Mnisi sprzed siedmiu wieków przenikliwie patrzą na nas w cysterskim klasztorze w Bierzwniku na Pojezierzu Choszczeńskim. Budowla z przełomu XIII i XIV w. stoi na skraju wsi na niewielkim wzniesieniu nad jeziorem Kuchta. Niegdyś było ono częścią leżącego nieopodal jeziora Starzyckiego, ale w XVI w. poziom wody obniżył się i z jednego jeziora powstały dwa.
*** Zabudowania cysterskie powinny mieć kształt czworoboku z kwadratowym dziedzińcem w środku. Średniowieczni inżynierowie musieli się jednak liczyć z ukształtowaniem terenu i tym razem kwadrat nie wyszedł im idealny. Dziś kompleks ma kształt litery U. Dwa boki tworzą skrzydła klasztorne, a trzeci to kościół, obecnie odbudowywany. Nie zachowało się natomiast skrzydło zachodnie, zamykające niegdyś dziedziniec od strony jeziora - w ostatnich latach zdołano odbudować tylko jego piwnice.
Murów obronnych klasztor nie potrzebował - wystarczyła przeszkoda naturalna. - Badania wykazały, że u podnóża klasztornego wzgórza biegł ciek wodny, przy którym odnaleźliśmy ślady przeprawy lub kładki - tłumaczy archeolog Tomasz Bartoszewski, uczestnik wykopalisk prowadzonych tu od 1992 r. Nieopodal na stoku zachowały się pozostałości pieca, w którym prawdopodobnie wypalano cegły podczas budowy.
Wejście do klasztoru znajdujące się w miejscu dawnej furty prowadzi do południowego krużganka zwieńczonego sklepieniem krzyżowo-żebrowym. Wiedzie on wzdłuż szeregu niewielkich pomieszczeń, m.in. rozmównicy, karceru (obecnie magazyn archeologów) i sali braci. Okazuje się, że klasztor miał centralne ogrzewanie - luksus, o jakim mieszkańcy tych ziem mogli tylko marzyć. System nosi nazwę hypocaustum, patent pochodzi od starożytnych Greków. W posadzkach i ścianach ukryte są kanały grzewcze, którymi doprowadzano ciepłe powietrze. - Ogrzewanie było tylko na parterze - zaznacza mój rozmówca.
Zimą w celach mnichów na nieistniejącym już piętrze musiało więc być raczej chłodno. W dawnej "ogrzewalni", najcieplejszym pomieszczeniu w klasztorze, mieści się teraz biuro parafii. Największe wrażenie robią pięknie zdobione ceramiczne wsporniki żeber na sklepieniu krużganka zamocowane w ścianach na wysokości ludzkiej głowy. Z bliska można więc zobaczyć motywy roślinne (np. liście dębu), geometryczne i ekspresyjne ludzkie twarze z dużymi nosami i nieco wyłupiastymi oczyma. Część z nich to pewnie sami cystersi, o czym świadczą mnisie kaptury i tonsury.
*** Początkowo nie było ich wielu - tuzin zakonników z opatem przybył tu z Kołbacza w 1294 r., gdy budowa klasztoru trwała już od kilku lat. W połowie lat 20. następnego stulecia nowa siedziba cystersów była gotowa. W tamtych czasach zwano ją Lasem Maryi (łac. Silva Sancte Mariae, niem. Marienwalde), nazwę Bierzwnik przyjęto dopiero po 1945 r.
By osuszyć bagna, bracia musieli kopać kanały między jeziorami, budować tamy i karczować lasy. Ale trud się opłacił, bo doskonale zorganizowane posiadłości rolne przynosiły duże zyski. A nowy klasztor stał się najważniejszą siedzibą cystersów w Nowej Marchii - państewku niemieckim, które w średniowieczu wcinało się między Wielkopolskę a Księstwo Pomorskie. Położenie na pograniczu miało swoje złe strony - w 1326 r. na Bierzwnik napadły wojska Władysława Łokietka, które obrabowały i spaliły klasztor.
