http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Naprawić błąd Asklepiosa

Piotr Pacewicz
2008-05-29, ostatnia aktualizacja 2008-05-29 11:10

W samym zaraniu cywilizacji opiekunem lekarzy był sumeryjski bóg świata podziemnego i uzdrowiciel Ningiszzida. To od niego wziął laskę oplecioną przez węża grecki Asklepios (w Rzymie - Eskulap). Niestety, Asklepios rozdzielił kompetencje. Sam zajął się leczeniem, a nawet wskrzeszaniem zmarłych, za co zresztą Zeus go słusznie uśmiercił. Opiekę nad umierającymi zostawił w najgorszych rękach Charona - posępnego, milczącego starca, który zawsze żądał od dusz przewożonych przez Styks, by wiosłowały, a mimo to brał obola zapłaty.

I tak było przez wieki. I tak jest nadal. Lekarze leczą, a gdy choremu przyjdzie umierać, trwożliwie zostawiają go - i jego rodzinę - w cierpieniu, w samotności.

Nasza akcja "Umierać po ludzku" to bunt przeciw czynieniu ze śmierci tabu. Studenci medycyny organizując serię warsztatów o umieraniu, włączają się do akcji. Chcą się uczyć sztuki prowadzenia pacjenta i jego rodziny przez ciemne wody Styksu. Nie chcą się bać śmierci, chcą się z nią oswoić. Więcej - chcą wiedzieć, co robić z pacjentem, którego leczyć już nie można. Odkryli, że tego można się nauczyć nie tylko w sensie technicznym, także - głęboko ludzkim.

Mamy nadzieję, że rektorzy uczelni medycznych, a także minister nauki i szkolnictwa wyższego podzielą studencką diagnozę. Że w sześcioletnim programie nauczania studenta medycyny znajdzie się miejsce na umieranie.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':