Zobacz polski pawilon na Expo w serwisie bryla.pl
>
Pociąg z madryckiej stacji Atocha pokonuje 300 km do Saragossy w półtorej godziny. To za mało, aby przeczytać "Rękopis " Jana Potockiego (co innego zabrać w tę podróż?), ale wystarczy, by przekonać się, że szybko umykający za oknem krajobraz nie jest zasobny w wodę. Po horyzont ciągną się płowe, gołe równiny upstrzone pojedynczymi krzakami. W okolicach Calatayud na krótko wyrastają Góry Iberyjskie przypominające kolorem i kształtem zeschnięte babki drożdżowe. Błyszcząca z daleka wstęga Ebro to jedyny ślad wody. I znak, że pora wysiadać.
*** Expo przypomina o sobie od samego początku. Olbrzymiej hali dworca zbudowanego specjalnie na tę okazję pozazdrościć mogłaby Saragossie niejedna europejska stolica. Uroku dodaje mu słodka nazwa - Delicias. Stąd kolej linowa przerzucać będzie zwiedzających wprost na tereny wystawy światowej w bagiennym zakolu po drugiej stronie rzeki.
Saragossa wygląda dziś jak leciwa panna młoda, która stroi się na przybycie długo wyczekiwanego kawalera. Ceglane kamienice przykrywają gdzieniegdzie rusztowania, a po rozkopanych ulicach i rondach krzątają się jeszcze robotnicy. Muzeum Pablo Gargallo (1881-1934) przy Plaza San Felipe z pracami najsłynniejszego aragońskiego kubisty, m.in. znaną rzeźbą "El Profeta", ukryło się pod folią...
Nasłonecznione bulwary świecą pustkami, tylko przed eleganckim Gran Hotel poruszenie - wszyscy chcą sobie zrobić zdjęcie z piłkarzami z Bilbao, którzy przyjechali na mecz z miejscowym Realem. Życiem tętnią za to knajpy - barmani rozlewają do szklanek cortado (espresso pół na pół z gorącym mlekiem), kobiety przy stolikach śmieją się w kłębach papierosowego dymu, a emeryci z nieodłącznymi cygarami przepuszczają drobne w automatach do gier.
*** Pewna Aragonka na pytanie o to, jacy są tutejsi mieszkańcy, odpowiedziała, że wszystkie produkty wprowadzane na hiszpański rynek testowane są właśnie na nich. - Niełatwo przekonać nas do czegoś nowego!
Myślałem o tym, idąc do katedry El Pilar. O upartym charakterze Aragończyków przekonał się bowiem już św. Jakub, który zatrzymał się tu przed rokiem 40. Misja ewangelizacyjna szła na tyle źle (udało mu się nawrócić dosłownie kilka osób), że interweniować musiała sama Matka Boska. Ukazując się apostołowi, podarowała mu kolumnę z przykazaniem, aby wsparł na niej kościół. Rozbudowa świątyni trwała do 1961 r., kiedy dodano ostatnią z czterech wież. Ostatecznie ma charakter barokowy, ale zachował się gotycki portal i romański tympanon. Jest olbrzymia - na Półwyspie Iberyjskim przewyższają ją tylko katedry w Sewilli i Santiago de Compostela. Wewnątrz ołtarz, w którego strzelistą, gotycką formę wstawiono renesansowe figury świętych i, co rzadkie, samego Boga. U szczytu zaś otwór - przedziwne tabernakulum dostępne jedynie dla tego, kto wejdzie po wąskich schodkach schowanych za ołtarzem.
Pielgrzymi modlą się przy jaspisowym, pozłacanym półtorametrowym słupie z XV-wieczną figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Madonna del Pilar (hiszp. filar) to patronka Świata Hiszpańskiego, której święto 12 października jest świętem narodowym. Filar ubrany jest w "sukienkę", którą zdejmuje się tylko 2., 12. i 20. dnia każdego miesiąca. Wśród 350 "sukienek" jest zakrwawiony płaszcz toreadora, któremu Madonna miała uratować życie. Kolumna stoi w głównej nawie, oddzielona baldachimem z czarnego marmuru - barokową kaplicą projektu Ventury Rodrigueza.
Zadzieram głowę do góry, aby przyjrzeć się popękanym murom i dziurom w sklepieniu ("pamiątki" po bombardowaniu w czasach wojny domowej) oraz ciemnym freskom zdobiącym dwie kopuły - to "Adoracja Imienia Bożego" i "Królowa Męczenników". Ich autor nazywał się Francisco José
Goya y Lucientes i urodził się 40 km stąd...
*** Fuendetodos to kilkadziesiąt kamiennych domów i kościół w kolorze ziemi. Na horyzoncie bezgłośnie obracają się skrzydła nowoczesnych wiatraków - nieodłączny element aragońskiego pejzażu. Szpaler topoli prowadzi ku niezwykłemu miejscu, gdzie osły przebrane za ludzi grają na pianinie, a kobiety obdzierają mężczyzn-kurczaki z pierza...
