http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komfortowy dom starości

Katarzyna Kolenda-Zaleska
2012-01-31, ostatnia aktualizacja 2012-01-31 12:59

Zarówno w Polsce, jak i w Ameryce na progu kampanii prezydenckiej strategiczne myślenie kończy się perspektywą najbliższych wyborów

Katarzyna Kolenda-Zaleska
fot. AG
Katarzyna Kolenda-Zaleska
ZOBACZ TAKŻE
W znanej księgarni Barnes and Noble na Union Square w Nowym Jorku profesor Zbigniew Brzeziński promował swoją najnowszą książkę "Wizja strategiczna: Ameryka i kryzys globalnej potęgi". Gdy kilka tygodni temu był tu Bill Clinton, zamknięto pół placu i całą księgarnię. Chętni do spotkania już dwa tygodnie wcześniej zostali dokładnie sprawdzeni. W przypadku prof. Brzezińskiego zachowano zdrowy rozsądek w stosowaniu środków bezpieczeństwa, ale chętnych do spotkania było dwa razy więcej niż miejsc.

Przyszli dystyngowani Amerykanie, na oko profesorowie uniwersytetu Columbii, gdzie Brzeziński przez lata był wykładowcą, przyszła spora grupa młodych ludzi wyglądających, jakby właśnie na chwilę przerwali protest Occupy Wall Street (o nich profesor powie, że z podziwem patrzy na ich próbę walki o bardziej sprawiedliwy świat). Przyszła grupa Polaków, dla których Zbig jest i autorytetem, i ucieleśnieniem marzeń o wielkim amerykańskim sukcesie.

Profesor nie pozostawia złudzeń. Ameryka jest dziś w sytuacji, w jakiej Związek Radziecki był trzy lata przed upadkiem komunizmu, i z precyzją dowodzi, że sama jest sobie winna. Bo jak mogło dojść do sytuacji, w której światowa potęga w ciągu jednej dekady została wyprzedzona przez konkurencję? Po pierwsze - analizuje Brzeziński - Ameryka stała się dużo mniej sprawiedliwa społecznie. Przeciętne wynagrodzenie prezesa firmy w 1990 r. było 70 razy wyższe od przeciętnego wynagrodzenia Amerykanina, dziś jest 325 razy wyższe. Ameryka przestała być krajem wielkich możliwości, a przeciętny Europejczyk ma dziś dużo lepsze szanse awansu społecznego i finansowego.

Po drugie, przeciętny Amerykanin nie ma pojęcia o świecie zewnętrznym. Uczniowie nie są w stanie umiejscowić na mapie nawet Iraku, z którym Stany Zjednoczone przez dziesięć lat prowadziły wojnę.

Według Brzezińskiego Zachód bezpowrotnie traci na znaczeniu wobec rosnącej potęgi Chin. Jeśli tak się stanie, światu grozi chaos, bo chcąc nie chcąc, Ameryka jest wciąż gwarantem stabilizacji. Profesor więc wylicza - edukacja, sprawiedliwość społeczna i odbudowa transatlantyckich sojuszy pomoże Stanom Zjednoczonym utrzymać dominującą pozycję. Choć jego rozczarowanie Europą, z której pochodzi, jest równie dojmujące jak nową ojczyzną. - To komfortowy dom starości - nie waha się powiedzieć, domagając się nowych idei i nowego otwarcia na Rosję i Turcję.

Szczęściarze, którym udało się dostać na spotkanie, słuchają w pełnym skupienia milczeniu. Robi wrażenie pasja, z jaką 83-letni Zbigniew Brzeziński mówi o świecie, i sposób, w jaki to robi. Politologiczną analizę przeplata anegdotami z własnych doświadczeń w Białym Domu.

- Świat, który znamy, bezpowrotnie odchodzi w przeszłość i nieważne, czy mieszkamy w Ameryce czy w Polsce, musimy starać się go zrozumieć, by móc w nim żyć. Nie możemy ciasno myśleć tylko tu i teraz. Taką strategiczną lekcję daje nam profesor Brzeziński.

Problem w tym, że zarówno w Polsce, jak i w Ameryce na progu kampanii prezydenckiej strategiczne myślenie kończy się perspektywą najbliższych wyborów. Niecierpliwość, by szybko dostać władzę, przegrywa z chińską pokorną cierpliwością i może doprowadzić do ruiny świat zbudowany na zachodnich wartościach. Polska jest jego częścią. Wizja Brzezińskiego dotyczy nas w takim samym stopniu jak Ameryki.

Katarzyna Kolenda-Zaleska ("Fakty" TVN)

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    58 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':