Na początku lata w całym Wojciechowie słychać kowalskie młoty. Właśnie rozpoczęły się XIV Ogólnopolskie Warsztaty Kowalskie (w tym roku od 1 do 13 lipca). 15 adeptów tego rzemiosła uczy się trudnej sztuki podkuwania koni, poznaje techniki obróbki i zdobienia metalu. Turystów Wojciechów zaprasza od 11 do 13 lipca na XII Ogólnopolskie Spotkanie Kowali i na Targi Sztuki Kowalskiej. To jedyna okazja, by zobaczyć w akcji blisko 40 mistrzów z całego kraju (pokażą m.in. wykonane na konkurs krzesła). Będzie też można kupować ich wyroby, podziwiać zespoły folklorystyczne i... posłuchać marsza granego na kowadle.
*** Wojciechów leży ok. 25 km od Lublina, na obrzeżu trójkąta turystycznego Puławy - Kazimierz Dolny - Nałęczów. Okolica bardzo malownicza: wąwozy, wzgórza i lasy, wymarzone do wycieczek pieszych i rowerowych. Pierwsze wzmianki o Woycechowie pojawiają się w kronikach kościelnych w 1328 r., ale odkryto tu ślady osadnictwa z VIII w. Licząca ponad 900 mieszkańców wieś słynie z XVI-wiecznej Wieży Ariańskiej, późnobarokowego drewnianego kościoła i Muzeum Kowalstwa (istnieje od 1993 r.).
Bus, którym przyjeżdżam z Lublina, zatrzymuje się na wprost kuźni Romana Czernieca. Pan Roman, uderzając rytmicznie młotkiem, nadaje kształt rozgrzanemu do 1000 stopni C kawałkowi żelaza (będzie z niego pamiątkowa podkowa), gołymi rękami rozgarnia węgle!
Drewnianą kuźnię zbudował w tym miejscu w 1920 r. Michał Ostrowski, jego dziadek. Obecna, murowana, stała się miejscem artystycznej działalności - ponieważ we wsi nie ma już koni, podkowy robi się tylko na szczęście (2-3 tys. rocznie), a w przyległej małej galerii można podziwiać żyrandole, lampy, karnisze, świeczniki, kraty i wiele innych przedmiotów i ozdób. Wszystkie wykuł w żelazie Roman Czerniec.
*** Do Muzeum Kowalstwa wspinam się po 107 schodkach na trzecią, ostatnią kondygnację Wieży Ariańskiej. Przeniesiono tu wyposażenie starej kuźni: palenisko, kowadło, młotki, szczypce i ogromny miech w kształcie smoczej głowy. Prócz tego setki ciekawych eksponatów. Na ścianach wiszą narzędzia, dzieło dawnych kowali: motyki, widły, kosy, grace, sierpy, topory. Widać różnice między poszczególnymi regionami kraju, np. żelazne elementy zakopiańskiego dyszla przypominają ozdoby stroju góralskiego. Mnie zaintrygowała kolekcja podków - na zimę, na lato, ortopedyczne... Prócz koni podkuwano krowy i woły, które również były siłą pociągową. Uwagę zwraca kolekcja XIX-wiecznych krzyży z Podlasia oraz żelazny pas cnoty. Co roku do muzeum trafiają też prace z kowalskich warsztatów, stąd w kolekcji m.in. zegar słoneczny, świecznik z wideł czy pogrzebacz ze smoczą głową.
Jak opowiada kustosz Urszula Mirosław, ponoć drewniane kuźnie nigdy nie płonęły i z tego powodu kowali posądzano o konszachty z diabłem. I na koniec informacja najważniejsza: podkowę trzeba wieszać końcami do góry, żeby szczęście z niej nie uciekało.
Schodzę piętro niżej i... trafiam w lata 20-30. XX w., do wojciechowskiej chaty. Jest tu pokój, kuchnia i komora z kołowrotkiem, niecką, żelazkiem na duszę... Od 2004 r. w wieży ma bowiem siedzibę także Wojciechowskie Muzeum Regionalne (gromadzi m.in. znaleziska z miejscowych wykopalisk, głównie kawałki kafli i naczyń). Można tu poczytać o historii wsi i obejrzeć rekonstrukcję średniowiecznego grodu (pamiątką po nim jest zachowany fragment wieży obronnej na którym powstała Wieża Ariańska, pozostałości fundamentów i sucha fosa). W maleńkiej Galerii Sztuki Ludowej kupuję podkówkę - szczęścia nigdy za dużo!
*** Wśród wiekowych lip na niewielkim wzniesieniu stoi modrzewiowy kościół św. Teodora otoczony murowanym parkanem. Zbudował go w 1725 r. Teodor Konstanty Orzechowski, właściciel Wojciechowa (ten przywódca i obrońca kalwinizmu nawrócił się pod wpływem jezuitów, zmarł w 1730 r.). We wnętrzu na uwagę zasługują piękne kurdybany zdobiące drewniany barokowy ołtarz główny i boczne rokokowe z drugiej połowy XVIII w. Wykonano je z garbowanych skór o tłoczonym ornamencie, złoconych i malowanych (nazwa od hiszpańskiej Kordoby, która zasłynęło z ich wyrobu). Z tej samej epoki pochodzi, drewniana ambona i ławka kolatorska.
Z otaczającego kościół muru wyrasta drewniana dzwonnica z drugiej połowy XVIII w. Kasztanowa aleja prowadzi na niedaleki cmentarz. Góruje nad nim XIX-wieczna kaplica rodziny Świeżawskich, ówczesnych właścicieli wsi.
Wcale nie mam ochoty opuszczać Wojciechowa. W ręce ściskam podkówkę i szepcę życzenie: przyjechać tu raz jeszcze...
Dojazd autobusami i busami z Lublina, ok. 30-40 min, bilet 3,5 zł. Muzeum Kowalstwa czynne od maja do października od poniedziałku do niedzieli w godz. 10 -17, od listopada do kwietnia nieczynne w niedzielę. Bilet 3 zł, ulgowy 2,5. Punkt Informacji Agroturystycznej: 081 517 72 10 i 76 22. Stowarzyszenie Kowali Polskich, także informacje o Wojciechowie: www.kowale.com.pl ,
kowale@kowale.com.pl Wieża Ariańska To najważniejszy zabytek Wojciechowa, właściwie powinna zwać się kalwińską. "Jedną z najdonioślejszych kazalnic świata" - jak pisał Żeromski w "Nawracaniu Judasza" - w latach 1520-30 wybudowali Pileccy, ówcześni właściciele wsi. Było to wygodne lokum wzniesione z kamieni i cegieł, z zewnętrzną klatką schodową. Wysokie na 30 m mury miały zapewnić bezpieczeństwo. W 1580 r. Stanisław Spinka udzielił w wieży schronienia Marcinowi Krowickiemu, kalwińskiemu pastorowi i kaznodziei. Z czasem Spinkowie przeznaczyli trzecią, najbardziej reprezentacyjną kondygnację na zbór nowego wyznania. W XVII-XVIII w. własność Orzechowskich, działaczy kalwińskich i ariańskich.
W późniejszych wiekach w wieży urządzono pomieszczenia gospodarcze. Coraz bardziej niszczała, aż ostatni właściciele wsi, Natalia i Józef Popławscy, w 1910 r. przekazali ją Towarzystwu Opieki nad Zabytkami Przeszłości. Po remoncie (1972-74) stała się siedzibą Gminnego Ośrodka Kultury. Dziś mieści także Punkt Informacji Agroturystycznej, bibliotekę, Stowarzyszenie Kowali Polskich i dwa muzea.