http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Ich dwóch, a ja jeden"

Monika Olejnik
2010-01-29, ostatnia aktualizacja 2010-03-25 16:28

Ich jest dwóch, a ja jeden - tak powiedział Donald Tusk, rezygnując z ubiegania się o fotel prezydencki. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że tak uczyni, bo czyż giełda jest dobrym miejscem, żeby ogłosić: będę kandydował, bez fety, bez baloników, bez rac

Monika Olejnik
fot. AG
Monika Olejnik
Decyzja odważna, ale jednocześnie ryzykowna. Pan premier naraził się na ostre ataki opozycji, a to, że ucieka, jest przykrywką dla przesłuchania Mirosława Drzewieckiego, tchórzy, ma traumę z powodu przegranej w poprzednich wyborach, coś jest na rzeczy w aferze hazardowej. Premier przecież byłby łatwym obiektem ataku w czasie kampanii, po nocach by nam się śniły ruletki i jednoręcy bandyci. Premier nie kandyduje ze względu na dobro Polski, bo instrumenty rządzenia ma i chce z nich korzystać. Ale premier nie wie, że Lech Kaczyński może wygrać następne wybory. I ziści się sen o dwóch takich, co ukradli księżyc.

Rezygnacja Tuska wzmacnia Kaczyńskiego, dla którego Jerzy Szmajdziński czy też Andrzej Olechowski są słabymi konkurentami. Andrzej Olechowski został pozbawiony swojego miecza, czyli Pawła Piskorskiego, a Szmajdziński przy mało charyzmatycznym szefie SLD ledwo ciągnie w rankingach wyborczych, chyba że z puszczy wyłoni się Włodzimierz Cimoszewicz. Bo zapowiedział, że nie będzie kandydował, ale gdyby była groźba reelekcji Lecha Kaczyńskiego, ruszy do ataku. Nie należy lekceważyć kandydatury Radosława Sikorskiego, który ma bardzo duże zaufanie w sondażach społecznych, dodałby pieprzu kampanii wyborczej, a Lech Kaczyński zapewne rano budziłby się potwornie zły, myśląc, że znowu musi stawać w szranki z Sikorskim, którego nie znosi i tego nie ukrywa. Chyba bardziej do zniesienia byłby dla pana prezydenta Bronisław Komorowski. Ale temu już sztab ludzi szyje buty niebezpiecznych związków ze służbami specjalnymi (vide "Gazeta Polska").

Opozycja drwi z Tuska, pytając, czy może Zbigniew Sobiesiak będzie kandydatem Platformy Obywatelskiej, świadczy to o poziomie intelektualnym niektórych posłów PiS (autor Mariusz Kamiński).

Tusk chyba wprawił w zakłopotanie swoich kolegów z partii, z których większość chciała, żeby kandydował. Premier śmieje się, kiedy mówi się o tym, że jest przykrywką dla przesłuchania Drzewieckiego. Być może ma trochę racji, nawet jeżeli mówi nieprawdę, to przesłonił dobre show Drzewieckiego, który wypadł o wiele wiarygodniej niż Zbigniew Chlebowski. Naturalna twarz, bez kilogramów pudru, uczciwość w oczach, a co było naprawdę? Tego nie wiemy, ale pewnie się dowiemy. Najwięcej na tym straciła Magda Sobiesiak - wykształcona, piękna dziewczyna, której tatuś chciał załatwić pracę, i po co to wszystko było, panie Sobiesiak?

  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':