http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Papież skremówkowany

Katarzyna Wiśniewska GAZETA WYBORCZA
2011-08-22, ostatnia aktualizacja 2011-08-19 16:13

Nie tatusiowie i mamusie, ale królowie i prorocy! Prawica spiera się o nauczanie Jana Pawła II

Kto kogo zwykle oskarża o brak wierności nauczaniu Jana Pawła II? I to w konserwatywnym kwartalniku? Na przykład takimi słowami prezesa Klubu Jagiellońskiego Krzysztofa Mazura: "Możemy być z siebie dumni, bo udało nam się nie przejąć za bardzo papieskim nauczaniem, udało nam się nagiąć jego niewygodne słowa do własnych słabości, z czasem wygasić w sobie żar, który w nas rozpalił. Najczęściej zaś zapomnieć, przemilczeć, wyprzeć. Tak, udało się nam. Zabiliśmy Proroka". Brzmi jak typowe pretensje ultrakatolików do tzw. zeświecczonego społeczeństwa. To przecież ludziom dalekim od Kościoła, ateistom czy "letnim katolikom" zarzuca się, że papieża zignorowali lub zagłaskali. Ale tu niespodzianka: "Pressje" o "skremówkowanie" (to ich termin) papieża oskarżają także... konserwatystów.

Dostało się wyznawcom ideologii amerykańskiej religijnej prawicy z jej flagowym hasłem "4R" czyli "religia, rynek, rozsądek, rodzina". Obwołali oni Jana Pawła II ojcem chrzestnym kapitalizmu (chociaż on sam nigdy nie powiedział tego wprost, w encyklice sugerował, by zamiast o kapitalizmie mówić o "wolnej ekonomii"). W popularnym paragrafie 42 Jan Paweł II rozróżnia kapitalizm "dobry", "który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej", i "zły", w którym "wolność gospodarcza nie jest ujęta w ramy systemu prawnego". Amerykańscy konserwatyści szybko to podchwycili: papież poparł wolny rynek! Encyklikę "Centesimus annus" religijna prawica wzięła na swoje sztandary. George Weigel, biograf Jana Pawła II i były dyrektor Centrum Etyki i Polityki Społecznej w Waszyngtonie, drwił z tych, którzy "usiłowali wykreować Jana Pawła II na ostatnią nadzieję socjalizmu z ludzką twarzą". I ogłosił, że "obowiązuje nas teraz katolicka odpowiedź na porażki marksizmu i ekscesy skrajnego liberalizmu: odpowiedzią tą jest właściwie rozumiany demokratyczny kapitalizm". Sposób myślenia o kapitalizmie jako o systemie niemal idealnym jest mocno zakorzeniony w Kościele katolickim. Ma swoich wyznawców także w Polsce.

Nakryjemy ich czapkami

Co autorzy „Pressji” mają przeciwko konserwatystom spod znaku 4R? Primo, nie widzą świata poza własnym podwórkiem. Secundo, monumentalną papieską wizję rozmienili na drobne i sprowadzili do troski o to, by ich rodzinie (rzecz jasna - wielodzietnej) działo się jak najlepiej, usprawiedliwiając się zasadą, że na rodzinie opiera się całe społeczeństwo. Na uwagę zasługuje sposób, w jaki krytycy wolnorynkowców odczytują nauczanie papieża. Widzą w nim „antropologię mesjańską”. Odwołując się do Soboru Watykańskiego II, Paweł Rojek pisze o „kapłańskiej, prorockiej i królewskiej” misji chrześcijan. Rozmach proroka ma wedle papieża polegać na świadczeniu o prawdzie. Ale - stwierdza Rojek - „zamknięcie człowieka w sferze prywatnej uniemożliwia mu pełnienie misji prorockiej i realizowanie swojego człowieczeństwa”. Ci, którzy w Janie Pawle II widzą głosiciela mesjanizmu, odwołują się do słynnych słów na placu Zwycięstwa („niech zstąpi Duch Twój”) i do doświadczenia „Solidarności”: „W ten sposób mesjanizm indywidualny staje się mesjanizmem zbiorowym, jednostkowa historia zbawienia zmienia się w konkretne dzieje narodu”. Tymczasem, żyjąc wedle schematu 4R, „zamiast egzystencji kapłańskiej mamy egzystencję rodzinną”, bo - jak czytamy - „często frazeologia wartości rodzinnych staje się zasłoną dla familijnego egoizmu sprzeciwiającego się innym wspólnotom, w szczególności państwu. Troska o rodzinę staje się usprawiedliwieniem brutalnej konkurencji i roszczeń. Łaska licznego potomstwa prowadzi do poczucia wyższości wobec mniej obdarzonych braci”. Autor „Pressji” przywołuje charakterystyczną opinię jednego z katolickich publicystów: „Jedno dziecko w rodzinie to nie jest dramat, to jest porażka. Nakryjemy antyrodzinniaków, libertynów, którym nie chce się nawet rozmnażać, czapkami”. Rojek pokpiwa: „Wydaje się, że mentalność »rodziny na swoim « jest przeciwieństwem mentalności »kapłana na cudzym «”. Okazuje się zatem, że to katoliccy wolnorynkowcy są tymi letnimi, niedorosłymi do przesłania Jana Pawła II: „program 4R jest takim samym uproszczeniem dziedzictwa Papieża jak kremówki i »Barka «. Jest to program religijnej ciepłej wody w kranach formułowany w obliczu porywającej mesjańskiej wizji”.

