http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kaczyński na Księżycu

Monika Olejnik
2009-09-04, ostatnia aktualizacja 2009-09-04 12:11

Jarosław Kaczyński, zszedłszy z Księżyca 2 września, zadał pytanie: "Po co do Polski przyjechał Władimir Putin?"

Obchody 1 września na Westerplatte to był dla niego dzień "Absmaku narodowego". Panie premierze, Władimir Putin przyjechał po to, żeby pana brat prezydent Polski mógł mu w obecności przywódców europejskich, na oczach całego świata powiedzieć, co Związek Radziecki zrobił Polsce. To pana brat przypomniał, że Katyń był zemstą za 1920 r. To pana brat przypomniał o inwazji radzieckiej na Polskę 17 września. Prezydent Putin musiał wysłuchać i Kaczyńskiego, i Tuska. Często widać było, że z wściekłości chodzą mu szczęki. Wszystko to było po to, żeby cały świat zauważył, że to nie Polacy są rusofobami, lecz Rosjanie polonofobami, a wielu polityków rosyjskich, w tym Putin, chce wybielać Stalina.

Prezydent Putin przejechał po to - czego pewnie teraz żałuje - żeby świat ujrzał prawdziwe jego oblicze. W komentarzach prasy włoskiej, brytyjskiej, niemieckiej czytamy: o historycznym relatywizmie Putina, o stalinowskich roszczeniach dotyczących panowania i myślenia w kategoriach stref wpływu, które nie mogą mieć miejsca w nowoczesnym świecie. O zestawieniu Putina i Stalina i o tym, że Angela Merkel potrafiła w imieniu narodu niemieckiego po raz kolejny powiedzieć "przepraszam", a Władimir Putin próbował rehabilitować Stalina.

1 września to była lekcja dla Władimira Putina. A świat i media rosyjskie poznały prawdziwą historię II wojny światowej. Komentatorzy rosyjscy są źli, wypowiedzi Tuska i Kaczyńskiego nazwali cynicznymi. Uważa pan, panie premierze, że premier Donald Tusk pozwolił na to, żeby Putin nas pouczał. Szkoda, że nie wie pan, że słowa premiera o radzieckich żołnierzach: "Którzy nie mogli nikogo wyzwolić, bo sami nie byli wolni", rosyjscy komentatorzy nazwali nieprzyzwoitymi i cynicznymi. Według komentatorów rosyjskich Polacy napluli do kieliszka zaproszonemu gościowi. Polacy nie chcą pluć, ale chcą prawdy. I to właśnie czynił pana brat, Lech Kaczyński. Zamiast wywoływać wojnę polsko-polską, warto chociaż raz powiedzieć "dziękuję" premierowi Tuskowi. Bo premier może oberwać od pana - i słusznie - za sprawę katarską, ale 1 września to jest dzień zwycięstwa i Tuska, i Kaczyńskiego. Nie ma się co złościć, tylko trzeba się uśmiechnąć.

  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':