http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gorce. Pod zasępionym Turbaczem

Marcin Czyżewski
2008-07-21, ostatnia aktualizacja 2009-07-12 08:53

Widok na Podobin i potok Porębianka, w tle Beskid Wyspowy
Widok na Podobin i potok Porębianka, w tle Beskid Wyspowy
Fot. Marcin Czyżewski

Gorce to idealne miejsce na kilkudniowy rodzinny wypad

Wieś Podobin
Fot. Marcin Czyżewski
Wieś Podobin
Schronisko na Turbaczu
Fot. Marcin Czyżewski
Schronisko na Turbaczu
"Naprzeciw Tatr, między doliną nowotarską a wężowatą kotliną Raby, wspięło się gniazdo dzikich Gorców. Od romantycznych Pienin odciął je wartki kamieniecki potok, a od spiskiej krainy odgraniczył je falami bystry Dunajec. Samotnie stoją nad wzgórzami. A wyżej jeszcze nosi głowę ociec ich rodu, zasępiony Turbacz" - pisał Władysław Orkan "W roztokach"

***

Kilka wolnych dni postanowiliśmy wykorzystać na krótki wypad w góry, by odetchnąć od pracy, a naszej ośmioletniej córce pomóc w zaliczeniu kolejnego szczytu. W swojej książeczce turystycznej ma już sporo pieczątek ze schronisk Beskidu Śląskiego i Żywieckiego (te pasma widzimy z okna), tym razem wybraliśmy Gorce. Piękne, łagodne, mają niewiele ponad 40 km długości i są mniej zadeptane niż bardziej popularne góry.

Jako bazę do wędrówek po okolicy wybraliśmy wioskę Podobin w gminie Niedźwiedź, nieopodal Mszany Dolnej, malowniczo wciśniętą w dolinę potoku Porębianka. Ofertą swojskiego jedzenia skusiło nas jedno z gospodarstw agroturystycznych.

Już następnego dnia po przyjeździe postanowiliśmy wejść na Turbacz, najwyższy szczyt Gorców (1310 m). Można nań dotrzeć różnymi szlakami z wielu stron, m.in. czerwonym od Rabki Zdroju, zielonym od Niedźwiedzia czy żółtym z Lubomierza. My jednak, chcąc córce jak najbardziej urozmaicić wycieczkę, przez Porębę Wielką podjechaliśmy do Ostoi Górskiej „Koninki”, ośrodka wypoczynkowego na skraju Gorczańskiego Parku Narodowego. Zimą działa tu stacja narciarska, w wiosenne i letnie weekendy kursuje kolejka linowa Tobołów. Jednoosobowe krzesełka (dorosły może jechać razem z dzieckiem) szybko mkną w górę trasą przez 1,2 km. Po kilku minutach znaleźliśmy się na polanie Tobołów (ok. 950 m). Warto zatrzymać się tu na chwilę, gdyż rozciąga się stąd wspaniały widok na Beskid Makowski, Wyspowy i Gorce. Poszczególne szczyty, a także występujące tu gatunki traw, rozpoznamy dzięki specjalnej tablicy ustawionej na polanie (kolejka czynna w godz. 9-16, bilet w górę 8 zł, ulgowy 6, tel. 018 331 75 80, www.koninki.com.pl ).

Polany takie jak Tobołów (po drodze zobaczymy ich jeszcze sporo) należą do najpiękniejszych i najbardziej charakterystycznych elementów gorczańskiego krajobrazu. Powstawały przez wieki na skutek wypalania fragmentów lasu na pastwiska. Stąd też prawdopodobnie pochodzi nazwa Gorców - od słowa "gorzeć", czyli płonąć. Dzisiaj, choć pasterstwo w Gorcach należy już raczej do przeszłości, tu i ówdzie zobaczymy stare, drewniane szałasy. Wiosną polany pokrywają wspaniałe dywany kwitnących krokusów.

Reklama: Ruszaj po mobilny internet za 9 zł



***

Z polany Tobołów ruszamy zielonym szlakiem w kierunku Obidowca, mijając po chwili szczyt Tobołowa (994 m). Szeroką i łagodną ścieżką wędrujemy najpierw na obrzeżach polany, potem przez las. Po kilku minutach znowu wychodzimy na otwartą przestrzeń, idąc obok dużych i gęstych borowin. Po prawej stronie wznosi się Suchora (1000 m). Na jej szczycie znajduje się najwyżej położone w Polsce obserwatorium astronomiczne - placówka badawcza Katedry Astronomii Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Lokalizację wybrano nieprzypadkowo - oddalenie od cywilizacji i położenie w leśnej otulinie parku narodowego umożliwia obserwację czystego i nieoświetlonego nieba.

