Czy wolno paktować z dyktatorem? Pierwsza odpowiedź: zdecydowanie nie! A jeśli dyktator gotów jest poluzować śrubę, przyprzeć go do muru, czy podjąć z nim grę? Dylematy dotyczą oczywiście Białorusi i jej dyktatora Aleksandra Łukaszenki. Celowo nie piszę: prezydenta, choć pewnie powinienem. Nawet znaczna część białoruskiej opozycji pogodziła się z tym, że to on w Mińsku jest najważniejszy.
Czy Europa i
USA, podejmując rozmowy z Łukaszenką po ostatniej wojnie Rosji z Gruzją, nie zachowały się cynicznie? Czy nie sprzedają praw człowieka i wartości demokratycznych kosztem powstrzymania Rosji, osłabienia jej wpływów na Białorusi, przesunięcia granicy między Wschodem a Zachodem o kilkaset kilometrów na wschód? Czy to nie jest przyjęcie rosyjskich reguł
gry postulujących powrót do stref wpływów, pojmowania świata w czarno-białych kategoriach: nasz i nie nasz, przyjaciel - wróg? Czy Łukaszenka stanie się "naszym autokratą"?
Od tych trudnych pytań nie da się uciec nie tylko w przeddzień białoruskich wyborów do parlamentu. Ich istotą jest: czy da się prowadzić politykę opartą wyłącznie na wartościach, czy też kierować się pragmatyzmem? Dylemat dotyczy nie tylko spraw zagranicznych. Takie same pytania zadajemy sobie, patrząc na radosne harce polskich polityków. Czy kieruje nimi chęć budowania wspólnego dobra, czy raczej wahania sondażowych słupków popularności?
Nie wiem, czy zachodni flirt z Łukaszenką doprowadzi w przyszłości do demokratyzacji Białorusi, czy też za jakiś czas zostanie nam kac, że dyktator po raz kolejny przechytrzył świat demokratyczny. Żeby się o tym przekonać, trzeba spróbować, choć ryzyko jest duże.
Korzyścią - niezależnie od efektu - może być jedynie to, że lepiej poznamy wschodniego sąsiada. Bo Białoruś, mimo że tak nam bliska, jest znacznie mniej odkryta przez Polaków - nie mówiąc już o Europie - niż sąsiednia
Rosja,
Ukraina lub nawet
Gruzja, którą znamy słabo, ale lubimy. Najwyższy czas przełamać powierzchowne i obraźliwe stereotypy Białorusi - "jeden wielki kołchoz", "postradziecki rezerwat", "ostatnia dyktatura nowoczesnej Europy". Pewnie jak w każdym stereotypie jest w nich ziarno prawdy. Ale skoro nadarza się okazja, sięgnijmy głębiej. To będzie nasza wartość dodana, nawet jeśli polityka otwarcia wobec Białorusi okaże się fiaskiem.