Lewicowe ideały JPII

Trzeba się zgodzić z tezą "Pressji", że życie według idei "My home is my castle" niewiele ma wspólnego z solidarnością, czyli fundamentem katolickiej nauki społecznej. "Jeśli ktoś jeździ trzema samochodami i posiada dwa domy, może powinien się zastanowić, czy wokół siebie nie ma ludzi, którym brak najpotrzebniejszych rzeczy" - zauważa Marek Przychodzeń.

Paradoksalnie blisko tu publicystom kwartalnika do myśli lewicowego filozofa Michaela Walzera, który z innej flanki krytykował 4R. „Prawicowym intelektualistom i działaczom udało się jakoś przekonać siebie samych i wielu innych, że wolny rynek, osobista zaradność, demokratyczna krucjata, wojna z terroryzmem, heteroseksualne małżeństwo, tradycyjny podział ról wedle płci, religia i sentymentalny patriotyzm tworzą całość. Dlatego obrona »wartości « - nawet rozumianych bardzo wąsko i dziwacznie - jak w przypadku krytykowania rozwiązłości w hollywoodzkich filmach - przywodzi na myśl tę właśnie całość" - pisał.

Co ciekawe, w "Pressjach" czytam, że papież, krytykując w siedzibie UNESCO alienację (która może być skutkiem np. procesów zachodzących na rynku kapitalistycznym), "staje po stronie ideałów lewicowych".

Z samym mesjanizmem mam jednak problem. Wedle innego z autorów "Pressji" Polska nie tylko ma być przedmurzem chrześcijaństwa, ale wręcz państwem buforowym, rodzajem chrześcijańskiej marchii, która "w wypadku stagnacji cywilizacyjnego centrum może przejąć rolę wiodącą". Przypisywanie papieżowi wizji niemal militarnych - nawet w sensie metaforycznym - jest jeszcze większym nadużyciem niż sprowadzanie go do roli patrona rodzin wielodzietnych. "Pressje" odżegnują się od politycznego wykorzystywania myśli papieża (np. od Wyborczej Akcji Katolickiej i Radia Maryja), ale zapominają, jak bardzo podatna na polityczne wpływy jest logika mesjańska, apokaliptyczna.

Ojcobójstwo

Mimo pewnych zastrzeżeń dyskusja o papieżu w "Pressjach" frapuje. Także dlatego, że wielu z autorów to wychowankowie i współpracownicy Instytutu Tertio Millennio założonego przez ojca Macieja Ziębę, który w Polsce rozpropagował ideały amerykańskiej religijnej prawicy. W "Pressjach" Marek Przychodzeń zarzuca Ziębie, że w swoich komentarzach do katolickiej nauki społecznej zamazuje granicę między państwem a wspólnotą społeczną i polityczną, które zapewniają podmiotowość społeczeństwa. Co może być przytykiem do ciągot amerykańskiej prawicy, by wprowadzać swoich ludzi w struktury państwa. Wystarczy przypomnieć Michaela Novaka, który był wpływowym doradcą George'a Busha.

Młodzi autorzy dokonują więc czegoś w rodzaju "ojcobójstwa". Na pewno znacznie to ciekawsze niż typowe dla katolickiej publicystyki panegiryki dla papieża.

Pressje, Teka XXIV Klubu Jagiellońskiego, 2011 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':