http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Raporty >  Tybet >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Solidarni z Tybetem

Przed olimpiadą w Pekinie pamiętajmy o prawach człowieka

Dominik Uhlig
2008-02-04, ostatnia aktualizacja 2008-02-04 16:00

"Czy sportowcy nie będą mieli oporów przed występowaniem na tych samych stadionach, na których strzałem w tył głowy zabija się ludzi?"

W Chinach wykonywanych jest najwiecej kar smierci na swiecie, choc w ubieglym roku ich liczba zmniejszyla sie o 10 proc.
Fot. AP
W Chinach wykonywanych jest najwiecej kar smierci na swiecie, choc w ubieglym...
Takie pytanie zadaje na swojej stronie internetowej dr Jacek Starzyński - związany z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, adiunkt na Politechnice Warszawskiej. To jeden z głosów obywatelskiego sprzeciwu wobec przyznania praw do organizacji igrzysk olimpijskich Chinom. - Międzynarodowy Komitet Olimpijski popełnił wielki błąd, przyznając Pekinowi organizację igrzysk. Tylko ich odebranie mogłoby teraz wpłynąć na zmianę polityki Chin - mówi "Gazecie" Starzyński.

Na swojej stronie pisze: "Przyznanie Chinom organizacji Igrzysk Olimpijskich 2008 to większy skandal niż organizacja olimpiad w 1936 r. przez III Rzeszę i w 1980 r. przez Związek Radziecki. (...) W Chinach można zostać skazanym na karę śmierci za nielegalne przeprowadzanie ludzi przez granicę, fałszowanie pieniędzy, nieprawidłową grę na giełdzie papierów wartościowych, oszustwa finansowe, chuligaństwo. Wyroki śmierci wydawane są w warunkach urągających najbardziej elementarnej definicji sprawiedliwości: po półgodzinnych procesach, bez prawa do obrony i apelacji, z uwzględnieniem zeznań wymuszanych przez tortury. Wiele z tych egzekucji przeprowadzanych jest na stadionach przy obecności tysięcy spędzonych przymusowo kibiców"

Tekst ilustruje zdjęciami więźniów prowadzonych na egzekucje na chińskich stadionach.

Przeciw igrzyskom, które zaczną się w sierpniu w Pekinie protestują ludzie na całym świecie. Obok obrońców praw człowieka czy przeciwników niszczenia kultury podbitego przez Chiny Tybetu biorą w nim udział ekolodzy (intensywnie prowadzona gospodarka doprowadziła do wielu katastrof ekologicznych) i obrońcy zwierząt (Chiny to potentat w produkcji futer ze zwierząt zabijanych w okrutny sposób). Pomysły są różne: od bojkotu po lobbing na rzecz wysłania na olimpiadę reprezentacji Tybetu.

W internecie można znaleźć graficzne wariacje na temat pięciu kółek olimpijskich. Są przedstawiane jako splecione kajdany, ludzkie czaszki, koła czołgu czy ślady po kulach.

7 lutego - w chiński Nowy Rok - ma ruszyć "Monitor Olimpijski", projekt warszawskiej fundacji Inna Przestrzeń finansowany z Funduszu dla Organizacji Pozarządowych. - Nie bojkotujemy igrzysk, ale chcemy wypełnić lukę informacyjną - wyjaśnia "Gazecie" Piotr Cykowski. Fundacja chce organizować w szkołach lekcje na temat praw człowieka w Chinach, konkursy dla młodzieży, chce też wydawać książki. - Od protestowania są inne organizacje. My będziemy informować o tych protestach. Przypomnimy też o tym, że Chiny, choć zobowiązały się przed przyznaniem im igrzysk do przyznania większej wolności mediom i zwiększenia swobód religijnych, nie robią tego - mówi Cykowski.

Co mogliby zrobić sportowcy i kibice, którzy pojadą na igrzyska? W 2006 r. Kalsang Phuntsok, szef Kongresu Młodzieży Tybetańskiej, mówił dziennikarzowi "Gazety": - Leć do Pekinu, idź na stadion i stań na trybunie z naszą narodową flagą albo transparentem. Zorganizuj konferencję polskich medalistów olimpijskich popierających naszą wolność. Tak możesz nam pomóc.

W internecie:

po polsku:

www.worldsolidarity.ovh.org

ratujtybet.org

www.iem.pw.edu.pl/~jstar

po angielsku

www.olympicwatch.org

noolympics.blogspot.com

www.supportteamtibet.org

Rozmowa Z Piotrem Nurowskim, prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego

Dominik Uhlig: Co pan sądzi o protestach przed igrzyskami w Pekinie?

Piotr Nurowski, prezes PKOL: Pora na dyskusję już była. Ponad stu delegatów MKOL podjęło decyzję w imieniu światowego ruchu sportowego, trzeba ją uszanować. Bo jak przyjąć apel o wycofanie polskiej ekipy? Przyjęliśmy zaproszenie jak ponad 200 państw. Jak zareagowaliby kibice?

Wielu by się oburzyło, wielu - zrozumiało.

- Słyszał pan, żeby z tych igrzysk wycofywała się Francja, USA czy Wielka Brytania? Byłem w Chinach, rozmawiałem z ich ministrem sportu. Nie mam powodu ufać wyłącznie krytycznym raportom. Prawda leży moim zdaniem pośrodku.

Przecież poza raportami są zdjęcia, filmy, relacje świadków!

- Może to naiwne, ale sądzę, że dla Chin to wielka szansa na zmiany. Ale jeśli igrzyska zostaną potraktowane wyłącznie jako usankcjonowanie złych praktyk, opinia publiczna powinna zareagować ze zdwojoną siłą, np. bojkotem chińskich produktów.

Naprawdę wierzy pan, że choć trochę poprawi się sytuacja np. mieszkańców Tybetu?

- Tybet to nie tylko prawa człowieka, to również polityka. A sport nie powinien mieszać się z polityką.

Większość protestujących zgadza się z opinią, że za późno na bojkot. Apelują do sportowców o symboliczne gesty w obronie praw człowieka.

- Nie zachęcałbym do tego polskich olimpijczyków. Igrzyska to pokojowe spotkanie całego świata, czas, kiedy armaty powinny milczeć. Nie powinniśmy dać się wpuszczać w polityczne demonstracje.

Czy sprzeciw np. wobec kary śmierci za przestępstwa gospodarcze to polityczna demonstracja?

- To najtrudniejsze pytanie. Ale czy MKOL nie wiedział o tym, głosując za Pekinem? Wierzę, że to była wyważona decyzja. Decyzja zapadła, igrzyska są w sierpniu. Dajmy Chinom szansę.

Rozmawiał Dominik Uhlig

***

Czy Pekinowi powinno odebrać się organizację igrzysk? Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów