http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Drżyjcie przed ogonem

Katarzyna Kolenda-Zaleska
2009-07-14, ostatnia aktualizacja 2009-07-14 14:13

Kobiet w polityce jest mniej, ale nie tylko dlatego, że mężczyźni je z polityki wyrzucają

Katarzyna Kolenda-Zaleska
fot. AG
Katarzyna Kolenda-Zaleska
ZOBACZ TAKŻE
Elżbieta Łukacijewska z drugiego miejsca pokonała w wyborach Mariana Krzaklewskiego, na którego postawiła PO, jej liderzy i wszyscy święci. Żaden facet nawet nie próbuje rywalizować z sołtyską z jednej z mazowieckich wsi od kilku lat wybieranej na to stanowisko. Żadna z tych pań nie potrzebowała parytetów, by zdobyć to, co chciały. Wygraną, szacunek, podziw, władzę.

Przyznaję jednak, że tak różowo nie jest wszędzie. Są miejsca i partie, gdzie mężczyźni od lat trzymają pełnię władzy i ani im w głowie dopuścić kobiety. W Sejmie dominacja mężczyzn jest wszechpotężna. Trzeba pochwalić PSL, który oddał stanowisko wicemarszałka Sejmu kobiecie, choć przecież wicemarszałkiem Sejmu była już Olga Krzyżanowska (UD/UW). Ale nigdy żadnej kobiety nie wybrano na marszałka, czyli drugą osobę w państwie.

Premierem była kobieta. Są panie ministerki. Prezydentem stolicy jest kobieta, która kiedyś kandydowała na prezydenta kraju. Przegrała, ale nie z powodu płci.

Czy więc parytet gwarantujący 50 proc. miejsc na listach wyborczych jest naprawdę potrzebny i pożądany, jakby to wynikało z sondażu "Gazety" i postulatów Kongresu Kobiet? Nie wiem. Bo praktyka pokazuje, że mądre, zdolne, przebojowe kobiety są w stanie sięgnąć po wszystkie najważniejsze stanowiska.

Wciąż można usłyszeć przykłady dyskryminowania kobiet, ale dzięki energii feministek są one coraz mniej liczne. To im zawdzięczamy uwrażliwienie na problemy kobiet, a także zmiany mentalności, która każe piętnować wszelkie przejawy dyskryminacji ze względu na płeć. Faktem jest, że do pełnego szczęścia droga daleka, a w wielu środowiskach kobietę wciąż traktuje się jako osobę może nie drugiej kategorii, ale lekko "upośledzoną". Zdarzają się jeszcze przypadki niezatrudniania kobiet, bo może zajść w ciążę.

Czy parytet wyborczy ułatwi kobietom kariery? Czy gwarantuje, że w parlamencie zaroi się od kobiet? Nie. Wyborcy nie kierują się płcią, ale kompetencjami i dokonaniami.

Parytet wymusi umieszczanie kobiet na listach. Kobiet w polityce jest mniej, ale nie tylko dlatego, że mężczyźni je z polityki wyrzucają. Mężczyźni po prostu bardziej się interesują polityką, tak jak bardziej interesują się piłką nożną i boksem. Mamy inne zainteresowania i inną wrażliwość. Nie lepszą ani gorszą, po prostu inną. Jeśli kobiety nie będą chciały, nikt na siłę nie zaciągnie je na wyborcze listy. Ale jeśli będą chciały - to drżyjcie panowie.

Rozumiem argument, że kompetentnej kobiecie trudniej się przebić na partyjne listy, bo te ustalają mężczyźni. Małgorzata Fuszara, analizując udział kobiet we władzy, zwraca uwagę na dwa zjawiska. Po pierwsze - zaskakująca obserwacja, że po 1989 r. reprezentacja kobiet w parlamencie zmniejsza się, a nie - jakby można się spodziewać - zwiększa. I jest to tendencja charakterystyczna dla całej postkomunistycznej Europy.

Po drugie - brak jawności w ustalaniu kolejności na listach wyborczych. Co decyduje, że mężczyźni dostają pierwsze miejsce, a kobiety są w ogonie? Dlatego, zdaniem pani profesor, a swój artykuł pisała ponad dziesięć lat temu, jawna powinna być informacja, "jakie kompetencje prowadzą do wysuwania kandydatur lub obejmowania wysokich pozycji wewnątrz partii". Jest to konieczne do ustalenia mechanizmów blokujących kariery kobiet. Może więc, zanim wprowadzi się parytety, zbadać systemy rekrutacji?

Nie wiem, czy parytety otworzą kobietom drzwi do władzy. Jeśli tak, to tym lepiej, jeśli nie, to powiem: - A nie mówiłam?

Katarzyna Kolenda-Zaleska (Fakty TVN)





  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':