Muzeum Goi, blisko domu, w którym się urodził - 30 marca 1746 r. - mieści stałą wystawę jego litografii. Chorzy psychicznie cierpią katusze sadystów. Szczęk szabel zagłusza wycie psów. Jęki więźniów skutych grubymi łańcuchami mieszają się ze śmiechem oprawców. Wśród postaci wyróżnia się Agustina de Aragón - jej brawurowy wystrzał z armaty miał przesądzić o pokonaniu wojsk Napoleona oblegających Saragossę w 1808 r. Dalej trupy toreadorów i rozszalałe byki tratujące publiczność. Na ostatniej słynnej rycinie śpi sam Goya w towarzystwie przebudzonych demonów.
Podążając śladami malarza, wracam do miasta. Najpierw trafiam do Muzeum Saragossy m.in. z portretem Ferdynanda VII, a potem do banku Ibercaja. Niepozorny budynek kryje prawdziwe skarby - znakomite portrety Marii Luizy i Feliksa de Azary. Obydwa ujawniają geniusz (umiejętność wydobycia charakteru postaci) i słabości Goi (kłopoty z malowaniem dłoni). Do Ibercaja przychodzi się jednak przede wszystkim po to, aby zobaczyć Patio de la Infanta. Pierwotnie było ono częścią XVI-wiecznego pałacu Gabriela Zaporty, bogatego kupca i przyjaciela Karola III; przez dłuższy czas mieszkała tu siostrzenica króla, infantka Teresa de Vallabrige, stąd nazwa dziedzińca. Na początku ubiegłego stulecia dom spłonął, zachowało się jedynie drewniane patio, ale zostało rozebrane i gdzieś przepadło. Odkryto je przypadkiem po 50 latach w paryskim antykwariacie. Władze Saragossy chciały je sprowadzić z powrotem, lecz pojawił się niespodziewany problem. W międzyczasie pod ulicą św. Jerzego, gdzie mieszkał Zaporta, odkryto ruiny rzymskiego teatru. Zanim włodarze namyślili się, gdzie umieścić znalezisko, bankierzy z Ibercaja wyłożyli gotówkę i trafiło w ich ręce.
Renesansowa architektura krużganków jest równie niezwykła jak ich historia. Mamy tu dziesiątki płaskorzeźb - od cesarzy, przez postacie mitologiczne, po znaki zodiaku. Sceny nawiązują do osobistych sukcesów Zaporty, a on sam widnieje nad gzymsem obok Karola I. Jednak najciekawsze jest to, że w układzie figur astronomowie rozpoznali konstelację, która wskazuje dokładną datę ślubu kupca z Sabiną de Santangel - 3 czerwca 1541 r. Zaporta był Żydem, ale katolikiem. Jako sponsor królewskich wypraw do północnej Afryki mógł sobie pozwolić nie tylko na ślub z hrabiną, ale nawet na własną kaplicę w katedrze (do dziś spoczywają tam jego szczątki). Nie zobaczycie jej jednak w El Pilar, lecz w La Seo. Miasto ma bowiem dwie katedry.
*** La Seo del Salvador (lub po prostu La Seo) to dzieje Saragossy w pigułce. Rzymianie, podbiwszy Iberów, ok. 25 r. p.n.e. założyli nad Ebro kolonię nazwaną na cześć Oktawiana Augusta Caesaraugustą. Na początku VIII w. zajęli ją Maurowie, przekształcając w arabską Sarakostę. Na dawnym forum powstał jeden z pierwszych meczetów na terytoriach al Andalus. Gdy w 1118 r. Alfons Waleczny zdobył miasto, przemianował je na Saragossę (hiszp. Zaragoza) i stolicę Aragonii. Dał Arabom rok na wybudowanie nowego meczetu, a w międzyczasie modlili się wspólnie. Późnoromański kościół stanął dopiero pod koniec XIII w. w poprzek meczetu. Przez kilka stuleci koronowali się tu aragońscy królowie, a w 1318 r. stał się siedzibą arcybiskupstwa. Spór o prymat między La Seo i El Pilar rozwiązał w iście salomonowym stylu dopiero Klemens X pod koniec XVII w., dzieląc zakonników po równo i każąc przełożonym zamieniać się miejscami co sześć miesięcy.
Jest późne popołudnie i gotycka bryła świątyni z pierwszej połowy XIV stulecia przykrywa cieniem wąską uliczkę. Geometryczne ornamenty z cegły pokrytej mozaiką, które nadają lekkości górnym kondygnacjom północnej wieży i zewnętrznym ścianom kaplicy św. Michała, jak stempel powtarzają motyw księżyca - herb rodziny Luna, która wydała dwóch arcybiskupów Saragossy i antypapieża Benedykta XIII. Widać tu rękę arabskich architektów. Ów styl to mudejar - od słowa, jakim nazywano muzułmanów żyjących pod panowaniem chrześcijan w czasie rekonkwisty. Byli cenionymi rzemieślnikami i budowniczymi, i to na nich opierała się aragońska gospodarka (nawet po upadku ich ostatniej twierdzy na półwyspie - Granady).
Inaczej było z Żydami. Do historii przeszły pogromy po śmierci Pedra de Arbués, inkwizytora Aragonii, zamordowanego rzekomo przez Żydów w 1485 r. u stóp głównego ołtarza La Seo. Zaglądam do środka, aby zobaczyć kamień upamiętniający to miejsce oraz obraz przedstawiający męczeńską śmierć - w kaplicy tuż przy wejściu. Nieco dalej - grób Zaporty.