Około 50 km na zachód od polskiej granicy, w niewielkiej miejscowości Grossräschen koło Senftenberg znajduje się centrum Międzynarodowej Wystawy Budowlanej. Oznakowanie dojazdu brązowymi kierunkowskazami z jego nazwą IBA-See (IBA-Jezioro) zaczyna się już na autostradzie A13 (jadąc A15, skręcamy na rozgałęzieniu Cottbus-West na drogę 169 w kierunku Drebkau). Jest to platforma widokowa największego w Europie placu budowy krajobrazu. Z wyrobisk węgla brunatnego do 2018 r. powstanie najnowocześniejszy region turystyki wodnej w Niemczech - Łużycka Kraina Jezior. Obejmie ok. 30 jezior (14 tys. ha), z których połowa będzie połączona żeglownymi kanałami.
*** Jak okiem sięgnąć, ciągną się brunatnoszare stepy i zapadliska bez śladu życia. Zaiste marsjańskie krajobrazy! Taras widokowy przed białymi budynkami siedziby IBA-See mieści się na obrzeżu Grossräschen, na krańcu parku miejskiego i ulicy bez wyjazdu. Prawdziwy koniec świata. Tak było tu przez dziesięciolecia. Ulica bez wyjazdu wyznacza zarazem brzeg wioski Ilsebückchen pod Grossräschen, która musiała zniknąć z powodu kopalni.
Carola Buderus ma 37 lat i mówi, że lęk przed ekspansją kopalni odkrywkowych zabrał jej pół dzieciństwa. Mieszka wprawdzie kilkadziesiąt kilometrów dalej na północny wschód, pod Forst, (graniczy z Polską, przejście w Zasiekach). Właśnie gdzieś tam, koło Cottbus, biegnie północna granica terenów wydobywczych byłej NRD, od południa wyznacza ją okolica Hoyerswerdy. W NRD w niemieckiej części Łużyc działało 30 kopalni odkrywkowych. Z ziemią zrównano 80 wsi, w których mieszkało ok. 40 tys. ludzi - wszystkich przesiedlono. Grossräschen mogło być następne, gdyby w latach 90. nie zaczęto wygaszać wydobycia.
Łużyce stworzył Bóg, ale diabeł zakopał tu węgiel - mówią miejscowi. Długo było pięknie i pusto. Gęsty drzewostan, stara delta Szprewy z siecią wodną rozgałęzioną na setki kilometrów i słabe, piaszczysto-gliniaste ziemie niewielu zachęcały do osadnictwa. Dopiero w XVIII w., gdy odkryto tu bogate złoża piasku kwarcowego (surowiec do wyrobu szkła), zaczęło się karczowanie większych połaci lasów. Szukając kwarcu, Łużyczanie znaleźli węgiel brunatny, którego złoża powstały 15-20 mln lat temu z obumarłych szczątków roślin zalanych wodą. No i się zaczęło. W XIX w. huty szkła, cegielnie, fabryki tkanin nie spustoszyły krajobrazu tak jak kopalnie odkrywkowe. Kurczyły się lasy i ginęły akweny. W 1908 r. widać to było na tyle, że kopalnie zatrudniły ogrodników, by sadzili zagajniki na obszarach dawnego wydobycia. Zbiegło się to z wysiłkami na rzecz tworzenia ludzkich warunków życia dla robotników. W Senftenberg (6 km od Grossräschen) przy pierwszej wielkiej odkrywce "Marga" powstało miasto ogród - dzielnica na planie koła z wolno stojącymi domami w stylu niemieckiej secesji. Dziś świetnie odnowiona przyciąga turystów.
*** Przewodnik Günter Kalliska, emerytowany pracownik kopalni, oprowadza po "Marsie" półtoragodzinną trasą (bilet 6,50 euro, ulgowy 4,50). Najpierw rzut oka na Aleję Kamieni wytyczoną z ostańców znalezionych podczas odkrywek węgla i z nowo zasadzonych drzew. Za kilka lat będzie tworzyć malowniczą zieloną oś między miastem a jeziorem Ilse, które powstanie na miejscu marsjańskiego pejzażu. Na razie aleja kończy się sztucznym wzgórzem Viktorii - przyszłym punktem widokowym. Dostęp na szczyt ostatnio zagrodzono, ponieważ miejscowi rowerzyści urządzali z niego
rajdy w dół wyrobiska, które od wstrząsów może się zapaść.
