http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Podróże po Portugalii - Madera. Pod wawrzynem i storczykiem

Aneta Augustyn
2008-06-23, ostatnia aktualizacja 2009-06-01 15:06

Wulkaniczne klify Madery, w głębi stolica wyspy Funchal
Wulkaniczne klify Madery, w głębi stolica wyspy Funchal
Fot. Aneta Augustyn

Słynie z wina, miodu i pierników. Jest słodka i wiecznie zielona. Znak rozpoznawczy - hafty


Fot. Aneta Augustyn Azulejos w ogrodzie botanicznym Monte Palace
Fot. Aneta Augustyn
Azulejos w ogrodzie botanicznym Monte Palace

Fot. Aneta Augustyn


Mały, brukowany dziedziniec z XVII w. łączy kompleks niewysokich budynków - niegdyś klasztor franciszkański, potem szpital i więzienie, a od półtora wieku winiarnia rodziny Blandych, jednego z głównych producentów wina na Maderze.

Wino dojrzewa w dębowych beczkach mieszczących 9 tys. litrów. Degustujemy je w mrocznej sali po sufit wypełnionej butelkami. Próbuję najpierw madery wytrawnej, o słomkowej barwie - sercial, doskonale pasuje do serów. Potem półwytrawne verdelho, półsłodkie, złociste bual i na koniec najbardziej znana, słodka, aromatyczna, czerwonobrązowa malvasia, którą podaje się do deserów.

Do butelek zawsze trafia mieszanka różnych roczników, z wyjątkiem vintage, czyli konkretnego rocznika, który dojrzewa co najmniej dwadzieścia lat. - Jest tak pełna w smaku, że trzeba się nim delektować bez żadnych dodatków - tłumaczy nasza przewodniczka Otilia Camara.

Piwnice Blandy's to wciąż czynna wytwórnia i zarazem muzeum w samym centrum Funchal, stolicy wyspy (bilet 4,20 euro, www.madeirawinecompany.com ). Poczesne miejsce zajmuje wielka drewniana prasa sprzed wieków, dalej wiszą bukłaki z koziej skóry, rozmaite utensylia z winnic i dokumenty. Wśród nich list od Winstona Churchilla dziękującego za beczkę trunku i komplet kieliszków. „Madera przedniej jakości, dopłynęła bezpiecznie” - donosił w liście do firmy winiarskiej.

Na wulkanicznych glebach i w wyjątkowo łagodnym klimacie madera udaje się od wieków. Szczepy winorośli przybyły tu w średniowieczu z pierwszymi osadnikami. Zbiory owoców, którym wyspa zawdzięcza swój najsłynniejszy produkt, rozpoczynają się we wrześniu, a wraz z nimi święto wina, czyli festyny, które trwają przez całe winobranie.

Właścicielami winnic długo byli jezuici. Kiedy na początku XIX w. wyspa znalazła się pod zarządem brytyjskim, część posiadłości przeszła w ręce Anglików, którzy zarządzają nimi do dziś.

Żeby madera w dobrej kondycji przetrwała podróż do oddalonej o tysiąc kilometrów Europy, wzmacniano ją nawet do 22 proc., dodając brandy. Trunek jest uważany za wyjątkowo trwały, nie zmienia swoich walorów z upływem dziesiątków lat, a nawet wieków. W Funchal zachowały się butelki z czasów napoleońskich, ponoć o doskonałym smaku.

***

Madeira znaczy drewno. Kiedy portugalscy żeglarze zawinęli tu w 1418 r., wyspa była tak zalesiona, że z trudem przedzierali się przez gęste zarośla. Wpisane przed dziewięciu laty na listę UNESCO lasy Laurissilva pokrywają 22 tys. ha, czyli prawie jedną czwartą Madery. W splątanej soczystej zieleni pełnej mchów i paproci dominują wielkie drzewa wawrzynu. To roślina tak przydatna, jak drzewa oliwne w Grecji czy we Włoszech. Z podobnych do oliwek owoców pozyskuje się olej do leczenia reumatyzmu, a z rosnących na korze grzybów wywar stosowany przy bolesnych miesiączkach. Wywar z liści laurowych, którymi w starożytności dekorowano zwycięzców zawodów olimpijskich, pomaga na bezsenność. Liście są także niezastąpione do zup i sosów. Z gałęzi robi się kije do szaszłyków espetada, które podaje się na zwisających z sufitu łańcuchach. Mięso nabiera aromatu w piecach opalanych, rzecz jasna, wawrzynem.

Na wyspie rosną także eukaliptusy, wrzosy, mimozy, rzadkie gatunki fiołków i orchidei, w tym jedyna na świecie orchidea bagienna. - Madera ma tak różnorodną florę, że Darwin w swoim dziele "O powstawaniu gatunków" często się do niej odnosi - opowiada Otilia Camara.

