wyjątkowo smaczne, najlepszej jakości.
Za dużo kwasu Gdy już dopadną nas kłopoty żołądkowe, to trudno. Jednorazowa niestrawność nie jest groźna, zwykle mija po kilku dniach. U niektórych osób może jednak się przerodzić w chroniczną niedyspozycję, która trwa tygodniami. A to już znacznie poważniejsza dolegliwość, na którą od czasu do czasu narzeka 49 proc. Polaków. Najczęściej właśnie po świętach. Wtedy mamy do czynienia z tzw. dyspepsją (od łacińskiego dyspepsia - złe trawienie). Objawia się ona przewlekłym lub nawracającym bólem w nadbrzuszu, trwającym co najmniej cztery tygodnie. Mogą przy tym występować wzdęcia brzucha, tzw. puste odbijania i uczucie pełności. Podczas jedzenia szybko odczuwamy wtedy sytość, nawet jeśli posiłek nie był zbyt obfity, a potem pokarm długo zalega w żołądku.
Zgaga, czyli palenie w przełyku, zwykle nasila się po określonych rodzajach pokarmów, najczęściej tłustych, słodkich, kwaśnych, oraz po napojach gazowanych lub alkoholowych. Odczuwa się ją za mostkiem i w nadbrzuszu, ale może promieniować do szyi, gardła, krtani, kąta żuchwy, a nawet bocznych części klatki piersiowej. Wywołuje ją nadwrażliwość błony śluzowej przełyku, stan zapalny albo wsteczne wyrzucanie treści żołądkowej do przełyku. Główny powód jest zawsze ten sam - nadmierne objadanie się i błędy żywieniowe.
Na szczęście na to też jest sposób. Dr Jamie Koufman, jedna z najbardziej znanych badaczek refluksu, twierdzi, że główną jego przyczyną (a także zgagi i innych dolegliwości przewodu pokarmowego) jest pożywienie o zbyt dużej kwasowości, a nie zbyt duża ilość kwasów żołądkowych. Nie trzeba zatem - przynajmniej nie zawsze - zażywać leków zmniejszających lub neutralizujących kwasowość żołądka. Podobne efekty może wywołać dieta zachowująca równowagę kwasowo-zasadową. Taką równowagę gwarantują jedynie pokarmy i napoje o współczynniku pH powyżej 5 (pH 7 jest obojętne).
Im niższe pH, tym pożywienie jest bardziej kwasowe, np. truskawki mają pH 3,5, a sos barbecue - 3,7. Obojętna jest woda destylowana, która ma pH 7 (od 0 do 6 punktów to współczynnik pH dla kwaśnego, a od 8 do 14 - dla zasadowego). Z każdym spadkiem pH o jeden punkt kwasowość pożywienia zwiększa się dziesięciokrotnie. To oznacza, że produkt spożywczy o współczynniku pH 4 wykazuje dziesięć razy większą kwasowość niż ten o pH 5.
Dieta na cały rok Dr Koufman zaleca osobom cierpiącym z powodu refluksu - nie tylko na święta - produkty o pH nie niższym niż 5 (pisze o tym w książce "Dropping Acid: The Reflux Diet Cookbook & Cure"). Można zatem jeść melony i dojrzałe banany (są wysoko i średnio zasadowe), a także cytryny i limonki, które pomimo smaku dają w organizmie odczyn zasadowy. Należy natomiast unikać pomidorów i cebuli, lepiej sięgać po rośliny strączkowe i brokuły. Z mięs polecane są ryby, z kolei kurczaki można spożywać tylko bez skóry.
Niektóre produkty nie są kwasotwórcze, ale należy ich unikać, bo nasilają refluks. Amerykańska dietetyczka odradza zatem tłuste mięso, produkty mleczne, kofeinę, czekoladę, napoje gazowane, alkohol oraz miętę. Niekorzystne mogą też być orzechy, czosnek,
ogórki oraz wszelkie ostre potrawy. Z kolei osoby, którym refluks nie doskwiera, mogą spożywać produkty o współczynniku pH nie mniejszym niż 4. Wolno im zatem dodatkowo jeść jabłka, maliny oraz jogurt.
Dieta zachowująca równowagę kwasowo-zasadową ma ogólnie korzystny wpływ na zdrowie, zmniejsza bowiem ryzyko cukrzycy i zawału serca. Namawiają do niej również dwie inne książki - "Crazy Sexy Diet" Krisa Carra oraz "The Acid Alkaline Food Guide" dr Susan E. Brown i Larry'ego Trivieriego. Ale trzeba przyznać, że brak jednoznacznych dowodów naukowych potwierdzających lecznicze skutki tej diety.
Zgaga czy zawał serca I ostatnia uwaga: w święta powinniśmy uważać na zgagę. Charakterystyczne dla niej pieczenie może być odczuwane w klatce piersiowej i u niektórych osób może maskować zawał serca. Zdarza się zatem, że gdy dojdzie do zawału, to jest on bagatelizowany jako niestrawność lub zgaga.
Kardiolodzy znają wielu zawałowców, którzy zwlekali z wezwaniem pomocy, gdyż sądzili, że to jedynie świąteczne kłopoty żołądkowe. W Polsce zdarza się to bardzo często. Średnio zwlekamy ponad trzy godziny (dokładnie 219 minut) z wezwaniem ambulansu. Tymczasem trzeba to zrobić, gdy tylko u chorego pojawią się takie dolegliwości jak silny ból, ucisk lub rozpieranie w klatce piersiowej. W
USA namawia się nawet do wzywania pomocy już wtedy, gdy chory odczuwa dyskomfort w okolicach klatki piersiowej. Warto o tym pamiętać podczas świąt, kiedy z powodu przejedzenia, szczególnie tłustymi potrawami, zawały serca zdarzają się częściej.