Czas bierzwnickich cystersów dobiegł końca, gdy władca Nowej Marchii Jan z Kostrzyna wprowadził w swoim kraju reformację. W 1539 r. skasował klasztor, a z jego dóbr utworzył domenę, czyli majątek państwowy. Wprawdzie w drugiej połowie XVII w. część zabudowań przerobiono na letnią siedzibę elektorów brandenburskich, ale i tak klasztor stopniowo popadał w ruinę. Gdy pod koniec XVII w. zawaliła się część kościoła, w miejscu rumowiska urządzono hutę szkła. Na początku XIX w. pożar zniszczył kolejny fragment świątyni. Dewastacji dopełnił pożar wywołany przez czerwonoarmistów w 1945 r.
W zachowanej części kościoła oraz budynkach poklasztornych od ponad pół wieku istnieje parafia rzymskokatolicka Matki Boskiej Szkaplerznej. I to właśnie parafianie wraz z proboszczem ks. prałatem Zygmuntem Kraszewskim od lat ponoszą główny ciężar finansowania odbudowy obiektu.
*** Warto zatrzymać się na chwilę w krużganku wschodnim. Z jednego ze wsporników nieco ironicznie uśmiecha się diabeł z małymi oczkami. Na innym widać trzy nachodzące na siebie diabelskie głowy. Zaś na wspornikach przy wejściu do kapitularza umieszczono dwie postacie. Zapewne są to fundatorzy klasztoru - opat kołbacki Herman i margrabia brandenburski Otton IV ze Strzałą. Pierwszego poznamy po kapturze i kusej, ledwo sięgającej połowy nóg sutannie. Zaś margrabiego średniowieczny artysta uwiecznił z wielkimi, wyłupiastymi oczyma, rozchylonymi ustami i lokami na głowie.
Kapitularz, do którego nie wszyscy bracia mieli wstęp, był sercem klasztoru. W wysokim, obszernym pomieszczeniu spotykali się mnisi, przyjmowano ważnych gości. Dziś urządzono tu wystawę przedmiotów znalezionych przez archeologów na terenie klasztoru. Moją uwagę zwróciła ceramiczna płyta fryzowa z wizerunkiem odciśniętego z formy jednorożca (w Bierzwniku znaleziono dwie płyty z jednorożcem i fragment trzeciej). - Podobne płyty można zobaczyć w cysterskim klasztorze w Chorin w Brandenburgii. Tam tworzą fryz składający się z dwóch powtarzających się płyt: jedna z wyobrażeniem lisa wgryzającego się w winorośl, druga ze zwierzęciem, zapewne jednorożcem - wyjaśnia dr Barbara Stolpiak z UAM, kierowniczka wykopalisk w Bierzwniku. - W symbolice średniowiecza oznaczało to walkę dobra (jednorożec) ze złem (lis). Ponieważ część budowniczych Bierzwnika przybyła ze wznoszonego przez tych samych fundatorów Chorin, mogli przywieźć formę płyty, albo i same płyty. Możliwe, że te, które podziwiamy teraz w Chorin, częściowo pochodzą z Bierzwnika. Po sekularyzacji klasztoru mogły zostać przewiezione do Chorin i użyte do rekonstrukcji.
W ścianę kapitularza wmurowano przeniesiony tu z innego pomieszczenia zwornik z wizerunkiem wołu w koronie, symbol ewangelisty Łukasza. Radzę uważnie przyjrzeć się pomysłowej kompozycji trzech ryb z jedną głową - symbol Trójcy Świętej na ręcznie wykonanej, rzeźbionej płycie fryzowej o wymiarach 29,5 x 30 cm. Odnaleziono ją w kapitularzu pod koniec lat 50. XX w. - Jest to unikalne znalezisko, jak dotychczas bez analogii - podkreśla dr Stolpiak.
Ryby z płyty w 1994 r. (700. rocznica przybycia cystersów) stały się wzorem dla herbu gminy Bierzwnik. W kapitularzu widziałem też średniowieczną łopatę, dużą miedzianą misę i kafle z wizerunkiem św. Piotra. Są też ceramiczne kształtki, blok z otworem w środku (zakończenie kanału cieplnego) oraz wielkie cegły - na jednej odcisk noża, na innej gołej stopy.
