Mówi się, że podróżowanie szlakiem podziwianych pisarzy nosi znamiona szaleństwa, a moja wyprawa miała właśnie taki charakter. Chciałem poznać miejsca, w których dzieciństwo i młodość spędził czeski mistrz pióra Bohumil Hrabal. Przez prawie 30 lat jego ojciec Francin był zarządcą tutejszego browaru, a pan Bohouš utrwalił w kilku utworach (m.in. w "Postrzyżynach" i "Miasteczku, w którym czas się zatrzymał") nymburskie szlaki i całą plejadę zjawiskowych postaci, ze zwariowanym stryjem Pepinem na czele.
Przy bramie browaru stróż popukał się życzliwie w czoło: - Panie, jest ledwo po siódmej. Otwieramy o 10.
Odwróciłem się na pięcie i skręciłem ku Łabie w wąską uliczkę Pivovarni. Na wysokości Pisteckiej poczułem oszałamiającą woń chmielu zmieszaną z rześkim od deszczu powietrzem. "To wariactwo zachwycać się zapachem z browarnianej słodowni" - pomyślałem, ale aromat był tak wspaniały, że jak zaczarowany stałem przy murze przez kilka minut.
Gdy wróciłem do browaru, zostałem obdarowany butelką piwa Pepinova Desitka, pocztówką i plikiem firmowych podkładek. Dziś tekturowe "wafle" są wspomnieniem sennego połabskiego miasteczka i bodaj najpiękniej pachnącej uliczki w Europie Środkowej.
Źródło: Gazeta Podróże