Obchody 1 września na Westerplatte to był dla niego dzień "Absmaku narodowego". Panie premierze, Władimir Putin przyjechał po to, żeby pana brat prezydent Polski mógł mu w obecności przywódców europejskich, na oczach całego świata powiedzieć, co Związek Radziecki zrobił Polsce. To pana brat przypomniał, że Katyń był zemstą za 1920 r. To pana brat przypomniał o inwazji radzieckiej na Polskę 17 września. Prezydent Putin musiał wysłuchać i Kaczyńskiego, i Tuska. Często widać było, że z wściekłości chodzą mu szczęki. Wszystko to było po to, żeby cały świat zauważył, że to nie Polacy są rusofobami, lecz Rosjanie polonofobami, a wielu polityków rosyjskich, w tym Putin, chce wybielać Stalina.
Prezydent Putin przejechał po to - czego pewnie teraz żałuje - żeby świat ujrzał prawdziwe jego oblicze. W komentarzach prasy włoskiej, brytyjskiej, niemieckiej czytamy: o historycznym relatywizmie Putina, o stalinowskich roszczeniach dotyczących panowania i myślenia w kategoriach stref wpływu, które nie mogą mieć miejsca w nowoczesnym świecie. O zestawieniu Putina i Stalina i o tym, że Angela Merkel potrafiła w imieniu narodu niemieckiego po raz kolejny powiedzieć "przepraszam", a Władimir Putin próbował rehabilitować Stalina.
1 września to była lekcja dla Władimira Putina. A świat i media rosyjskie poznały prawdziwą historię II wojny światowej. Komentatorzy rosyjscy są źli, wypowiedzi Tuska i Kaczyńskiego nazwali cynicznymi. Uważa pan, panie premierze, że premier Donald Tusk pozwolił na to, żeby Putin nas pouczał. Szkoda, że nie wie pan, że słowa premiera o radzieckich żołnierzach: "Którzy nie mogli nikogo wyzwolić, bo sami nie byli wolni", rosyjscy komentatorzy nazwali nieprzyzwoitymi i cynicznymi. Według komentatorów rosyjskich Polacy napluli do kieliszka zaproszonemu gościowi. Polacy nie chcą pluć, ale chcą prawdy. I to właśnie czynił pana brat, Lech Kaczyński. Zamiast wywoływać wojnę polsko-polską, warto chociaż raz powiedzieć "dziękuję" premierowi Tuskowi. Bo premier może oberwać od pana - i słusznie - za sprawę katarską, ale 1 września to jest dzień zwycięstwa i Tuska, i Kaczyńskiego. Nie ma się co złościć, tylko trzeba się uśmiechnąć.