http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wakacje z nauką i pracą. Adept na kole

Magdalena Stopa
2008-05-26, ostatnia aktualizacja 2008-05-19 19:31

Fot. Magdalena Stopa

Ostatni warsztat w słynącym niegdyś z ceramiki Bolimowie zaprasza chętnych do nauki garncarstwa


Fot. Magdalena Stopa
Dokumenty potwierdzają, że gliniane, toczone na kole dzbany, misy i kubki powstają w tej rodzinie nieprzerwanie od 1820 r.! Sławę przyniosły jej dekoracyjne motywy wielobarwnych ptaszków, kwiatów i gałązek, w stylistyce zbliżone do łowickich wycinanek. - Na początku XX w. opracował je Walenty Konopczyński, mój pradziadek - mówi właścicielka warsztatu Dorota Konopczyńska-Aftewicz (szóste pokolenie w rodzinie garncarzy). - Do dziś wszystkie naczynia znakujemy jego ołowianym pieczęciami z napisem: "BOLIMÓW KONOPCZYŃSKI". Swoje umiejętności ćwiczył pradziad w należącej do Radziwiłłów manufakturze majoliki w niedalekim Nieborowie, 6 km od Bolimowa.

Naczynia powstają z gliny, która po wypaleniu przybiera kolor ceglany. By uzyskać jasne tło pod malowane wzory, polewa się je białą glinką kaolinową. Po pierwszym wypale cienkim pędzelkiem nanoszony jest czarny kontur wzoru wypełniany później kolorami. Polane bezbarwnym szkliwem naczynia znów trafiają do pieca - dziś elektrycznego, dawniej był to opalany drewnem tzw. kopulak. Zarówno pierwszy, jak i drugi wypał trwa dziesięć godzin.

Cały proces jest dość długi - konieczne są kilkudniowe przerwy na schnięcie naczyń i ich wypalenie, piec musi ostygnąć... Dlatego i nauka przebiega w kilku etapach oddzielonych co najmniej tygodniowymi przerwami. Rozpoczyna się od toczenia na kole (elektrycznym bądź tradycyjnym napędzanym nogą) bryły gliny, którą - umiejętnymi ruchami dłoni - przekształca się w naczynie. Najłatwiej zacząć od uformowania miseczki (zazwyczaj udaje się wykonać ją już pierwszego dnia), najtrudniejsze są duże dzbany. Po tygodniu ćwiczeń na kole adept garncarstwa powinien poczuć się w miarę pewnie, choć niektórym zajmuje to więcej czasu. Później przychodzi nauka malowania i szkliwienia. Na podstawowy kurs wystarczy kilka dni, by osiągnąć mistrzostwo, potrzeba kilku lat.

Garncarskie tradycje wsi na skraju Bolimowskiego Parku Krajobrazowego (od 1370 do 1870 r. Bolimów miał prawa miejskie, do dziś zachował się rynek z regularną siatką ulic) sięgają XVIII w. Działający tu w XIX w. cech garncarzy skupiał 20 warsztatów. Po II wojnie istniały już tylko dwa, a obecnie jest jeden.

W okolicy wytyczono kilka tras turystycznych. Łatwo też dotrzeć stąd do Nieborowa i Arkadii. Na przepływającej nieopodal meandrującej Rawce organizowane są spływy kajakowe.



Warsztat Garncarski Rodziny Konopczyńskich: ośmiogodzinna nauka z przerwą na obiad - 100 zł, sam obiad - 10 zł. Najlepiej spędzić tam 2-3 dni, w odstępach tygodniowych lub kilkudniowych (tego wymaga technologia ceramiczna). Bolimów, ul. Dworska 7, tel. 046 838 04 26, 502 433 958, www.garncarz.com

Noclegi: agroturystyczne gospodarstwo Bożeny i Grzegorza Nadulskich (4,5 km od Bolimowa) - 25 zł/os. w pokoju 3-osobowym, możliwość korzystania z kuchni, Ziemiary 45, tel. 046 838 04 62; pensjonat Łasieczniki (3 km) - 45 zł/os. w dwójce z łazienką i aneksem kuchennym, Łasieczniki 62, tel. 603 98 25 36, www.lasieczniki.republika.pl

Bolimowski Park Krajobrazowy: www.bolimowskipark.ovh.org

Źródło: Gazeta Podróże
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':