http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

List z rejsu Odessa - Stambuł. W towarzystwie delfinów

Piotr Janczarek
2008-08-12, ostatnia aktualizacja 2010-08-05 12:53

Schody Potiomkinowskie w Odessie prowadzące do portu
Schody Potiomkinowskie w Odessie prowadzące do portu
Fot. Piotr Janczarek

Z portu w Odessie możemy popłynąć promem, statkiem lub wodolotem do Turcji, Gruzji, Bułgarii, na Krym, a nawet do Izraela

Hagia Sophia w Stambule
Hagia Sophia w Stambule
Port w Odessie
Port w Odessie
Stambuł z pokładu statku płynącego po Bosforze.
Fot. Piotr Janczarek
Stambuł z pokładu statku płynącego po Bosforze.
ZOBACZ TAKŻE
Prom "Caledonia" do Stambułu odpływa w soboty o 19.30. Stoimy na pokładzie, patrząc na schody Potiomkinowskie prowadzące do portu i szklany budynek dworca morskiego w Odessie, w którym jak w lustrze odbija się panorama miasta. Wbiegają ostatni, spóźnieni pasażerowie i wypływamy w morze. "Caledonia" to niewielka jednostka pływająca pod gruzińską banderą, ale należąca do ukraińskiego armatora Ukrferry.

Cały następny dzień jesteśmy w morzu. Na promie jest bar, klub nocny i sala telewizyjna, gdzie można oglądać rosyjskie telenowele i kryminały. Czas między posiłkami (wliczone w cenę biletu) poświęcamy na wypatrywanie delfinów. Pojawiają się od czasu do czasu w pobliżu statku, wywołując żywe reakcje pasażerów, wśród których sporo jest turystów z zachodniej Europy, Polski, Kanady.

Odessa - wczesnym rankiem wpływamy do Bosforu. Słońce wschodzące zza azjatyckiej części miasta oświetla najpierw szklane wieżowce stambulskiego city. W cieśninie ogromny ruch, we wszystkie strony płyną statki towarowe, promy pasażerskie i mniejsze jednostki. Nagle wokół naszego promu zjawia się stado delfinów, tak jakby te morskie ssaki chciały nam wskazać drogę do portu albo powitać nas w mieście. Słońce jest coraz wyżej. Z półmroku wyłaniają się oświetlone żółtym światłem minarety, kopuły meczetów i domy na wzgórzach.

"Caledonia" cumuje w porcie Karakoy, zaledwie kilkaset metrów od mostu Galata, który łączy dwa historyczne centra Stambułu - Sultanahmet i Karakoy (dawniej Galata). Po lewej stronie dobrze widoczny jest pałac sułtanów (Topkapi), Hagia Sophia i Błękitny Meczet, po prawej nad dachami domów wyłania się wieża Galata. Mamy całe dwa dni na zwiedzanie miasta (do godz. 22 we wtorek) i hotel-prom w idealnym punkcie.

Zamiast paszportów, które wcześniej zdeponowaliśmy na statku, otrzymujemy dokumenty turystów tranzytowych, wizy nie są potrzebne. Zamykamy kabinę, zabieramy klucz i wyruszamy na zwiedzanie Stambułu. Do Taksim, gdzie znajdują się najważniejsze zabytki miasta, jak świątynia Mądrości Bożej (Hagia Sophia), Błękitny Meczet, pałac sułtanów, Hipodrom, Wielki Bazar czy Cysterna (bizantyjska budowla, gdzie gromadzono wodę), można dojechać szybkim tramwajem lub przejść się piechotą. Główne zabytki znajdują się blisko siebie, co znakomicie ułatwia zwiedzanie. Fascynujące są okolice mostu Galata i przystani promowych, dynamiczne, wielokulturowe, nieco chaotyczne. Wieczorem przyjemnie posiedzieć w jednym z dziesiątków lokali ulokowanych pod mostem lub na wybrzeżu, skąd mamy wspaniałe widoki na Bosfor oraz pięknie oświetloną Hagię Sophię i meczety. Wracając z Sultanahmet, warto po drodze wstąpić na Korzenny Bazar specjalizujący się w towarach spożywczych, ciekawszy niż zasypany tandetą Wielki Bazar.

Prom stoi w dzielnicy Karakoy, więc możemy ją wygodnie zwiedzić pieszo, do wieży Galata jest tylko 10 minut drogi, trochę dalej znajduje się już nowoczesny Stambuł. Kilka minut jazdy komunikacją miejską dzieli nas od siedziby prawosławnego Patriarchatu Konstantynopolskiego i bułgarskiego metalowego kościoła (wykonany ze stali). Nie polecam natomiast zwiedzania miasta turystycznym piętrowym autobusem (20 euro bilet dzienny) - kierowca nawet nie zwalnia przy ciekawszych zabytkach, a informacje z głośników to głównie reklamy biur turystycznych i restauracji.

Wypływamy ze Stambułu o północy, mamy więc dodatkowo nocną wycieczkę po Bosforze, za którą w biurze turystycznym zapłacilibyśmy niemało pieniędzy.

Do portu w Odessie zawijamy w czwartek w południe. Tu również czeka nas sporo atrakcji: wyprawa do średniowiecznej twierdzy w dawnym Akermanie u ujścia Dniestru, ciepłe morze i elegancka plaża Arkadia, Francuski Bulwar z secesyjnymi kamienicami, willami i ulica Deribassowska, gdzie toczy się nocne życie miasta.

Turcja Last Minute już od 1074 zł za osobę

Złote Piaski, Bułgaria już od 1346 zł za osobę

Inny niż wszystkie, Krym już od 2420 zł za osobę

•  Bilet w obie strony: „Caledonia” - 255-335 dol., większy i bardziej komfortowy„Yuznaya Palmyra” - 285-425 dol., wypływa w poniedziałek, powrót do Odessy w sobotę. Informacje i rezerwacja biletów na prom: www.ukrferry.com

•  Promy Ukrferry pływają także do Poti (niedaleko Batumi) w Gruzji - statek wyruszaa w każdy wtorek, na miejscu jest w piątek, powrót w soboty, bilet powrotny - 294-337 dol. Ceny zawierają trzy posiłki dziennie, dzieci mają zniżki.

•  Inne połączenia morskie z Odessy to m.in. Warna, Hajfa, Krym (wodolot w sezonie), są również rejsy wycieczkowe.

•  Do Odessy niedrogo - w porównaniu z samolotem - i wygodnie można dojechać pociągiem: www.pkp.pl

Źródło: Gazeta Podróże
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':