Czego nie wolno rowerzystom, wolno turystom. Za 41,50 euro można wybrać się na 4-godz. wyprawę dżipem po "kanionach i stepach" w niecce wyrobiska ciągnącego się na długości 30 km. Kalliska zapewnia, że wszystko jest bezpieczne, podobnie jak grunt, po którym stąpamy. I zaraz dodaje, że suche trzęsawiska pokopalniane są nieprzewidywalne - bywało, że koparki ginęły w ciągu kilku sekund, zapadając się bez śladu pod ziemię. Najbardziej narażeni byli pracownicy kopalni sondujący nowe złoża. Niebezpieczeństwo wynika z nieprzewidywalnych ruchów wód gruntowych, których pokłady są dewastowane podczas wydobycia - na tonę wydobytego węgla przypada 6 t odrzuconej ziemi i 7 kubików wody. Na skraju wyrobiska przez osiem godzin dziennie jeździ buldożer - 50 m pod górę i z powrotem na dół. Ubija grunt na linii brzegowej przyszłego jeziora.
Przewodnik przechodzi na drugą stronę ubitej przez buldożera drogi i chwyta w rękę długie, suche jak pieprz i kruche listki drewna. Kolor ciemnobrunatny. - Oto węgiel brunatny najgorszej jakości, tzw. lignit włóknisty, daje dużo dymu, mało ognia. U zarania wydobycia okoliczni mieszkańcy wyciągali go haczką - leży dość płytko, a przykryty ziemią jest wilgotny i ciągnie się czasem jak włosy.
Piesza wycieczka na "Marsa" to podróż do wnętrza Ziemi. Kalliska odwraca się ku przepastnej dolinie zwałowiska, gdzie powstanie jezioro Ilse. Z głębokości 63 m wystaje rura - to "źródło" zwane Ilse-Quelle, wyrzucające rdzawą wodę prosto do basenu, w którym odkłada się żelazo i zanieczyszczenia. Dopiero oczyszczona woda wylewa się do wyrobiska. Mimo wielkiej przepustowości rury nawadnianie gruntu i napełnianie jeziora potrwa do ok. 2018 r. Najniższy punkt leży poniżej głębokości "źródła", na 76 m. "Źródło" częściowo zasila woda wypompowywana z czterech czynnych jeszcze odkrywek w Łużycach i z rzek: Szprewy, Czarnej Elstery i Nysy. Cały system jest niezwykle skomplikowany, połączony z innymi sztucznymi jeziorami regionu.
Kalliska sprowadza naszą grupę wąską ścieżką 45 m w dół zwałowiska. Stoją tu resztki krzeseł ze spektaklu, jaki parę lat temu urządzono dla mieszkańców (i z ich udziałem), by mogli odreagować swoje losy podwójnych przesiedleń. Wielu straciło tu dom po wojnie dwa razy - w wyniku przesunięcia granic i poszerzania kopalni.
*** Wracamy pod siedzibę IBA-See. Otuchy wobec bezmiaru pustynnego pejzażu po odkrywkowego dodaje zieleń parku za plecami i zapach kawy na schludnym tarasie. Widać stąd wąską nitkę lasu po stronie północno-zachodniej w rejonie Senftenberg. Na pierwszym, zazielenionym stoku pod tarasem rosną robinie akacjowe, które wierzchnią warstwę ziemi wzbogacają w azot. Na tarasie i w środku budynku oglądamy zdjęcia i prezentacje multimedialne imponujących realizacji IBA w bliższej i dalszej okolicy. Chyba najbardziej egzotyczna to
domy na wodzie (Geierswalde, jezioro Geierswalder See). Gotowe właściwie na sprzedaż. Jest tylko jeden problem - ustalenie własności gruntu
Warto wiedzieć • Wycieczki: piesze: kwiecień-październik, weekendy godz. 10-16; busikami - niedziela, godz. 14, 15,50, 13,50; dżipami i autobusami -
www.iba-see.de/de/erleben/touren.html • Do wsi Lichterfeld jedzie się ok. 15 min z Grossräschen - drogą 96 na Finsterwalde do Liskau, tu skręt na Lauchhammer i dalej według brązowych kierunkowskazów „Förderbrücke F 60”. Stoi tu (czy może leży?) największa maszyna świata - most przerzutowy nadkładu F 60, zwany leżącą wieżą Eiffla. Z tym, że wieża liczy 302,6 m wysokości i nie rusza się, a F 60 ma 502 m i mógł przesuwać się na boki. Przerzucał ziemię znad pokładów węgla, tzw. nadkład, w tempie 29 tys. m sześc. na godzinę. Trasa 1,3 km, zwiedzanie 1,5 godz., bilet 7,50 euro (oprowadzanie może się nie odbyć z powodu silnego wiatru, mgły, deszczu, śniegu),
www.f60.de • Pracującą F 60 obejrzymy w czynnej kopalni Welzow, 15 km na wschód od Grossräschen,
www.bergbautourismus.de,
www.welzow.de/frame_tourismus.html