*** Z mierzącego niegdyś 40 m kościoła została mniej więcej jedna trzecia: fragment ściany od strony wirydarza, część korpusu oraz dziewięcioboczne prezbiterium z wysokimi gotyckimi oknami. Historycy sztuki dostrzegają w formie prezbiterium zarówno wpływy architektury cysterskiej z Marchii Brandenburskiej (zwłaszcza klasztoru w Chorin), jak i gotyku francuskiego. Nic w tym zresztą dziwnego - cystersi w owych czasach byli na bieżąco z najnowszymi osiągnięciami i w rolnictwie, i w budownictwie. Wewnątrz pod każdym oknem umieszczona jest duża ostrołukowa wnęka. Z oryginalnego wyposażenia nic się nie zachowało. Za współczesnym ołtarzem znajduje się zejście do średniowiecznej krypty.
Od kilku lat trwa odbudowa kościoła. Świątynia usadowiona jest dokładnie na starych, odkopanych przez archeologów fundamentach. Gotowe są już fragmenty ścian. Co prawda filary i łuki ze zbrojonego betonu wyglądają w tym miejscu dziwnie, ale beton zostanie zamaskowany cegłą, taką, jakiej używano w średniowieczu.
Z kościoła kierujemy się na klasztorny dziedziniec, na którym za czasów cystersów mieścił się wirydarz, czyli ogród z leczniczymi ziołami i roślinami ozdobnymi. Pośrodku stoi 7-metrowa kamienna studnia, być może najstarszy fragment klasztoru. Archeologom udało się ją odszukać dopiero w 2003 r. - Jej ścianki ułożono z dobrze dopasowanych kamieni, bez użycia zaprawy - tłumaczy Tomasz Bartoszewski. - W połowie XVI w., gdy opadł poziom jeziora, studnia wyschła, więc zasypano ją gruzem.
Obok studni jest wejście do pustych teraz piwnic ciągnących się pod nieistniejącym już zachodnim skrzydłem. Pomieszczenia zapewne pełniły funkcję magazynu. W XIX w. zasypano je ziemią i gruzem ze zniszczonych części klasztoru. Oczyszczenie pomieszczeń zajęło archeologom całe trzy tygodnie. Obok szkła, kości zwierząt i skorup znaleźli setki fragmentów glinianych fajek z XVIII i XIX w. z długimi cybuchami. Ceglane kolebki piwnic są rekonstrukcją. W przyszłości ta część klasztoru będzie także odbudowana i wirydarz odzyska swój pierwotny czworoboczny kształt.
*** W pobliżu klasztoru, nad samym jeziorem, stoi tajemniczy trójkondygnacyjny budynek z początku XIV w. Tajemniczy, bo mimo badań archeologicznych nadal nie znamy jego pierwotnego przeznaczenia. Wzniesiony jest z cegły, ma kamienną podmurówkę i jest naprawdę okazały - 33 x 15,5 m. Niestety, ozdobny szczyt runął pod koniec lat 80. Ściany co prawda jeszcze stoją, ale nie ma już dachu, w murach zostały tylko otwory po belkach stropowych. Dziś najczęściej nazwany jest browarem. - Prawdopodobnie był to dom dla gości klasztoru albo szpital - mówi Tomasz Bartoszewski. Po kasacie klasztoru adaptowano go na cele gospodarcze. W XVIII w. mieścił się tu zapewne browar. Po 1945 r. przez pewien czas hodowano w nim świnie. Potem na nieszczęście pozostawiono go samemu sobie.
Obok prowadzi wytyczona wokół wzgórza klasztornego ścieżka edukacyjna z tablicami, z których dowiemy się, czym zajmowali się i jak żyli średniowieczni mnisi. W lipcu na miejscu są studenci praktykanci z UAM w Poznaniu, którzy chętnie oprowadzą po klasztorze i wykopaliskach. Co roku w drugiej połowie lipca (w tym roku 18-20) odbywa się festyn "Trzy dni na cysterskim szlaku". Zobaczymy pracujących według średniowiecznych metod rzemieślników, pokazy walk i okolicznościowe wystawy w klasztorze.
Z Dobiegniewa na trasie Gorzów Wielkopolski - Gdańsk kierujemy się drogą wojewódzką nr 160 w kierunku Choszczna, po 10 km jesteśmy na miejscu. Do Bierzwnika możemy dojechać pociągiem - za wsią jest przystanek linii kolejowej Szczecin - Krzyż W sieci www.bierzwnik.pl www.szlakcysterski.org - mapa szlaku cysterskiego