http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kibicu, zadbaj o swoje samopoczucie!

Andrzej Grupa, Michał Kokot, Michał Tusk, Michał Wojtczuk
2008-06-09, ostatnia aktualizacja 2008-06-17 16:23

Austria przed Euro 2008
Austria przed Euro 2008
Fot. Andrzej Grupa

Polska drużyna po trzech przegranych meczach odpadła z Mistrzostw Europy i na tarczy wraca do domu. Rozczarowanym kibicom, po chwilach wielkich emocji, proponujemy ukojenie skołatanych nerwów w stylowych miastach Austrii. Pieniądze wydane na podróż do Wiednia i Klagenfurtu nie muszą być zmarnowane!

stadion Woerthersee
Fot. AP
stadion Woerthersee
ZOBACZ TAKŻE

Zobacz stadiony w Austrii w serwisie bryla.pl



Klagenfurt

Licząca 95 tys. mieszkańców stolica Karyntii (land znany m.in. z rządów kontrowersyjnego polityka skrajnej prawicy Joerga Haidera) od ubiegłego roku ma w nazwie dopisek: "am Wörthersee". Tak bowiem nazywa się ogromne, najcieplejsze w Alpach jezioro, na którego wschodnim krańcu leży miasto.

Wörthersee robi wrażenie - jest wąskie i długie na ponad 16 km, ma turkusowy kolor i wodę, którą (przynajmniej według mieszkańców Karyntii) można pić.

Najpiękniejszy widok rozpościera się ze stojącej na południowym brzegu Pyramidenkogel. Wysoką na 54 m wieżę ustawiono na szczycie wzgórza, które w czasach celtyckich uznawano za święte. Skalisty brzeg i setki jachtów przywodzą na myśl Karaiby. Górujące nad wodą po drugiej stronie ośnieżone alpejskie szczyty każą myśleć o nartach... (i wcale nie jest to niemożliwe - najbliższy lodowiec - Kaprun - mamy w oddalonym o ok. 150 km).

Można tu uprawiać wszystkie sporty wodne, nawet najbardziej wymyślne (co roku kilka tysięcy osób startuje tu w słynnym triatlonie Iron Man). Na klagenfurckim brzegu jeziora prócz mnóstwa knajpek i hoteli zbudowano tzw. lido - plażę ze specjalnymi podestami do opalania. Do miasta prowadzi stąd kanał żeglowny dla mniejszych jednostek. Gdy już dotrzemy do centrum, przejdźmy się po starym mieście oraz odwiedźmy Minimundus - jeden z europejskich "małych światów", gdzie w zmniejszonej skali prezentowane są sławne budowle z całego globu (Polaków ucieszy model Zamku Królewskiego z Warszawy).

Życie nocne w Klagenfurcie ogranicza się do kilku pubów. - Jeśli chcecie się zabawić, poczekajcie do lata - tak większość spotkanych wieczorem ludzi odpowiada na pytanie: "Gdzie się wszyscy podziali?". Latem Klagenfurt ożywa, bo jest ulubionym miejscem wypoczynku tysięcy Niemców, Włochów i oczywiście Austriaków.

Domy w kształcie piłki? tylko w serwisie bryla.pl



Innsbruck

130-tysięczny Innsbruck atrakcji turystycznych ma mnóstwo. Pokazała nam je Elisabeth Grassmayr, której ród jest tu niezwykle szanowany. W należącej do niego słynnej na całą Europę ludwisarni na rogu Leopoldstrasse i Grassmayrstrasse już od 14 pokoleń (ponad 400 lat) powstają dzwony. Dziś odlewa je mąż Elisabeth z dwoma synami. Można ich oglądać podczas pracy codziennie o godz. 15, a po zakończeniu spektaklu wypić szklaneczkę obowiązkowego schnappsa.

Spod ludwisarni Elisabeth prowadzi nas na starówkę. Wśród pięknych kamienic wyróżnia się szczególnie Goldenes Dachl - Złoty Dach. Wykusz tej kamienicy zdobi 2738 złoconych miedzianych gontów. - To nasz symbol. Budynek powstał jako pamiątka po ślubie cesarza Maksymiliana I z córką księcia Mediolanu Blanką Marią Sforza - tłumaczy Elisabeth Grassmayr (raz po raz wymieniając ze znajomymi słowa powitania: "Grüss Gott", czyli "Szczęść Boże"; a znają ją tu niemal wszyscy).

