http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Domostop - darmowy adres w każdym miejscu na ziemi

Krzysztof Jarymowicz
2008-06-23, ostatnia aktualizacja 2008-06-27 17:43

Proste jak autostop, tyle że zamiast samochodu i tabliczki z nazwą miasta potrzebna jest kanapa i internet. Czy w podróży można nocować za darmo?

ZOBACZ TAKŻE
Miliony ludzi na całym świecie oferują noclegi nieznajomym. Tylko jak ich znaleźć? Zapisać się do organizacji, których członkowie pomagają sobie w podróży. Wymieniają się miejscami na podłodze na dwie noce lub całymi domami na kilkutygodniowe wakacje. To sposób nie tylko na oszczędności, ale przede wszystkim na poznanie ludzi i świata z perspektywy niedostępnej przeciętnemu turyście. Oto krótki przewodnik dla domostopowiczów.



Być jak backpacker

Dla tych, którzy planują dłuższą podróż i szukają noclegów po drodze, największym plusem jest możliwość elastycznego wyboru trasy, a największym minusem - brak możliwości zatrzymania się dłużej niż na parę dni. Jeździmy sami lub w bardzo małej grupie, wszędzie czekają gospodarze. W każdym przypadku powinniśmy być gotowi na to, że któregoś dnia ktoś znajomy - lub całkiem obca osoba - zapuka do naszych drzwi z rewizytą. Co prawda nie musimy go wpuścić, ale nie taki jest przecież sens tej idei. To zresztą nie tak ryzykowne, jak się wydaje.

Wpuść przez próg

Zaufanie jest podstawowym założeniem wszystkich klubów i dlatego ich członkowie zapraszają do domu obce osoby. Statystyki pokazują, że nieuczciwi to promil wśród podróżników. Pewnym zabezpieczeniem są opinie, które odwiedzający wystawiają sobie nawzajem i publikują w internecie. W trudnych sytuacjach udzielają sobie też bezpośredniego wsparcia. - Znam przypadek dziewczyny, której ukradziono karty do bankomatu i tylko dzięki pomocy członków stowarzyszenia miała, za co wrócić do domu - mówi Andrzej Grzesik, który od kilku lat zwiedza w ten sposób świat. Wymieniający domy mają natomiast swoisty zastaw w postaci lokalu gości, w którym w tym czasie mieszkają.

Jak to działa?



Podobnie jak w przypadku wymieniania się domami, rejestrujemy się na stronie jednego ze stowarzyszeń, podając jak najwięcej informacji. Możemy napisać wprost, kogo najchętniej chcielibyśmy poznać. Teraz możemy zacząć szukać kogoś, kto zechce nas gościć. Po zalogowaniu do serwisów mamy dostęp do bazy domów. Backpackersi szukają tu gospodarzy wzdłuż swojej trasy. Przed każdą wizytą muszą się z nimi skontaktować via e-mail, telefon lub poprzez specjalną zakładkę na stronie. Dopiero gdy przekonamy do siebie partnera, możemy liczyć, że zechce się z nami spotkać, a potem wpuścić do domu. Nie należy mieć wygórowanych wymagań (zamiast kanapy nieraz musi wystarczyć karimata), najważniejsze, by trafić na bratnią duszę.

Paszport na dwie noce

Najstarsza organizacja tego typu dla samotnych podróżników to Servas International (www.servas.pl ). Założył ją ponad 50 lat temu Amerykanin Bob Luitweiler - autor idei, by zatrzymywać się nie w hotelach czy pensjonatach, lecz w prywatnych mieszkaniach. Servas liczy kilkanaście tysięcy członków w 130 krajach, z czego kilkuset w Polsce. Są wśród nich podróżnicy, gospodarze i tacy, którzy łączą obie funkcje. Tyle że zapisać się tu nie jest łatwo. Kandydat musi mieć rekomendację i przejść rozmowę wstępną. Pozytywnie zweryfikowany otrzyma list polecający - swoisty paszport (135 zł rocznie), który będzie okazywać przy każdej wizycie. Gospodarz wypełnia zaś blankiet z informacjami o warunkach, jakie ma w domu (składka 120 zł rocznie). Same wizyty z założenia są darmowe, ale trzeba uiścić 20 zł kaucji za wypożyczenie aktualnej listy gospodarzy z każdego kraju (z wyjątkiem polskich adresów).



Należy też przestrzegać kilku zasad. Odwiedziny powinny trwać dwa dni i dwie noce. Z jednej strony ma to zapobiec nadmiernemu wykorzystywaniu gospodarza, z drugiej - wpadaniu na noc (chodzi przecież o to, żeby się poznać, a nie tylko przespać). Należy zadzwonić dzień wcześniej, dobrze jest przywieźć mały upominek, nie wolno natomiast sprowadzać nikogo, kto nie jest członkiem stowarzyszenia. Jeżeli nie możemy akurat przyjąć gościa, możemy oprowadzić go po okolicy lub zaprosić na posiłek. - Na początku lat 90. wpadł do mnie pewien Francuz. Chciałam przygotować dobrą kolację, ale wtedy nie było jeszcze takich produktów jak dziś. W końcu wyszedł kurczak z brzoskwiniami ze słoika. Dopiero potem facet się przyznał, że jest kucharzem - śmieje się Ewa Kalińska, która gościła już ludzi m.in. z Włoch i Kanady.

Kanapa nie dla lenia

Konserwatywne reguły Servas nie wszystkim odpowiadają. Kilka lat temu pojawiła się konkurencja. Największa to założony w 2002 r. Hospitality Club (www.hospitalityclub.org ). Można zapisać się przez internet i po 5 minutach uzyskać dostęp do wyszukiwarki. Nie ma składki, ograniczeń czasowych wizyty. Każdy może gościć i być gościem. Tylko w Polsce Hospitality ma więcej członków niż Servas na całym świecie. Ostatnio rekordy popularności bije natomiast amerykański serwis www.couchsurfers.com . Kanapa (ang. couch) stała się dla wielu ludzi synonimem ciekawych i tanich wakacji w najdalszych zakątkach globu. Korzystają z niej głównie ludzie młodzi, ale jeśli ktoś szuka osób po 60., też znajdzie tu towarzystwo. - Nocowałyśmy w różnych miejscach: w willi z basenem, w której każda z nas miała własny apartament, w maleńkiej chacie w jednym łóżku i w fabryce oliwy prowadzonej przez toreadora - opowiadają o swojej podróży do Portugalii Ewa Niechaj i Donata Bogusz. Inne duże stowarzyszenie (51 tys. członków) działające na tej samej zasadzie to założone przez młodego Australijczyka Global Freeloaders (www.globalfreeloaders.com ). Mniejsze to www.place2stay.net i www.stay4free.com . Uwaga - na sukcesie tej idei próbują skorzystać strony (np. www.free-stay.com ), które pod pozorem darmowych wakacji ukrywają płatne ogłoszenia.

* Backpacking polega na podróżowaniu przy założeniu, że turysta dysponuje ograniczonym budżetem

Źródło: Gazeta Podróże
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skrywany raport rządu: Kościołowi ile się da

"Gazeta Wyborcza" poznała rządowy raport o pracy Komisji Majątkowej, która przez 22 lata rozpatrywała roszczenia instytucji Kościoła katolickiego

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Emerytury w Europie - informator
  • Gazeta Telewizyjna