http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kościół nie tylko dla swoich

Jan Turnau
2011-09-16, ostatnia aktualizacja 2011-09-16 14:05

Czy prośby składane Bogu muszą dotyczyć tylko członków katolickiego Kościoła chrześcijańskiego?


Fot. Wojciech Surdziel AG
Publikowany artykuł Jarosława Dudycza przypomina chwilami płomienne kazanie. Tyle tylko, że z przesłaniem nieczęstym w naszych świątyniach. Przesłanie to jest oczywiście dyskusyjne. Przede wszystkim w Kościele rzymskokatolickim nie ma zwyczaju mszy za ludzi spoza formalnych jego granic. We wszystkich tekstach mszalnych widać założenie, że prośby składane Bogu dotyczą tylko członków tego Kościoła chrześcijańskiego.

Nawet podczas specjalnej mszy w intencji jedności chrześcijan nie obejmuje się modlitwą biskupów innych wyznań: wymieniani są tylko papież i biskup miejscowy. Owszem, odważni księża ekumeniści dodają zwierzchników innych Kościołów, ale to jest tylko ich własna inicjatywa.

Cóż dopiero pomysł, żeby modlić się za kontrowersyjne moralnie postacie czy całe grupy społeczne: to się księżom polskim zupełnie nie mieści w głowie. Zapytałem duchownego niezwykle otwartego umysłowo i duchowo, przyznał się, że raczej nie odprawiłby mszy za Hitlera, a w każdym razie nie ogłosiłby tej swojej intencji.

Można zresztą się zastanawiać, czy słuszne jest twierdzenie Dudycza, że opisane przezeń obiekcje duchownych wynikały z polskiej nacjonalistycznej ciasnoty. Czy nie były to w ogóle opory wobec publicznej modlitwy za różnych "popaprańców"? Takie, jakich nie ma ks. Wojciech Drozdowicz z warszawskich Bielan, kiedy ogłasza, że odprawia mszę za sławne postacie popkultury, dalekie od wszelkiej ortodoksji.

Niektóre jednak polskie modlitwy przypominały pomysł, którym się zajmuje Dudycz. Ksiądz Jan Zieja odprawił mszę za Bolesława Bieruta po jego śmierci, a słyszałem kiedyś, że także po śmierci Stalina. Dorota Wodecka napisała trzy lata temu w "Gazecie" o ks. Józefie Mikołajcu z podopolskich Boguszyc, który przekonuje swoich parafian, żeby modlili się publicznie za żołnierzy sowieckich, którzy kilkadziesiąt lat temu mordowali mieszkańców ich wioski jednego po drugim, kobiety i dzieci. Bo modlą się codziennie w pacierzu, by Bóg odpuścił im winy jako i oni odpuszczają swoim winowajcom.

Zatem może nawet msza za Hitlera nie jest pomysłem zupełnie absurdalnym. Warto o tym pomyśleć w pierwszych dniach wrześniowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':