http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bułgaria. Podróże kulinarne

Wiesław Karliński
2008-07-28, ostatnia aktualizacja 2008-07-24 17:53

Melnik
Melnik
Fot. Shutterstock

Urlop w Bułgarii może zamienić się w kulinarną przygodę


Fot. Wiesław Karliński Melnik
Fot. Shutterstock
Melnik
Rodzina Kiriła Miroljuba, mojego bułgarskiego przyjaciela, swe korzenie wywodzi z pogranicza bałkańskich kultur. Jego bliżsi i dalsi krewni mieszkają w Salonikach, w Skopie, w Kjustendił, ale także w Toronto, Augsburgu, Lwówku Śląskim. Dziejowe zawieruchy rzuciły ich w różne strony, ale tradycje kulinarne zabrali ze sobą. W Niemczech, w Grecji, w Kanadzie i w Polsce pieką paprykę, przyrządzają szopską sałatkę, kiszą czosnek i nie mogą się obejść bez macedońskiej śliwowicy. Win nie muszą sprowadzać, bo sofia, melnik czy coraz bardziej popularna kadarka, dostępne są pod każdą szerokością geograficzną.

Żona Kiryła Jovanka lubi przebywać w kuchni. W piwnicy, w spiżarni i na strychu ma zawsze zapas przetworów, ziół, serów i wędlin. Nawet liście winorośli trzyma zamarynowane w wielkim słoju, bo syrmi albo hajduszki kebab robi kilka razy w miesiącu. Te podobne do naszych gołąbków potrawy uwielbia mąż, zajadają się nimi dzieci i znajomi. Giuwecz - gotowana z przyprawami, a potem zapiekana w grzybach i pomidorach cielęcina - świetnie pasuje do białego wytrawnego wina. Tarator - pyszny chłodnik z jogurtu (prawdziwy jogurt pochodzi z Bałkanów), z utartym ogórkiem, nacią pietruszki, czosnkową miazgą i tłuczonymi orzechami - też ma swoich amatorów. U Miroljubów często jada się kebabczeta - pieczone na ruszcie pikantne kotleciki jagnięce w kształcie wałeczków. Danie ma ponoć turecki rodowód, ale zadomowiło się na całych Bałkanach. Podobnie jak musaka - bogata w składniki i przyprawy zapiekanka, danie legenda, przedmiot tysięcy eksperymentów nie tylko bułgarskich gospodyń.

No i ciasta, ciastka, ciasteczka... Choć wiele słodkości przywieźli ze sobą tureccy okupanci, to tykwenik czy banica są już tak bułgarskie, że mało kto kojarzy je z Anatolią.

Tykwenik

Wyrabiamy ciasto z mąki pszennej, masła, odrobiny wody, oleju słonecznikowego, jajek, szczypty soli i cukru i formujemy cienkie placuszki. Na parze gotujemy pokrojoną w kostki dynię, dodajemy do niej mielone orzechy włoskie, cukier i skrapiamy sokiem z cytryny. Placki przekładamy dynią wymieszaną z dodatkami i ułożone w brytfance pieczemy do zrumienienia górnej warstwy. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem i cynamonem.

Melnik i wino

Jeśli na święto Trifon Zarezan (1 lub 14 lutego, w związku z różnicami w kalendarzach gregoriańskim i juliańskim) wybierzemy się do Południowo-Zachodniego Regionu Winnic warto zatrzymać się w Melniku. W ciągu dwóch godzin dotrzemy tam z Sofii malowniczą trasą prowadzącą w stronę greckich Salonik. To prześliczne miasteczko-muzeum leży wśród skał południowo-zachodniego Pirinu. W średniowieczu było warowną twierdzą broniącą ważnych szlaków wiodących doliną rzeki Strumy. Melnik rozwijał się od VI w. i już wówczas słynął z doskonałego czerwonego wina. Szlachetne szczepy winogron sprowadzono tu ponoć z Syrii jeszcze w starożytności. Jak dawniej wina leżakują w skalnych pieczarach i niszach Pirinu. Enolodzy twierdzą, że w dawnych czasach wino z piwnic Melnika bywało tak gęste, że można je było wylać na płócienną chustę i przenieść na sporą odległość. Pito je w Wiedniu, Wenecji, a nawet w Hiszpanii. Na początku XX w. zaraza zniszczyła plantacje, a miasto uległo poważnym zniszczeniom w trakcie wojen bałkańskich. Kiedyś zamieszkane przez 12 tys. ludzi, miało 72 cerkwie i wiele okazałych budowli.

Obecnie Melnik nazywany jest najmniejszym miastem Bułgarii - ma ok. 800 mieszkańców. Na szczęście zachowało się sporo zabytków. Prawie setka historycznych obiektów to w większości stare domy patrycjuszy, niektóre z XIV w., przypominające małe warownie. Jeden z nich - Paszowa Kyszta - zdobiony jest licznymi drewnianymi rzeźbami mistrzów tzw. szkoły debyrskiej i witrażami. Kyszta Kordopułowa mieściła niegdyś w swych piwnicach 250 tys. litrów wina. W południowej części miasteczka zwiedzić można bazylikę św. Nikoła z XIII w. oraz pozostałości twierdzy despoty Aleksieja Sława. 6 km na północny wschód od Melnika zobaczymy Rożeński Monaster z 1600 r. z kilkoma cennymi freskami, sławnym ikonostasem i kolekcją drewnianych rzeźb. Z Melnika pochodził prawdopodobnie Spartakus, słynny wódz powstania gladiatorów w Rzymie.

Hotel Despot Slav - dwójka ze śniadaniem 17 euro/doba

www.cbbbg.com/tourism/eng/melnik_eng.html

Źródło: Gazeta Podróże
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':