http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dziennikarka, która wiedziała wszystko

Monika Olejnik
2008-02-29, ostatnia aktualizacja 2008-02-29 13:42

Dorota Kania, dziennikarka tygodnika "Wprost", miała swoich informatorów wszędzie - w prokuraturze, w służbach specjalnych, w IPN.

Monika Olejnik
Monika Olejnik
Asystent Tuska kopnął policjanta - donosiła na łamach "Wprost". Tę tajną informację uzyskała w jednym z posterunków policji. ABW bada udział tajnych służb w interesach naftowych Krauzego - pisze "Wprost". W artykule znalazło się zdanie: "Pamiętaj, że te pola są od federalnych - powiedział Kuna w rozmowie z Krauzem". Kto dotarł do tej rozmowy? Dorota Kania. "Podwójne życie Bogusława" - tym razem dzielna dziennikarka dotarła do życiorysu redaktora naczelnego "Polityki" Jerzego Baczyńskiego. Za rządów SLD zniknął dokument demaskujący działania mafii paliwowej. Dziennikarka tropi więc mafię. Krauze miał nieformalne wpływy w rządzie - to tytuł jednego z artykułów we "Wprost". Dorota Kania wiedziała o wszystkim, co się dzieje. Dzięki niej mogliśmy się dowiedzieć o przeszłości Stanisława Dobrzańskiego, o łapówkach, o układach, o tym, ile minut spędził w Marriotcie Janusz Kaczmarek. Wiedziała, z kim Krauze załatwiał posady w rządzie, wiedziała o związkach Jana Widackiego z przestępcami.

Dorota Kania tylko jednego nam nie powiedziała - że kiedyś pożyczyła pieniądze od teściowej Marka Dochnala i za te pieniądze miała pomagać znanemu lobbyście. Dochnal wyznał to w programie "Teraz my". Pokazał kwity, na których było czarno na białym napisane, że Kania pożyczyła dwieście kilkadziesiąt tysięcy. Kania - niczym jeden z bohaterów "Misji specjalnej" pod jej nadzorem - tłumaczyła się w oświadczeniu, że nie wiedziała, od kogo pożycza pieniądze. Nie wiedziała, że jest to teściowa Dochnala. Pani Kania pewnie sobie myślała, że jest tak urocza, że wchodzi do biura nieruchomości, brakuje jej pieniędzy, a tam każdy pędzi, by jej pomóc. Pani Kania myśli, że jesteśmy strasznie naiwni i wierzymy w to, co ona mówi. A my staramy się znaleźć w skórze pani Kani i nie wierzyć nikomu.

Strasznie żałuję, że redaktor naczelny tygodnika "Wprost" zawiesił redaktor Kanię, bo dzięki niej moglibyśmy się dowiedzieć, dlaczego Ryszard Krauze przyszedł do prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prosił go o zgodę na inwestycje paliwowe w Kazachstanie (mówi o tym Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika "Newsweek"). Pani Kania miała szeroką wiedzę na ten temat, więc zapewne wytropiłaby kolejne powiązania. Niestety, redaktor Janecki nie dał wiary swojej dziennikarce. I tym samym my, czytelnicy, pozbawieni zostaniemy przecieków z prokuratury, służb specjalnych i IPN. Kto nam odkryje kolejny życiorys, kto wytropi powiązania?

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Co się stało z Madzią?

Matka półrocznej Madzi z Sosnowca wyznała, że córeczka wyślizgnęła się jej w domu z kocyka i uderzyła główką w wysoki próg