Szwajcaria Kaszubska to serce Kaszubskiego Parku Krajobrazowego, dusza Kaszub. Czyste jeziora, wysokie wzgórza, gęste lasy, cudne punkty widokowe, zadbane miasteczka, zaskakująca różnorodność zabytków. Bazę obieramy w Chmielnie - spokojnej, pełnej agroturystycznych kwater wsi (nocleg 25-50 zł), wzmiankowanej w źródłach historycznych już w 1220 r. Leży na wzgórzach między jeziorami Białym i Kłodnem, blisko trzeciego - Rekowa, w środku regionu.
*** Stojący pośrodku wsi kościół z XIX w. trochę przypomina fabryczną halę z wieżą. Koniecznie trzeba tam zajść wieczorem, kiedy zachodzące słońce kładzie się złotem na dużym trawniku i pięknych, w większości żeliwnych krzyżach ustawionych na nim w szeregu. Noszą daty zgonów: 1849, 1887, itd., napisy po polsku i po niemiecku. Obok kościoła można podziwiać starą, zadbaną checz (chata kaszubska), ale tylko z zewnątrz.
W Chmielnie przyciąga turystów zakład garncarski Neclów (przy drodze do Kartuz). Założył go 101 lat temu Franciszek Necel, w siódmym już pokoleniu tej rodziny garncarz z dziada pradziada. Dziś prowadzi go prawnuk Karol Elas Necel, wyrabiając naczynia według tradycyjnych wzorów. To miejsce wyjątkowe - w jednym domu muzeum ceramiki Neclów, warsztat i sklepik. Wszystko można oglądać. Szary od gliny warsztat, suszące się na specjalnych półkach naczynia (przed ozdobieniem), wielki kilkudziesięcioletni piec, w którym są wypalane. Kupimy tu kolorowe dzbany, wazony, talerze, misy, filiżanki (ceny od kilku do kilkudziesięciu złotych). W wąskim przesmyku między jeziorami, dość daleko od wsi, ulokowały się ośrodki wypoczynkowe, a nad Kłodnem jest plaża i kąpielisko.
*** Droga Kaszubska, wybudowana w latach 60., zaczyna się w Garczu, biegnie przez Chmielno i wiedzie na południe do szosy nr 20 do Kościerzyny. Na pierwszą wyprawę wybieramy się więc na południe, wzdłuż brzegów jeziora Kłodno a potem Małego Brodna.
Pierwszy postój na parkingu we wsi Ręboszewo, koło hotelu pod wzniesieniem Sobótka, od którego wziął nazwę. Wspinamy się polną drogą. Jak na dłoni widać stąd całe Małe Brodno - rynnowe, zakręcające jezioro, a za nim na horyzoncie Chmielno. Na zachodzie, wśród zalesionych wzgórz, jezioro Wielkie Brodno (Sobótka bardziej mi się spodobała niż sławna Złota Góra koło Brodnicy Górnej - punkt widokowy na Wielkie Brodno i Jezioro Ostrzyckie nie dający jednak takiego poczucia przestrzeni). Tuż przy nim monumentalny pomnik poświęcony partyzantom i ruchowi oporu z czasów II wojny oraz duży kamień narzutowy, na którym wyryto kolorową mapę Drogi Kaszubskiej. Na przełomie czerwca i lipca odbywa się tu "Truskawkobranie", wielka impreza plenerowa wieńcząca zbiory masowo w tej części Kaszub uprawianych truskawek (festyn, jarmark, koncerty).
Zaraz za Złotą Górą skręcamy w lewo, na Ostrzyce. Nie warto dociskać gazu. Szosa wije się i kręci, podnosi i opada jak w górach. Ostrzyce to wieś przytulona z jednej strony do wysokich wzgórz, z drugiej do jeziora Ostrzyckiego. Dużo tu kwater, miejsc, w których można zjeść smażoną rybę, kemping. Na jeziorze akurat rozpoczynają się regaty małych żaglówek, oglądamy je w tłumie turystów. A potem starą, brukowaną dróżką w płytkim jarze wspinamy się na Jastrzębią Górę, popularny punkt widokowy. W gorące wczesne popołudnie można stąd podziwiać daleką panoramę zalesionych wzgórz i bogatą w zakola, zatoki i półwyspy rynnę leżącego w dole długiego i wąskiego jeziora.
Jedziemy jeszcze kawałek wzdłuż brzegów jeziora Ostrzyckiego i za wioseczką Kolano odbijamy na południe, w las. Naszym celem jest Wieżyca (po kaszubsku Wieżëca, 329 m n.p.m.) w łańcuchu Wzgórz Szymborskich, według przewodnika "najwyższe wzniesienie na Niżu Europejskim między Triestem a Uralem". Mijamy stację kolejową i zatrzymujemy się na parkingu. Stąd przez bukowy las-rezerwat wspinamy się na szczyt wzgórza, przed wiekami miejsce kultu Słowian. Od lat 80. XX w. znacznie ponad korony drzew wznosi się metalowa konstrukcja masywnej wieży z trzema platformami widokowymi (wstęp 4 zł). Wokół na wzgórzach rozciąga się morze ciemnozielonego lasu - wyłania się zeń jezioro Ostrzyckie, pola, wsie i zabudowania.
Droga Kaszubska kończy się kawałek za Wieżycą, na szosie Kościerzyna - Żukowo.
