Park leży na obszarze Jury Wieluńskiej między Wieluniem na zachodzie a Działoszynem na wschodzie (woj. łódzkie, fragment śląskiego). Obejmuje 40-kilometrowy tzw. wieluński przełom Warty. Jest to niezwykle ciekawy, lesisty i bezludny rejon - osadnictwo zajmuje tylko 3 proc. powierzchni. Raj dla grzybiarzy, wędkarzy i wszystkich spragnionych wypoczynku w ciszy i spokoju.
Przez Załęczański Park prowadzą trzy szlaki: Jury Wieluńskiej (czerwony), rezerwatów przyrody (niebieski) przełomu Warty przez Wyżynę Wieluńską (żółty), a jako łącznikowy może służyć czarny szlak Kurhanów Książęcych.
Wszędzie dojedziemy na rowerze, piaszczystymi drogami i wąskimi szosami. Polecam też spływ kajakowy - rzeka, meandrując, przebija się przez przełomy Działoszyński i Krzeczowski, więc pięknych widoków jest pod dostatkiem.
*** Opisana trasa przeznaczona jest dla rowerzystów i liczy ok. 25 km. Wyruszamy z Działoszyna, niewielkiej miejscowości słynącej z zakładów cementowych. W miasteczku warto zatrzymać się przy XVII-wiecznym pałacu (czasem nazywanym zamkiem), odbudowywanym po zniszczeniach wojennych. Spod zabytkowej budowli jedziemy na zachód mało ruchliwą asfaltową szosą wzdłuż doliny Warty. Naszym celem są Bobrowniki. Jeszcze nie tak dawno po prawej stronie drogi wyrastały liczne kominy wapienników - prostych pieców do wypalania wapna. Niestety większość została zniszczona. W najlepszym stanie zachował się wapiennik w pobliżu Lisowic, jego komin widać z daleka. Jeśli jedną z leśnych dróg pojedziemy na prawo, natkniemy się na kopalnię wapienia - cierpliwi mogą tu znaleźć skamieniałe muszle.
Asfaltowa szosa kończy się w Bobrownikach. Teraz czas na podjęcie decyzji. Jeżeli mamy dużo sił i czasu, możemy pojechać dalej prosto piaszczystymi drogami przez las do Załęcza Wielkiego, gdzie znajduje się harcerski ośrodek wypoczynkowy "Nadwarciański Gród" (nocleg trzeba rezerwować trzy miesiące wcześniej). W pobliżu ośrodka i po drugiej stronie rzeki na polu biwakowym w Kępowiźnie znajdziemy bardzo ładne nadwarciańskie plaże. Do Bobrownik wrócimy drogą biegnącą po drugiej stronie rzeki, trzymając się cały czas szlaku czerwonego. Przed wsią Troniny po lewej stronie szosy zobaczymy Granatowe Źródła, jedyne na Jurze Wieluńskiej terasowe źródła krasowe. Decydując się na zrobienie takiej pętli, wydłużamy trasę wycieczki o ok. 15 km.
Niezależnie od tego, który wariant drogi wybierzemy, powinniśmy zjechać z głównej drogi i trzymając się blisko rzeki, przejechać wąskimi ścieżkami ok. pół kilometra w kierunku zachodnim. Trafimy wtedy na ukryty wśród lasów ciekawy ostaniec w kształcie czaszki - Górę św. Genowefy. Legenda głosi, że kiedyś żył w tych okolicach dziedzic, który miał piękną i młodą żonę Genowefę. Sam był już w słusznym wieku, więc nic dziwnego, że stał się niezwykle zazdrosny o swoją wybrankę. Pewnego dnia ubzdurał sobie, że żona na pewno ma kochanka i nie bacząc na nic, wygnał ją z dworu. Genowefa znalazła schronienie w niewielkiej grocie u stóp góry, która od tej pory nosi jej imię. Miejsce jest bardzo ładne, więc warto się tu zatrzymać. Po krótkim postoju przedzieramy się przez las do głównej drogi, oddalając się od rzeki. Zanim wrócimy do Bobrownik, możemy zagłębić się dalej w las w kierunku północnym i odnaleźć Żabi Staw, ostoję wielu rzadkich roślin i, oczywiście, żab.
Wracamy żółtym szlakiem do wsi i przekraczamy most na rzece. Tuż za nim po prawej stronie znajdziemy przyjemne kąpielisko. Potem pedałujemy piaszczystą drogą w kierunku na Górę Zelce, pilnując niebieskiego szlaku.
*** Góra Zelce, centrum rezerwatu geologicznego Węże, to jedno z najciekawszych miejsc na Jurze Wieluńskiej. Z jej szczytu rozciąga się bardzo ładny widok, szkoda tylko, że po wieży widokowej pozostały jedynie resztki fundamentów. Teraz czas na eksplorację jaskiń (większość można zwiedzać, koniecznie z dobrą latarką). Najłatwiej jest odnaleźć Jaskinię Stalagmitową, gdyż znajduje się na wierzchołku góry. Schodzimy w dół po drabince - niestety, po stalagmitach nie ma śladu. Pozostałe jaskinie znajdziemy trochę poniżej szczytu.
Z góry Zelce niebieskim szlakiem zjeżdżamy do pięknie położonej wsi Węże, a potem asfaltową, wąską szosą pedałujemy w dół do miejscowości Draby. Tu na chwilę musimy skręcić w prawo w dość ruchliwą szosę prowadzącą do Działoszyna. Po ok. 200 m zjeżdżamy na lewo i wspinamy się na niewielkie wzniesienie zwane Górą Draby (pilnujmy niebieskiego szlaku, bo oznakowanie jest wyjątkowo kiepskie!). Na górze czeka Jaskinia Ewy, do której też trzeba zejść po pionowej drabinie. Zapaleni grotołazi mogą pojechać dalej na południe (ok. 8 km tam i z powrotem) niebieskim szlakiem i dotrzeć do ciekawego rezerwatu Szachownica, który chroni rejon Krzemiennej Góry i jaskinię Szachownica, w której można się natknąć na skamieniałości z okresu jurajskiego. Starajmy się nie obudzić nietoperzy, których kilka gatunków znalazło tutaj schronienie.
Z Góry Graby wracamy do szosy i jedziemy w prawo na Działoszyn. W Kolonii Lisowskiej opuszczamy ruchliwą szosę i skręcamy w dużo spokojniejszą drogę do Lisowic. Za wsią zobaczymy ciekawe zjawisko zwane ponorem. Potok Sucha Struga zapada się nagle pod ziemię i ujawnia się dopiero w pobliżu Działoszyna, gdzie wpada do Warty. Mijając kamieniołom po lewej stronie drogi, zjeżdżamy w dół do rzeki, przekraczamy most i znaną już szosą wracamy do Działoszyna.
Warto wiedzieć • Dojazd. Z Warszawy: drogą nr 8 na Wrocław, mijamy Bełchatów i Szczerców, w Osjakowie skręcamy na Siemkowice i po 25 km docieramy do Działoszyna; z Łodzi: kierujemy się na Wrocław, w Łasku skręcamy na Wieluń (droga 481), a tuż przed Wieluniem skręcamy w drogę 486; z Katowic: jedziemy do Częstochowy, a potem drogą 491 do Działoszyna.
• Noclegi. Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy ZHP „Nadwarciański gród”, Załęcze Wielkie 89, tel. 043 841 28 25,
http://zalecze.pl, Ośrodek Wypoczynkowo-Szkoleniowy KAMION, Kamion 7, tel. 043 842 27 76,
www.kamion.pl