Przez wawrzynowe lasy prowadzą levadas - kanały irygacyjne doprowadzające wodę z wyższych partii gór do położonych niżej upraw - plantacji mango, bananów i marakui. Płytkie i wąskie, budowane od początku kolonizacji wyspy w XV w., trawersują zbocza w różnych kierunkach i łączą się ze sobą, tworząc zarazem sieć szlaków. Biegnące wzdłuż kanałów górskie ścieżki o łącznej długości 1400 km i o różnych stopniach trudności to - moim zdaniem - główna atrakcja turystyczna. Na wędrówkę warto zabrać kije do nordic walking, kurtkę przeciwdeszczową oraz książkę "Madeira. The discovery of the island by car or foot" Raimundo Quintala. Ten geograf i dziennikarz dokładnie opisał długość kilkudziesięciu tras i ich atrakcje: zielone wąwozy, spadające do oceanu wodospady, rezerwaty. Nie dajmy się tylko zwieść słonecznej pogodzie na wybrzeżu - w tym czasie w wyższych partiach gór bywa naprawdę chłodno. Na najwyższym szczycie Pico Ruivo (1861 m n.p.m.) przywitał mnie wiatr i gęste chmury.

***

Wyspa jest "słodka" nie tylko za sprawą wina, ale także miodu z trzciny cukrowej i popularnych pierników wypiekanych według receptur z klasztoru św. Klary w Funchal. XV-wieczny, mroczny budynek w centrum miasta jest otwarty dla turystów - wystarczy nacisnąć dzwonek na murze. Jedna z sióstr prowadzi do kaplicy wyłożonej kaflami malowanymi w niebiesko-żółte kamelie, z XVI-wiecznym portretem Czarnej Madonny z Teneryfy. Z tego wieku pochodzi też tryptyk ze świętym Rochem oraz płyta nagrobna żony, syna i wnuczki żeglarza Joao Gonçalvesa Zarki, odkrywcy Madery. Zakonnice, które kiedyś opiekowały się sierotami, dziś prowadzą renomowane przedszkole. Rozśpiewane maluchy w fartuszkach z białymi kołnierzykami biegają pod kamiennymi arkadami.

Podziemne, znane tylko wtajemniczonym korytarze wiodą z klasztoru do górującej nad miastem katedry. W świątyni, której początki sięgają 1518 r., a ostateczny wystrój pochodzi z XVIII w., warto zwrócić uwagę na XVI-wieczną chrzcielnicę oraz sklepienie z cedru zdobionego złotem i kością słoniową.

W słodkiej historii tego autonomicznego regionu Portugalii był czas, kiedy wyspiarze wysyłali na kontynent tony cukru z trzciny cukrowej (dziś już się jej niemal nie uprawia). Statki z "białym złotem" przybijały do portów Wenecji i Konstantynopola, do Normandii, Anglii i - przede wszystkim - Flandrii. Z powrotem zaś płynęły na Maderę obrazy zamawiane do kaplic i kościołów. Stąd kolekcja XVI-XVIII-wiecznych płócien flamandzkich, które można obejrzeć w muzeum sztuki sakralnej w Funchal.

***

Dziś na cały świat eksportuje Madera storczyki we wszystkich możliwych kolorach i kształtach - gładkie i nakrapiane, przypominają motyle, dzwonki, pantofelki... Liczne plantacje (niektóre założono przed wiekiem) to nie tylko wonne połacie kwiatów, ale także kafejki, galerie i sklepy, w których można kupić np. orchids baby - liczące dwa lata rzadkie egzemplarze w sterylnych butelkach, przygotowywane na zamówienie kolekcjonerów.

Bugenwile opadają kaskadami ze ścian domów, na klombach pysznią się strelicje, w parkach niebieskie kule hortensji, a na targowiskach całe naręcza anturium. Madera to wyspa-ogród na Atlantyku: idealny, łagodny klimat sprzyja kwiatom, które kwitną tu w wielkich ilościach przez cały rok. - Uwielbiamy je, jesteśmy urodzonymi ogrodnikami - śmieje się nasza przewodniczka.

W pierwszą sobotę po Wielkanocy ulicami Funchal paradują kolorowe, pachnące procesje. Podczas tego kwietnego festiwalu kobiety w pasiastych spódnicach niosą na głowach kosze kwiatów, dzieci budują z nich wielką ścianę, a właściciele plantacji rywalizują ze sobą o to, komu udało się wyhodować najpiękniejszą orchideę.

Źródło: Gazeta Podróże
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':