Czekamy na Państwa listy pod adresem:
wyborcza.biz(małpa)agora.pl Aleksandra Wiktorow, była prezes
ZUS, stała niedawno w kolejce w sklepie mięsnym. Kupująca przed nią kobieta poprosiła o 20 gramów szynki. Sprzedawczyni zważyła więcej. - Może być, ja mam dużą emeryturę - dumnie powiedziała klientka. - Jaką? - zapytała zdziwiona Wiktorow. - Całe 1200 zł!
ZOBACZ CYKL "GAZETY WYBORCZEJ"
Staropolscy - To faktycznie całkiem niezła emerytura - twierdzi Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan. - W porównaniu z tym, co mogą dostać w przyszłości dzisiejsi 20-, 30- i 40-latkowie.
Od stycznia br. na emeryturę zaczęły przechodzić pierwsze osoby według nowych zasad ustalonych w 1999 roku w ramach reformy ubezpieczeń. Dostają tyle, ile uzbierają w ciągu lat pracy. Docelowo wszyscy mamy się znaleźć w tym systemie.
Instytut PBS DGA na naszą prośbę zapytał Polaków, jak wyobrażają sobie życie na takiej emeryturze. I? Starość widzimy w czarnych barwach. Bez pieniędzy. Prawie połowa (!) Polaków uważa, że ich emerytura wyniesie mniej niż 60 proc. ostatniej pensji. Tymczasem ich zdaniem, aby wystarczyło na niezbędne wydatki, powinna wynieść minimum 80 proc.
Na ile te obawy Polaków są zgodne z rzeczywistością? Będzie chyba gorzej, niż to sobie Polacy wyobrażają. W starym, dotowanym przez państwo systemie emeryt dostaje średnio 65 proc. ostatniej pensji. Nowe emerytury niemal na pewno będą aż o jedną trzecią niższe. 45-letnia dziś lekarka, jeśli zarabia 5 tys. zł brutto, w starym systemie dostałaby 3 tys. zł emerytury. Ale w nowym - tylko 2,2 tys. zł brutto!
Relaks? Rozrywki? Podróże? - ponad 80 proc. badanych przewiduje, że na starość nie będzie ich na to stać. Nie będzie z czego odkładać na czarną godzinę. W łazience tkwić będzie stara pralka, a w salonie stary telewizor. Wizyty w kinie czy teatrze zamierza sobie "odpuścić" aż 67 proc. osób.
Gorszy standard życia, łącznie z zagrożeniem biedą, dotknie też - według 80 proc. badanych - znajomych, przyjaciół, rodziny, słowem resztę społeczeństwa.
Na co będzie nas stać? Jedynie na leki (65 proc.). Połowa zamierza też po przejściu na emeryturę pomagać finansowo dzieciom i wnukom.
- To wynika z naszej kultury. Emeryt pralki nowej nie kupi, ale na pomoc dla dzieci czy wnuków mieć musi - mówi ekonomista Ryszard Petru. - Inaczej jest w Niemczech. Tam emeryci bardziej myślą o sobie.
Większość Polaków boi się emerytury. Zdecydowanie bardziej kobiety (74 proc.) niż mężczyźni (56 proc.).
Zdaniem prof. Urszuli Sztanderskiej z Uniwersytetu Warszawskiego lęk u kobiet jest zrozumiały. - Zarabiają jedną piątą mniej od mężczyzn, tracą na urlopach wychowawczych, krócej pracują. Spodziewają się więc, że ich emerytury będą niskie - twierdzi Sztanderska.
Według Petru jest jeszcze jeden powód lęku kobiet. - Mężczyzna, nawet jak odejdzie na emeryturę, łatwiej znajdzie dodatkową pracę i dorobi. W przypadku kobiet to trudniejsze. Pracodawcy zatrudniać ich nie chcą.
Jak powiększyć emeryturę? Trzeba odkładać. Ale aż połowa Polaków ani myśli np. o kupieniu dodatkowej polisy emerytalnej. W dodatkowym tzw. III filarze emerytalnym w banku lub w biurze maklerskim oszczędza zaledwie 800 tys. Polaków. A miało ich być - zakładali twórcy reformy emerytalnej - aż 7 mln.
Musimy też dłużej pracować. - Każdy dodatkowy rok pracy w nowym systemie może oznaczać emeryturę wyższą nawet o 7-10 proc. - przekonuje Mordasewicz.