Warto okrążyć wzgórze i dojechać do Szymbarku. Zimą wieś zamienia się w ośrodek sportów zimowych, na zachodnich stokach Wieżycy działa bowiem kilka wyciągów narciarskich. Jeszcze do lat 20. XX w. była to wieś ewangelicka zamieszkana przez Niemców. Dziś słynie z domu stojącego na głowie i najdłuższej deski świata (36 m) wyciętej ze 120-letniej daglezji i wpisanej do Księgi
rekordów Guinnessa.
Oba te obiekty, jak też repliki dawnego budownictwa kaszubskiego, m.in. dworu, kościoła, kuźni, domu Sybiraka, bunkra partyzanckiego Gryfa Pomorskiego z czasów II wojny, można oglądać w prywatnym Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku, obok tartaku (
http://cepr-szymbark.pl ). Do Chmielna najlepiej wrócić Drogą Kaszubską (ok. 25 km).
*** Kartuzy uważa się za stolicę Szwajcarii Kaszubskiej, choć leżą z boku największych atrakcji krajoznawczych. Koniecznie trzeba tam pojechać z powodu wspaniałego XIV-wiecznego kościoła pokartuskiego (dojeżdżamy do Garcza i dalej na zachód drogą nr 211, w sumie ok. 10 km).
W 1380 r. w lasach między dwoma jeziorami (dziś Klasztorne i Karczemne) erygowano kartuzję, czyli klasztor przybyłych z Pragi kartuzów, kontemplacyjnego zakonu opartego na surowej regule. "Memento mori" - "Pamiętaj, że umrzesz" - głosi napis na słonecznym zegarze na ścianie prezbiterium. Z kilkudziesięciu eremów, pustelniczych domków z czerwonej cegły, w jakich żyli bracia, zachował się tylko jeden. Przetrwał duży gotycki refektarz, miejsce wspólnych posiłków zakonników, oraz kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zbudowany z cegły i polnych kamieni. Oba połączone były niegdyś krużgankami, po których ślad zachował się na południowym murze refektarza. Dziś mieści się tu galeria sztuki, a świątynia jest kościołem parafialnym. Na terenie dawnego klasztoru stoi plebania, jest park i cmentarz.
Gotycki kościół zachował się niemal w pierwotnym kształcie - przykrywa go przebudowany w 1733 r. charakterystyczny, podwójnie łamany dach w kształcie wieka trumny. Świątynia była zamknięta, ale kościelny chętnie ją otworzył i wpuścił nas do środka przez zakrystię. Jednonawowe, długie wnętrze przykryte gwiaździstym sklepieniem tchnie autentyzmem. Pierwotne wyposażenie zastąpiono w XVII w. renesansowymi i barokowymi sprzętami, przede wszystkim głównym ołtarzem Wniebowzięcia NMP i bogato rzeźbionymi stallami, m.in. postaciami pustelników. Moją uwagę zwróciła płaskorzeźba na okazałym konfesjonale: brodaty mnich w kapturze siedzi zanurzony w lekturze świętej księgi, za jego plecami czai się śmierć z kosą i rogaty diabeł z widłami. Wszystko jest w tym stylu i duchu: kurdybany, czyli pełne ornamentów skórzane okładziny ścian, ołtarze boczne, kilkanaście wielkich obrazów religijnych zawieszonych wysoko na białych ścianach, chór, a pod nim zegar - anioł trzymający śmiercionośną kosę. Koniecznie trzeba zajrzeć do tzw. Złotej Kaplicy, w której stoi ołtarz Koronacji Matki Boskiej z 1444 r. - jedyny gotycki zabytek z pierwotnego wyposażenia kościoła. Skromny, ale piękny, cały w złocie, przedstawia osiem postaci. W środku na tronie siedzi Maryja w koronie, obok niej Chrystus.
Pod kościołem możemy zostawić samochód i pójść na spacer ścieżką w bukowym lesie nad brzegiem jeziora Klasztornego. Można dojść do stożkowatego wzgórza z kaplicą św. Krzyża na szczycie. Według legendy była ona niegdyś połączona podziemnym przejściem z klasztorem, dziś stoi zapomniana i zaniedbana.
*** Lasy Mirachowskie leżą na północnych obrzeżach Szwajcarii Kaszubskiej. Prawie nie ma tu turystów, poza leśniczówką nie ma też ludzkich siedzib, a ścisły rezerwat uniemożliwia kąpiele.
To trzecia nasza wyprawa z Chmielna - na północ. W Garczu przecinamy drogę 211 i wjeżdżamy na dobrą polną drogę do Sianowa. Szybko wznosi się na wzgórze, skąd po prawej stronie mamy ładny widok na jezioro Łapalickie. Dalej wiedzie skrajem lasu, mijając przydrożne krzyże na rozstajach, by, tym razem po lewej stronie, napotkać jezioro Sianowskie - nieduże, pięknie położone w niecce wśród pól i lasów. Leżące nad nim Sianowo jest znanym na Kaszubach sanktuarium maryjnym. W szachulcowym kościele z 1816 r. znajduje się słynąca z cudów XV-wieczna figura Madonny i trzy XVIII-wieczne ołtarze ocalałe z pożarów poprzednich kościołów. Żeby obejrzeć figurę ukrytą w ołtarzu za obrazem, trzeba zgłosić się na plebanię. Co roku odbywają się tu dwa odpusty, na które przybywają rzesze pielgrzymów.