Pretekstem do publikacji była krytyka policyjnego miesięcznika "997", który owe zdjęcie zamieścił. Redaktorzy "SE" nie omieszkali powiadomić o tej karygodnej publikacji ojca Krzysztofa Olewnika, który wyraził swoje oburzenie zamieszczone pod tymże zdjęciem. Zdjęcie Krzysztofa Olewnika jest szokujące, a zamieszczenie w miesięczniku "997" świadczy o głupocie redakcyjnych policjantów. Święte "oburzenie" redaktorów "Super Expressu" jest pełne hipokryzji, godne miana "hieny roku". Ale opiniotwórczy "Super Express" uznał, że ta nagroda powinna trafić w ręce Tomasza Lisa, przeczytaliśmy wstrząsający tytuł "
Tomasz Lis oszukał widzów", zapraszając do programu własnego adwokata. Jurorzy "SE" swój werdykt wydali na podstawie krytyki Lisa przez Radę Etyki Mediów. A przecież to ta sama Rada Etyki Mediów, którą podpiera się "Super Express", orzekła, że publikacja zdjęć Piesiewicza przez tę redakcję jest karygodna. Redaktor naczelny tak się obruszył, że postanowił podać REM do sądu. Panie redaktorze, skoro się jest takim opiniotwórczym dziennikiem, wystarczy skrytykować, nie trzeba sięgać do tego typu środków. "Gazeta.pl" też pana krytykowała, ale popełniła ten sam błąd, pokazując Krzysztofa Piesiewicza w kompromitującej sytuacji.
Niektórzy mówią, choć rok dopiero się zaczyna, że tytuł "hieny roku" należy się Ziemkiewiczowi za jego felieton "Homo-kariera" o Marku Hłasce. Jest to niesprawiedliwe, ponieważ jest to niezwykle rzetelny dziennikarz, którego ostatnio widzieliśmy w burzliwej dyskusji po emisji filmu "Towarzysz generał". Siły były wyrównane. Po jednej stronie Piotr Zaremba i Łukasz Warzecha, po drugiej
Jacek Żakowski i Wojciech Mazowiecki. Redaktor tak doskonale prowadził dyskusję, że mało mówił, a jak coś powiedział, to falsetem i uszy mu czerwieniały. Nie zabierał czasu swoim rozmówcom, dlatego następnego dnia w "Rzeczpospolitej" mogliśmy przeczytać recenzje filmu i utyskiwanie redaktora na zdradę elit przy Okrągłym Stole, co zresztą było mocno zaznaczone w filmie "Towarzysz generał". Rafał Ziemkiewicz będzie miał teraz problem, jeżeli wystartują Bronisław Komorowski i
Lech Kaczyński, bo przecież Bronisław Komorowski był przeciwko Okrągłemu Stołowi, a Lech Kaczyński uważa, że nigdy nie było zdrady - ani w Magdalence, ani przy Okrągłym Stole.
Trudny wybór redaktora. A konkurs na "hienę roku" nadal jest otwarty.