Nie wiem, czy
Radosław Sikorski przegra, czy wygra z Bronisławem Komorowskim prawybory w Platformie Obywatelskiej, ale na razie, jak widać, pan minister przegrywa na polu polityki zagranicznej. Pan minister nie jeździ na nieformalne spotkania, bo ministrowi należy się weekend. Spotkania są z żonami, czyli nieważne, a nawet można pojeździć na nich saniami z reniferami, a więc dużo ubawu, a mało konkretów.
Baronessa Ashton, która wsławiła się słabą znajomością Europy Wschodniej, mogła by dzięki Radosławowi Sikorskiemu przybliżyć sobie historię i współczesność krajów naszego bloku, i to właśnie dzięki elokwencji naszego pana ministra, ale cóż, pan minister ma prawybory.
Pan minister ostatnio na pytanie dotyczące obsady ambasadorów unijnych oświadczył, że naszym ambasadorem w Pakistanie będzie Andrzej Ananicz. Wszystkie portale i gazety cytowały wypowiedź Sikorskiego.
Przykłady tytułów: "Na otarcie łez" - dostaliśmy ambasadora unijnego w Pakistanie", "Ananicz ambasadorem UE w Pakistanie". Do reportera Radia ZET w Brukseli podszedł zdziwiony rzecznik baronessy Ashton, nie wiedział bowiem, że ambasadorem będzie Ananicz.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zdementowało informacji, która brzmiała "Andrzej Ananicz ambasadorem Unii Europejskiej". Kiedy wsłuchałam się jeszcze raz w to, co mówił pan minister Sikorski na antenie Radia ZET, okazało się, że powiedział "naszym ambasadorem w Pakistanie", choć pytanie dotyczyło ambasadorów unijnych. Idąc tym tropem, zapytałam w komisji spraw zagranicznych, czy zostały rozpoczęte jakieś procedury w tej sprawie, okazuje się, że nie, nawet nie wpłynął wniosek do komisji w sprawie Ananicza. Może by pan minister mówił dokładniej, albo jego ministerstwo dementowało nieprawdziwe informacje, nim te dotrą lotem ptaka do Brukseli.
Pan minister twierdzi, że jego atutem jest żona, i chyba ma rację, ale w razie wygranej żona nie będzie głową w pałacu.
Komorowski z Sikorskim biorą się za bary. Sikorski dogryza Komorowskiemu, Komorowski radośnie odpowiada: "Radku, wyluzuj". Pan marszałek miał wtopę, kiedy zaproponował debatę kandydatów PO w Sejmie. To zupełnie tak, jakby Sikorski zaproponował debatę kandydatów na kandydatów w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Dobrze by było, żebyśmy mieli to wszystko już z głowy, bo panie posłanki, panowie posłowie powinni się nareszcie zająć ważnymi sprawami dotyczącymi państwa. A pan marszałek powinien wypuścić nieco projektów z zamrażarki.
Na razie czeka nas niedzielny show prowadzony przez parę taneczną Joannę Muchę i Sławomira Nowaka. Pytania przygotowuje Sławomir Nowak. Doradzam Joannie Musze, żeby walczyła o swoje, bo jak tak dalej pójdzie, stanie się tylko ozdobą bibliotecznej debaty Komorowskiego i Sikorskiego.