Obserwatorium nie można zwiedzać, więc ruszamy dalej. Przed nami 20 min dość stromego podejścia kamienistym szlakiem przez las na szczyt Obidowca (1106 m) w głównym grzbiecie Gorców. Tu skręcamy w lewo na czerwony Główny Szlak Beskidzki, który zaprowadzi nas na Turbacz. Znowu wędrujemy wygodną, prawie płaską drogą, z której mogą korzystać rowerzyści (symbole szlaku dla rowerów na drzewach) oraz miłośnicy jazdy konnej. Podziwiamy ciągnące się po obu stronach zalesione szczyty, polanki, na których przycupnęły drewniane szałasy. Po lewej stronie szlaku napotykamy niecodzienny pomnik. Tworzą go duże kamienie, fragmenty pogiętej blachy, okrągła tabliczka z namalowanym czerwonym krzyżem i śmigło. Obok ktoś zapalił znicz, inni turyści położyli kilka szyszek. To pamiątka po katastrofie samolotu sanitarnego, który rozbił się tu 23 maja 1973 r.

Dalszy marsz wymaga więcej wysiłku, bo szlak zaczyna piąć się w górę. Wchodząc pomiędzy drzewa, trzeba uważać na plątaninę wystających korzeni, na których łatwo się potknąć. Jeden z ostatnich odcinków szlaku jest trochę przygnębiający - prowadzi między uschniętymi kikutami drzew, przewróconych przez wiatr pni i połamanych gałęzi. Wreszcie, po niespełna 2,5 godz. wędrówki, stajemy na szczycie Turbacza. Stoi tu żelazny krzyż i kamienny obelisk. Mimo południa jest dość mroczno, bo gęsty las przesłania widoki. Może dlatego pisarz Władysław Orkan - piewca piękna Gorców - uważał go za „zasępiony”, jak napisał w powieści „W roztokach”. Po chwili schodzimy kilkadziesiąt metrów niżej do dużego schroniska na Turbaczu (110 miejsc) - kamienne, ze spadzistym dachem krytym gontem. W środku najpierw najprzyjemniejszy moment dla naszej córki - wbicie do książeczki pieczątki z wizerunkiem schroniska. Trudy wycieczki wynagradzają nam pierogi z jagodami i śmietaną, naleśniki i szarlotka (schronisko PTTK na Turbaczu im. Władysława Orkana, ceny od 22 do 36 zł, www.turbacz.eu ).

Przy dobrej pogodzie dojrzymy stąd Tatry Wysokie, m.in. Łomnicę, Gerlach i Lodowy Szczyt, oraz Tatry Bielskie z Hawraniem. Poniżej schroniska widać ciągnącą się na wschód Halę Długą, jedną z najpiękniejszych w Gorcach. Stoją na niej dwa charakterystyczne budyneczki: ten poniżej to bacówka (w czasie wypasu owiec można tu skosztować serów i żętycy), a ten powyżej, tuż przy ścianie lasu, to "Metysówka" - nieczynna już kultowa chatka, w której można było kiedyś przenocować w dość spartańskich warunkach.

Przy schronisku znajduje się największy w Gorcach węzeł szlaków - wybieramy niebieskie znaki. Przechodzimy przez polanę Turbacz (wiosną rosną tu niezliczone ilości krokusów), mijamy ołtarz polowy i wchodzimy na Czoło Turbacza (1259 m). Na znajdującej się tutaj skale widnieje tablica poświęcona zmarłym ratownikom GOPR. Z kamieniem tym wiąże się też legenda o ukrytych pod nim skarbach, o której również pisał Orkan. Ponieważ według podania skarbów strzeże diabeł, rezygnujemy z poszukiwań i sprawnie podążamy w dół. Zamiast kosztowności Lucyfera po drodze odnajdujemy skarby przyrody. Mijamy bowiem rezerwat "Turbacz" obejmujący m.in. górny bieg potoków Olszowego, Koniny i Turbacza - w ich korytach powstają malutkie, piękne wodospady. Podziwiamy dostojne buki, zastanawiając się, ile wieków tu już stoją, i gęsto rosnący czosnek niedźwiedzi. Po niespełna 2 godz. docieramy do końca szlaku w Koninkach.

***

Chociaż Turbacz jest najpopularniejszym celem turystów w Gorcach, nie brakuje tu innych ciekawych miejsc i szlaków. Na polanie przy głównym czerwonym szlaku z Rabki na Turbacz znajduje się Schronisko na Starych Wierchach (25 miejsc), dobra baza wyjściowa w Gorce. To kolejny punkt, z którego zobaczymy Tatry, Beskid Wyspowy, a nawet Babią Górę (www.starewierchy.prv.pl ).

Z kolei idąc dalej czerwonym szlakiem z Turbacza w kierunku Hali Długiej, możemy odbić po pół godzinie na szlak zielony. Zaprowadzi nas na Jaworzynę (1288 m), drugi co do wielkości szczyt Gorców. Poniżej szczytu leży piękna polana Jaworzyna Kamienicka z murowaną kapliczką Bulandy z 1904 r. Nazwa pochodzi od jej fundatora - słynnego bacy Tomasza Chlipały zwanego przez miejscowych Bulandą. Przez długie lata pasał tu owce, a ponieważ parał się też leczeniem, niektórzy przypisywali mu nawet posiadanie nadprzyrodzonych umiejętności. Główny szlak czerwony wiedzie dalej w południowo-wschodnią część Gorców - na Lubań (1211 m), z którego też możemy podziwiać beskidzkie i tatrzańskie szczyty.

