http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Janusz Rudnicki: Chodźcie, idziemy

Marek Radziwon
2008-05-15, ostatnia aktualizacja 2008-05-15 15:33

Rudnicki eksperymentuje z językiem, nie stroni od żargonu, proponuje narrację szaloną i zaskakującą

Chodźcie, idziemy, Janusz Rudnicki, WAB, Warszawa
Chodźcie, idziemy, Janusz Rudnicki, WAB, Warszawa
ZOBACZ TAKŻE
Przeprowadzka do Gdańska z emigracji w Niemczech nie zdała się na wiele. Nagły, potężny wybuch gazu rozsadza wieżowiec, bohater ledwie żywy trafia do szpitala, a potem razem z grupą bezdomnych sąsiadów znowu chce jechać do Niemiec. Jest połowa lat 90. W powieści jednak sporo odwołań do przeszłości, m.in. we wstrząsającym rozdziale pt. "Obóz" o obozie dla Niemców w Łambinowicach: "Wziął i umarł. W czerwcu 2006. W Katowicach, tam, gdzie sobie komendant największego polskiego obozu koncentracyjnego z milicyjnej emerytury żył". Rudnicki eksperymentuje z językiem, nie stroni od żargonu, proponuje narrację szaloną i zaskakującą.

Powieść

Chodźcie, idziemy, Janusz Rudnicki, WAB, Warszawa

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów