Zobacz koniecznie pisany na blogu dziennik komandosa z 1968 roku oraz niepublikowane zdjęcia i relacje uczestników Marca. Jacek Żakowski ("Polityka"): W styczniu 1969 r. przed warszawskim sądem stał 22-letni blondynek o błękitnych oczach. Ten sąd miał go ukarać w imieniu władzy komunistycznej. A on o sobie i swoich przyjaciołach mówił tak: "Uważaliśmy się za komunistów. Staliśmy na gruncie przemian gospodarczo-społecznych przeprowadzonych w naszym kraju od roku 1944. Wypowiadaliśmy się przeciw kapitalizmowi, za ustrojem socjalistycznym". Pamiętasz tego chłopca? Adam Michnik: Chłopiec nie jest dumny z tych słów. Dziś łatwo go nimi walić jak kijem bejsbolowym.
To były złe słowa? - Dziś bym nie powiedział, że jestem komunistą.
A przemiany, jakie się dokonały po 1944 r.? - Wtedy byłem przekonany, że po wojnie Polska potrzebowała rewolucji społecznej.
Czyli? - Złamania podziałów klasowych - nie tylko w sensie ekonomicznym, ale też kulturowym. Wtedy uspołecznienie podstawowych gałęzi przemysłu było zjawiskiem pozytywnym. Reforma rolna była pozytywna. Wielki awans ze wsi do miasta był pozytywny. Ewolucja edukacyjna, chłopskie dzieci na bezpłatnych studiach, darmowe lecznictwo - to wszystko było pozytywne. Ta rewolucja społeczna była od samego początku zdeformowana przez obecność Sowietów. Ale nie widziałem innego scenariusza. Rewolucja społeczna wydawała mi się czymś dobrym w złych okolicznościach zewnętrznych.
A o komuniście mówiłeś, żeby utrudnić sytuację sędziom? - Nie. Mówiłem to szczerze.
Siedząc w komunistycznym więzieniu? - Mówiłem w czasie przeszłym: "Byliśmy komunistami". Zresztą zwróć uwagę, co dla mnie znaczyło bycie komunistą.
To, czego Jacek Kuroń uczył was w czerwonym harcerstwie: "Uważaliśmy, że obowiązkiem komunisty jest zwalczanie wszelkiego zła, wszelkich nieprawości, wszelkich krzywd i niesprawiedliwości napotkanych w naszym kraju". - Pamiętaj, że to już był styczeń 1969 r. Wiedziałem, co się przez ten rok wyprawiało w Polsce. Wcześniej do głowy by mi nie przyszło, że władza komunistyczna wróci do języka procesów stalinowskich. Pamiętaj, że po Marcu, a przed procesem był inwazja na Czechosłowację. Nie miałem już złudzeń, że system wraca na drogę nieprawości.
Dziś jednak inaczej definiujesz niesprawiedliwość. - Zmieniło się rozłożenie akcentów. Wcześniej te "krzywdy i niesprawiedliwości" dotyczyły głównie spraw ekonomicznych. Myślałem tak, jak myśli młody człowiek po lekturze Marksa i "Listu otwartego do członków partii" Kuronia i Modzelewskiego, którzy krytykowali system w języku marksistowskim. Marzec uświadomił mi, że marksizm nie wystarcza, że dla zrozumienia tego, co się dzieje, potrzebne są "Dziady". Wszedłem w inny nurt kultury narodowej.
To znaczy? - Do Marca byłem w nurcie Ludwika Waryńskiego. Po Marcu znalazłem się w nurcie mickiewiczowskim.