Właśnie jestem w Bieszczadach, gdzie doszło do kolejnego wypadku z udziałem niedźwiedzia. Zwierzę zaatakowało spacerującą kobietę. Na szczęście skończyło się na niewielkich obrażeniach. Nikt nie wie, jakie były przyczyny tego zdarzenia. Myślę, że do podobnych "spotkań" będzie dochodziło coraz częściej - w Tatrach i Bieszczadach przybywa turystów, przybywa też niedźwiedzi (w zeszłym roku turyści bestialsko zabili w Tatrach niedźwiadka; twierdzili, że w obronie własnej).
Pisałem już kiedyś o tym, że poza przeszkoleniem profesjonalnych służb (np. pracowników parków narodowych), które przepędzałyby nazbyt zbliżające się do ludzi niedźwiedzie, ważna jest też informacja o tym, jak się wobec tych zwierząt zachować. Służby Tatrzańskiego Parku Narodowego świetnie wiedzą, co zrobić z niezbyt strachliwym niedźwiedziem, jak zabezpieczyć kontenery ze śmieciami w schroniskach (służą do tego elektryczne pastuchy), ale bardzo trudno o informację, co ma zrobić turysta stanąwszy oko w oko ze zwierzem. Tabliczki zabraniające karmienia niedźwiedzi - choć ważne - absolutnie nie wystarczą.
Na Spitsbergenie, gdzie jeżdżę, często można się natknąć na polarne niedźwiedzie. I tam na lotnisku, w sklepach i biurach są informacje (bardzo szczegółowe), jak się wobec nich zachowywać. Przed wyjazdem można też przeczytać o tym w internecie. I potem nikt nie może się tłumaczyć, że nie wiedział, co zrobić w takiej sytuacji...
Warto, by z tego wzorca skorzystały i polskie parki narodowe, nadleśnictwa oraz gminy, na których terenach żyją niedźwiedzie. Powinny to zrobić bez szczególnej sensacji, skupiając się po prostu na rzetelnych informacjach. Byłoby to z pożytkiem i dla ludzi, i dla niedźwiedzi.
Źródło: Gazeta Podróże