Orlando Magic - Toronto Raptors
Niedziela Canal + Sport 19:00
Kilka dni temu ruszył sezon NBA. Gortat, jedyny Polak w tej lidze, gra w zespole wicemistrza Orlando Magic, choć w lecie był bliski przejścia do Dallas, gdzie dostałby większą rolę na boisku. Szefowie Magic chcieli jednak 25-letniego środkowego u siebie. Gortat podpisał pięcioletni kontrakt wart 34 mln dolarów brutto.
Rozmowa z Marcinem Gortatem
Łukasz Cegliński: Jakie cele stawia pan sobie przed sezonem?
Najważniejsze, żebyśmy zdobyli mistrzostwo. Mamy ekipę z silną ławką rezerwowych i możemy w lidze dużo namieszać. Większość z nas ma doświadczenie z ostatniego finału [Magic przegrali 1:4 z Los Angeles Lakers] i myślę, że pewnych błędów już nie popełnimy. Ja będę walczył o to, żeby wychodzić w pierwszej piątce jako wysoki skrzydłowy, ale niestety na razie jest to niemożliwe. Nie dość, że na tej pozycji jest silna konkurencja, to jeszcze ze względu na kontuzję kolana ze składu wypadł nasz trzeci środkowy Adonal Foyle. Poza Howardem jestem więc jedynym na tej pozycji i tu pewnie pozostanę.
Powtarza pan, że walczy z wiatrakami, bo Howarda nie da się wygryźć ze składu. Jakie to uczucie?
Bliskie załamania, ale staram się tego w ten sposób nie traktować. Akceptuję swoją rolę, choć jest ciężko, bo są dni, w których na treningu prezentuję się naprawdę dobrze, zdarzają się mecze, w których jestem bardziej produktywny niż sam Dwight, ale to on będzie grał, bo jest liderem, gwiaz- dą i na nim opiera się gra zespołu. Mogę mieć tylko nadzieję, że trener znajdzie dla mnie więcej minut.
Jak pan zamierza o to walczyć?
Poprawiając elementy gry, w których mogę być lepszy. Chcę być agresywniejszy w ataku i myślę, że będę oddawał mniej piłek, będę starał się wykreować własne pozycje. Moja gra w ofensywie opiera się na bieganiu i stawianiu zasłon, a to może być plus, bo większość rywali koncentruje się na powstrzymywaniu strzelców na obwodzie i Howarda pod koszem. Robię dużo zamieszania, latam pomiędzy zawodnikami i niektórym ciężko to obronić.
Wciąż zastanawiamy się, czy w trakcie sezonu zmieni pan klub.
To wykluczone - jestem zmiennikiem Howarda i jedynym graczem, który nie opuszcza żadnego treningu i na każdych zajęciach może stawić mu czoła. Jestem najwięk- szym zabezpieczeniem naszej gwiazdy, która w trakcie sezonu nie trenuje na pełnych obrotach, jest oszczędzana.
A chciałby pan?
Nigdy w życiu. Gdybym odszedł, a drużyna zdobyła mistrzostwo NBA, to chyba bym się zastrzelił jednym z karabinów z mojej kolekcji.
A po najbliższym sezonie?
Trudno powiedzieć. Porozmawiałbym z trenerem o tym, czy dostanę więcej minut na boisku. Bycie zmiennikiem przez trzeci rok byłoby dla mnie chyba krokiem w tył. W tym sezonie krok w przód będzie mniejszy niż ostatnio i to już ostatni sezon, w którym mogę sobie pozwolić na rolę zmiennika.
Myśli pan jeszcze o tym niedoszłym transferze do Mavericks?
Było, minęło. NBA to biznes - rozumiem to coraz bardziej i nie mam do nikogo pretensji. W Dallas miałbym większą szansę na postęp, ale w Orlando mogę zdobyć mistrzostwo NBA.
W sparingu z Houston miał pan 14 punktów, 14 zbiórek i aż sześć bloków. W Mavericks miałby pan takie osiągnięcia na co dzień?
Walczyłbym o nie, ale trudno powiedzieć, czy to by się udało, bo dużo zależy od sposobu gry konkretnego zespołu, od zawodników, którzy w nim są. Jestem w Magic i staram się imponować, jak mogę, trenerom. Kto wie, może powalczę o nagrodę dla najlepszego rezerwowego w całej NBA, albo przynajmniej wśród środkowych. Słyszałem już opinie, że na swojej pozycji jestem pierwszym zmiennikiem. n
Jak oglądać NBA z Gortatem?
NBA to wielki biznes i impreza wielowymiarowa, którą od niedawna odkrywamy w Polsce na nowo za sprawą Marcina Gortata, koszykarza Orlando Magic. Jak zatem oglądać występy jedynego Polaka w NBA?
Po pierwsze: włączyć Canal+ Sport w niedzielę o 19:00. Orlando Magic rozpoczynają wtedy mecz w Toronto z tamtejszymi Raptors. Faworytem są Magic, którzy mierzą w mistrzostwo ligi, podczas gdy ambicje Raptors to awans do play-off. Ciekawa będzie w tym meczu rywalizacja największych i najsilniejszych zawodników obu drużyn - Chrisa Bosha z Toronto i Dwighta Howarda z Orlando.
Po drugie: kiedy mecz już się rozpocznie, nie denerwujcie się, że tak długo nie ma na boisku Gortata. 25-letni środkowy w Polsce jest szalenie popularny, jego postać utożsamia się z całą koszykówką, ale w NBA jest solidnym zmiennikiem, a nie gwiazdą. Zmiennikiem, który gra na konkretnych zasadach - daje odpocząć Howardowi albo zastępuje go, kiedy ten ma zbyt dużo fauli lub złapie kontuzję. Howard to jeden z najlepszych środkowych świata i to dlatego Gortat mówi, że walczy z wiatrakami. Na zastąpienie Howarda w pierwszym składzie ma mikroskopijne szanse.
Po trzecie: o, wszedł Gortat! Dziwicie się, że rzadko mu podają? To część taktyki. Kiedy na boisku jest Howard, pozostała czwórka dogrywa mu piłki pod kosz. Gwiazdor Magic jest silny jak tur, a w nogach ma sprężyny i te przewagi wykorzystuje nad więk-szością rywali. Jeśli to się nie uda, oddaje piłkę strzelcom, którzy świetnie rzucają za trzy punkty. Tymczasem rolą Gortata w ataku jest przede wszystkim stawianie zasłon, po których dobre pozycje mają właśnie strzelcy. Polak oddaje mało rzutów, a trafia głównie z kontry lub spod samej obręczy.
Po czwarte: gra Gortata nie jest jednak jednowymiarowa. Ważniejszą rolę Polak odgrwa w obronie - jest specjalistą od bloków, lubi walczyć o każdą piłkę, więc nie zdziwcie się, że nagle wskoczy w trybuny, kiedy pomarańczowa kula będzie wypadać na aut. Tego typu zagrania zawsze rozgrzewają publiczność w Orlando. W Toronto niekoniecznie...
Po piąte: właśnie, Toronto. Niedzielny mecz będzie spotkaniem dwóch ważnych zawodników Raptors i Magic - Hedo Turkoglu po stronie gospodarzy, który ostatnie lata spędził w Orlando i pomógł drużynie w stałych postępach, oraz Vince'a Cartera, który zaczynał karierę w Toronto. Teraz Carter zastąpił w zespole Magic właśnie Turkoglu. Możliwe, że obaj panowie będą chcieli sobie coś udowodnić, ale uwaga! Gortat blokuje Turkoglu! Brawo! n