Dojrzał do tego, żeby Polacy myśleli, iż to
Lech Kaczyński był twórcą "Solidarności", a negocjatorzy z 1980 r. Tadeusz Mazowiecki i
Bronisław Geremek chcieli skapitulować przed komunistami. W przemówieniu na zjeździe "S" Kaczyński obrażał ekspertów, nie wymieniając nazwisk. Teraz dowiadujemy się od Tadeusza Mazowieckiego, że prezes PiS powiedział mu, iż chodziło mu o Geremka. Te słowa Jarosława Kaczyńskiego nie wzbudziły zażenowania przewodniczącego "S" Janusza Śniadka.
Wręcz przeciwnie - we wtorek Śniadek powiedział, że historię należy zostawić historykom, a on sam nie wie, jak było. Po dwóch dniach dojrzał. Nie wiem, czy pod wpływem własnych przemyśleń, czy też urywały się telefony do siedziby "S" i oto wczoraj szef "S" skrytykował prezesa Kaczyńskiego.
Szkoda, że
Jarosław Kaczyński nie ma w PiS takiej osoby jak Henryka Krzywonos, która potrafi wyjść i powiedzieć wszystkim prawdę w oczy, nie przejmując się gwizdami i sarkastycznym uśmiechem Jolanty Szczypińskiej.
W PiS wszyscy przyklaskują prezesowi, a gdy zdarzy się krytyka, to krytykowani wylatują. Jarosława Kaczyńskiego otacza więc dwór.
W 1994 r. Teresa Torańska w wywiadzie z prezesem Porozumienia Centrum powiedziała: - Jarek, ty jesteś jednym z najbardziej nielubianych polityków. A Kaczyński na to: - No i dobrze.
Kaczyński chętnie podpala. Do gaszenia się nie pali.
Monika Olejnik ("Kropka nad i" TVN, "Gość Radia Zet")