http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Teoria widzenia podłości

Joanna Derkaczew
2011-02-27, ostatnia aktualizacja 2011-02-24 16:30

Spektakl o związku Władysława Strzemińskiego i Katarzyny Kobro pokazuje historię artystów, którzy walczyli z konwencjami, reżimem, zalewającym Polskę bezguściem, a przede wszystkim - ze sobą nawzajem.


Fot. TVP
"Powidoki" - Nina Czerkies w roli Katarzyny Kobro

Fot. TVP
"Powidoki" - Mariusz Wojciechowski w roli Władysława Strzemińskiego (stoi)
ZOBACZ TAKŻE
Powidoki **** - Teatr Telewizji, Polska 2010.
Reż. Maciej Wojtyszko, wyk. Nina Czerkies, Mariusz Wojciechowski, Anna Smołowik, Jarosław Gajewski
poniedziałek TVP 1 22:10


"Od złego gustu krok do wynarodowienia, a od tego - do zbrodni!" - krzyczał prof. Władysław Srzemiński (Mariusz Wojciechowski) podczas swojej rozprawy rozwodowej. Malarz, twórca teorii unizmu miał wkrótce osobiście doświadczyć, jak trafna to była diagnoza. Z rzeźbiarką Katarzyną Kobro (Nina Czerkies) rozstawał się zaraz po wojnie, w momencie gdy każda dziedzina życia poddawana była ideologicznej weryfikacji. Najczęściej okazywało się jednak, że zaskakująco wiele podłości dochodzi do głosu nie z powodu "błędów systemu", ale na skutek działania złej woli, głupoty, zawiści. Wyłącznie od kaprysu urzędnika zależało na przykład, czy Strzemińskiemu wpisano w papierach "artysta nowoczesny" (a więc przyjazny władzy i ludowi), czy "artysta awangardowy" (czyli podejrzany, niebezpieczny, wrogi).

Reżyser Maciej Wojtyszko w biograficznym spektaklu wydobywa niuanse, które przesądziły o kształcie powojennej dekady. Skomplikowane spory estetyczne zderza z niedogodnościami dnia codziennego. Pokazuje, jak górnolotne idee stawały się narzędziami walki o stanowisko, mieszkanie... Portretując parę Strzemiński-Kobro nie próbuje oddać dziejowej sprawiedliwości artystom, "którzy tyle dla Polski zrobili, tyle wycierpieli, a dziś trwają w zapomnieniu". "Powidoki" to pełna napięć historia ludzi, u których namiętność, próżność i uprzedzenia walczyły z najbardziej subtelnymi uczuciami i przemyśleniami. Autor "Teorii widzenia", cierpliwy pedagog, patriota był jednocześnie furiatem przewrażliwionym na punkcie własnej twórczości. Nie umiał wybaczyć żonie jej arystokratycznego pochodzenia, nie zawahał się, by ją uderzyć czy poniżyć. Nigdy nie bywał za to niesprawiedliwy w ocenie jej rzeźb. Mimo kalectwa (na wojnie stracił nogę i przedramię) wiele ciężkich, żeliwnych prac pomagał jej nawet ratować ze śmietniska.

Wojtyszko ma wyjątkowy dar do znajdowania u artystów nie tylko awanturniczych szczegółów biograficznych. Często udaje mu się też przełożyć na język teatru specyfikę ich twórczości. W "Powidokach" dodatkowym bohaterem stają się więc ostre światło i wszystkie odcienie koloru szaroniebieskiego - dwa zupełnie nieporównywalne elementy. Jednym fascynował się Strzemiński, drugim - Kobro. Nic więc dziwnego, że każde widziało inaczej sztukę, miłość i własne uwikłanie w historię.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':