Żelazne punkty turystycznych wizyt w Innsbrucku to położony w centrum pałac cesarski Hofburg, jedna z trzech najważniejszych tego typu budowli w Austrii (pozostałe są w Wiedniu) oraz zamek Ambras na obrzeżach miasta, słynący z bogatej kolekcji malarstwa i przepięknych ogrodów.

Aby podziwiać panoramę miasta, nie trzeba wspinać się na otaczające je szczyty - kolejka na jedną z gór wyrusza niemal ze starówki. Jej stacje przesiadkowe zaprojektowała słynna Zaha Hadid. Jej dziełem jest też most na rzece Innie i przebudowana kilka lat temu skocznia Bergisel. U jej podnóża, na stadionie olimpijskim, 15 tys. osób obejrzy zmagania piłkarskie podczas Euro na ekranie o wielkości 83 m kw. Na kibiców czeka też restauracja na szczycie Seegrube (1905 m n.p.m.), gdzie też wjedziemy kolejką - mecze na dużym ekranie będzie można śledzić na tle panoramy miasta.

A wracając z gór, warto wysiąść z kolejki przy Alpenzoo. Jak sama nazwa wskazuje, zobaczymy tu zwierzęta alpejskie (potrzeba na to minimum dwóch-trzech godzin). A potem czekają jeszcze zabytkowe kościoły, stary Wydział Teologiczny Uniwersytetu, katedra, wieża miejska, piękne bramy, Łuk Triumfalny i Ferdinandeum.

A gdy już się uda to wszystko zwiedzić, zajrzyjmy do restauracji na ostatnim piętrze budynku zaprojektowanego przez inną sławę architektoniczną - Dominique'a Perrault. Widok jest imponujący, a na zmieniającą kolory skocznię Bergisel wprost nie można się napatrzeć.

Salzburg

W 150-tysięcznym Salzburgu z powodu Euro euforii nie ma. - Mieszkańcy są niechętni mistrzostwom; boją się, że kibice zburzą ciszę i spokój. Martwią się również, że miasto omijać będą biznesmeni, którzy zwykle przyjeżdżają tu na kongresy, no i przede wszystkim turyści - tłumaczy Andrea Minnich z wydziału turystyki w urzędzie miejskim w Salzburgu.

Ryszard Kapuściński w "Lapidariach" pisał, że krajobraz Salzburga jest tak bajkowy, iż graniczy z kiczem. Z trzech stron otaczają go góry. Dwie z nich - Kapuzinerberg i Monchsberg - znajdują się w centrum, pięć minut od starówki wpisanej w 1996 r. na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO (spacerując po niej, można często ujrzeć kozice!).

Prócz starówki obowiązkowe punkty turystycznej wędrówki to: dom, w którym 27 stycznia 1756 r. urodził się Wolfgang Amadeusz Mozart, twierdza Hohensalzburg oraz pałac Hellbrunn - symbol bogactwa miasta. Pałac w 1613 r. zaczął budować arcybiskup Markus Sittikus według projektu Szwajcara Santiniego Solariego. Najważniejszym jest ogród, w którym umieszczono fontanny opryskujące znienacka gości (arcybiskup bawił się ich kosztem - usadzał nawet przy stole na krzesłach, w które wmontowane były sikawki; zmoczonym gościom etykieta nie pozwalała wstać od stołu).

- Nasze miasto słynie w Austrii nie tylko z zabytków, ale też z wysokiej jakości życia - przekonuje Egon Gartner, salzburczyk z urodzenia. - Tu mieszka się przyjemnie. Miasto jest poszatkowane ścieżkami rowerowymi i najlepiej poruszać się właśnie na dwóch kółkach. Wsiąść do samochodu opłaca się tylko wówczas, gdy chce się pojechać nad któreś z podmiejskich jezior: Fuschelsee, Mondsee czy Mattsee. We wszystkich można się kąpać albo opłynąć je wynajętą na miejscu łódką. A w zimie Salzburg zamienia się w jeden wielki obóz narciarski.

Źródło: Gazeta Podróże
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':