Subtelnego piękna Gorców można też posmakować poza oznakowanymi szlakami. Wystarczy wybrać się na krótkie wędrówki poza terenem Gorczańskiego Parku Narodowego. Zaprowadzą nas tam wąskie leśne ścieżki albo po prostu możemy iść przed siebie skrajem pól. Nam wspaniałych wrażeń dostarczyło leniwe maszerowanie bez celu i wylegiwanie się na trawie na pagórkach wznoszących się nad Podobinem albo wejście na Potaczkową Górę w Niedźwiedziu.

***

W Gorcach co i rusz natrafiamy na ślady związane z Władysławem Orkanem (1875-1930), nie tylko nazwane jego imieniem schronisko i rezerwat, ale też pomnik we wsi Niedźwiedź. Pisarz urodzony w malowniczej wiosce Poręba Wielka właśnie w Gorcach umieszczał akcję swoich utworów (pierwszy opis tych gór zamieścił w powieści "W roztokach"). Postanawiamy odwiedzić Orkanówkę, piękną, podmurowaną, drewnianą willę w stylu witkiewiczowskim z początku XX w., w której mieszkał i tworzył pisarz. W piętrowym budynku znajduje się dzisiaj jego muzeum biograficzne. Jest gabinet pisarza z jego biurkiem, biblioteką i pianinem, salon z eksponatami opowiadającymi o jego życiu i twórczości, weranda zastawiona wiklinowymi meblami i pokój matki pisarza. W Orkanówce bywały takie sławy jak Jan Kasprowicz, Kazimierz Przerwa-Tetmajer czy Leopold Staff.

Do willi uroczo położonej nad Porębą Wielką dojdziemy w godzinę zielonym szlakiem z centrum gminy Niedźwiedź na Turbaczyk i dalej na Turbacz. Do domu prowadzi piękna aleja starych drzew sadzonych przez pisarza. Na jej początku przystajemy obok niewielkiej kapliczki przytulonej do stojących obok pni. To wotum od matki Orkana za jego powrót z I wojny światowej (Orkanówka czynna wtorek-sobota, godz. 9-16).

W Porębie Wielkiej warto odwiedzić także piękny, zabytkowy park podworski Wodzickich (jego początki sięgają XVI w.) leżący przy głównej drodze przez wieś. Należał do kolejnych właścicieli tutejszych dóbr: Pieniążków, Lubomirskich, Sanguszków i Wodzickich (dzisiejszy wygląd zawdzięcza tym ostatnim). Budynki dworskie spłonęły pod koniec II wojny światowej. Ocalała tylko XVIII-wieczna wozownia - lamus z drewnianych belek kryty gontem, z wieżyczką na dachu, w której wisiał kiedyś dzwon.

Po parku wędrujemy nastrojowymi alejkami, idąc za znakami ścieżki edukacyjnej z opisanymi elementami założenia parkowego. Rośnie tu kilkaset drzew, z których najstarsze mają nawet 400 lat! To m.in. wiązy, jesiony, modrzewie, akacje i świerki. Są też aleje kasztanowców, lip i dwie polany widokowe. Wiele drzew uznano za pomniki przyrody, m.in. najgrubszy wiąz w Polsce zwany Wiązem Łokietka - ma ponad 30 m wysokości i ponad 2 m obwodu pnia. Park otacza kamienny XIX-wieczny mur. W sąsiedztwie mieści się dyrekcja Gorczańskiego Parku Narodowego (www.gorczanskipark.pl ).

***

Pod koniec pobytu w Gorcach wybraliśmy się na wycieczkę do Chabówki, wsi obok Rabki Zdroju (pół godziny samochodem od Podobina). Ściągnął nas tam skansen taboru kolejowego utworzony na terenie dawnej parowozowni istniejącej od XIX w. Zgromadzono tu ponad sto zabytkowych pojazdów szynowych: potężne parowozy (w tym sporo przedwojennych), wagony towarowe, pasażerskie i pocztowe, pługi śnieżne, pociągi pancerne z wagonami artyleryjskimi, a nawet starą Warszawę z wielkimi kołami kolejowymi do poruszania się po szynach. Skansen to wielka atrakcja dla dzieci. Do wielu parowozów i wagonów można wejść, usiąść na drewnianej ławce i poczuć się jak pasażer sprzed kilku dekad. Chciałoby się usłyszeć świst pary, westchnienie starego parowozu i ruszyć w podróż (skansen czynny przez cały tydzień, godz. 7-19, bilet 5 zł, ulgowy 2,5, fotografowanie 10, filmowanie 25, www.pkp-cargo.pl , www.parowozy.pl/skansen ).

Źródło: Gazeta Podróże
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':