Kryptonim "Gracz" **** - Teatr Telewizji, sztuka Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej, Polska 2007
Poniedziałek 20:30 TVP1 Jerzy Pawłowski to szpieg nadzwyczajnie - nawet jak na szpiega - kłopotliwy. Był wybitnym sportowcem, jednym z najlepszych szablistów w historii. Siedem razy zdobył mistrzostwo świata,
złoty medal olimpijski i trzy srebrne. A jednocześnie
od 1950 r. był współpracownikiem polskich służb. W 1964 r., podczas pobytu w Stanach, został zwerbowany przez Amerykanów. Choć spotykając się z oficerami CIA deklarował, że motywuje go umiłowanie wolności, ważnym powodem były pieniądze.
W żadnej profesji intencje nie są tak ważne jak w szpiegowaniu własnego kraju. Opinia publiczna potrafi wiele wybaczyć ideowemu zdrajcy, np. takiemu, który uznał, że jego rząd jest zbrodniczy. Ale odstępcy zdradzający dla pieniędzy nie mogą liczyć na zrozumienie, współczucie i szacunek - ani rodaków, ani mocodawców.
W strefie cienia, jaką jest wywiad, nic nie jest czarno-białe. Przykładem spór o płk. Kuklińskiego. Ale ów był możliwy, bo nikt nie kwestionował ideowych motywów jego współpracy z CIA. O Pawłowskiego nie spierano się. Opinia publiczna usunęła go ze zbiorowej pamięci.
Spektakl ze Zbigniewem Zamachowskim w roli głównej zgrabnie tłumaczy dlaczego. Reżyserka szkicuje niebywałego egotystę, dla którego nie liczy się nic prócz sukcesów, a jednocześnie człowieka zagubionego.
Dlaczego mistrz szabli zdradził? A dlaczegóż by nie? Już raz przecież zdradził. Urodzonego w rodzinie o patriotycznych tradycjach 18-latka złamały komunistyczne służby. Rozpoczynając współpracę, sprzeniewierzył się rodzinnym wartościom i lojalności wobec kolegów. Układ z CIA można było traktować jako rewanż na systemie, którego Pawłowski mimo kariery szczerze nie cierpiał. Swoją rolę odegrał też uzależniający dreszcz emocji, zawsze obecny w podwójnym życiu. Jednak najważniejsze musiały być pieniądze.
Przy tym wszystkim Pawłowski był szpiegiem mizernym. Nie miał dostępu do kluczowych informacji, przekazywał więc CIA drugorzędne rewelacje i plotki. Mimo to w 1976 r. dostał 25 lat więzienia. Wyszedł po dekadzie w ramach wymiany szpiegów. I całkiem się pogubił. Do końca nie potrafił zrozumieć, co przekreśliło go w oczach Polaków.