Biskupi wkraczają do parlamentu niczym tsunami, szantażując parlamentarzystów odcięciem od komunii. Kto jest za zapłodnieniem in vitro, nie ma prawa jej przyjmować - ogłosiła Rada Episkopatu do spraw Rodziny. A to wszystko dzięki dociekliwości "Naszego Dziennika". Tropiciele z katolickiej gazety wytropili parlamentarzystów, którzy podczas uroczystości żałobnych po katastrofie smoleńskiej przyjmowali komunię.
Rozpętali nagonkę. Kard. Nagy skrytykował tych, którzy popełniają ten grzech. Autorka artykułu Małgorzata Pabis napisała: "Popieranie aborcji, zapłodnienia in vitro czy eutanazji jest grzechem ciężkim, który pozbawia człowieka łaski uświęcającej i uniemożliwia przystępowanie do Komunii św.". Dziennikarka wsparła się kodeksem prawa kanonicznego.
Oczywiście jest to akcja wymierzona w Bronisława Komorowskiego, który popiera metodę in vitro, choć w prawyborach nieszczęśnie się o niej wyraził, mówiąc, że powinna być dostępna tylko dla osób, które dają gwarancję dobrego wychowania i zdrowia dzieci.
Oczywiście ta akcja sprzyja Jarosławowi Kaczyńskiemu, który kilka miesięcy temu zadeklarował, że jest katolikiem i nie popiera metody in vitro, w przeciwieństwie do swojego brata i bratowej.
Ciekawe, że poglądy pary prezydenckiej w sprawie in vitro jakoś ostatnio hierarchów nie raziły.
Biskupi powinni rozsyłać do kościołów zdjęcia parlamentarzystów, którzy popierają metodę in vitro, tak żeby księża wiedzieli, z kim mają do czynienia. Bo być może wśród nich są tacy, którzy nie interesują się polityką, są zajęci sprawami duchowymi, pomocą swoim wiernym? A może rodzice powinni się spowiadać, jaką metodą sprowadzili dziecko na świat?
Biskupi przekazali parlamentarzystom zatrute jajo.
Monika Olejnik "Kropka nad i" TVN 24, "Gość Radia ZET"