http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W cieniu prawyborów

Jacek Żakowski
2010-03-22, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 09:31

Platforma wzięła wszystko. A właściwie prawybory w Platformie. Parę ważnych spraw się jednak wydarzyło

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
Po pierwsze, jest nowa ustawa lustracyjna. Daje ona szansę, że Instytut Pamięci Narodowej przestanie być Instytutem Paranoi Narodowej. Cała rewolucja polega w gruncie rzeczy na tym, że każdy będzie miał prawo bez niczyjej łaski zobaczyć, co na jego temat zgromadzili ubecy, nadzór zaś nad IPN mają przejąć fachowcy - badania historyczne mają nadzorować historycy, a śledztwa prawnicy.

Taka oczywistość była dotąd za nadto oczywista tylko z tego powodu, że rolą IPN nie było badanie przeszłości, lecz potwierdzanie jej paranoicznych wizji wyrosłych z wiary, że Polską rządzą agenci. Instytut tak został przed laty skrojony, by przede wszystkim potwierdzić paranoję, w którą wierzyła też spora część Platformy. To się jednak mimo ogromnych wieloletnich wysiłków i wielkich nakładów kompletnie nie udało. Dzięki temu zmiana stała się możliwa.

Po drugie, jest pakiet ustaw o nauce. Dzięki niemu nauka będzie się w Polsce miała trochę lepiej. Ale tylko trochę. Z grubsza o tyle, o ile lepiej się miała nauka sowiecka dzięki specjalnym uchwałom politbiura.

Czyli za jakiś czas w niektórych dziedzinach niektórzy uczeni będą mieli lepsze warunki pracy. To nie jest bez znaczenia. Ale wielkiego przełomu z tego powodu nie będzie. Bo legislatorzy wciąż nie rozumieją tego, czego nie rozumiało sowieckie politbiuro. Mianowicie, że sukces nauki w niewielkim stopniu zależy od tego, jaką politykę prowadzi państwo wobec nauki. W dużo większym stopniu los nauki zależy od tego, co się dzieje w przedszkolach, szkołach, kulturze, polityce społecznej.

Czy przedszkole jest na tyle powszechne i dobrze zaplanowane, by całe pokolenie nauczyć kooperacji. Czy szkoła uczy poczucia własnej wartości, kreatywności i samodzielnego myślenia. Czy kultura budzi w społeczeństwie postawy krytyczne, refleksyjne, otwarte na zmiany. Czy polityka społeczna potrafi zapewnić równe szanse rozwoju talentom bez względu na miejsce urodzenia i pozycję społeczną rodziny.

Dopóki te warunki nie zostaną spełnione, żadne ustawy i żadne pieniądze wydane na naukę nie zrobią z polskich naukowców orłów. A jeśli się jakiś orzeł na naszym społecznym kamieniu urodzi, i tak stąd jak najszybciej wyleci albo zostanie zadziobany przez wrony.

Po trzecie, zdaje się, że jest już prawie gotowa decyzja Brukseli w sprawie jej nowego korpusu dyplomatycznego. Wiele wskazuje na to, że będzie to nasza największa dyplomatyczna klęska od przystąpienia do Unii. To, że nie wdarliśmy się do grupy G20, było przykre, ale wytłumaczalne. To, że przegraliśmy instytut technologiczny, było przewidywalne. Fakt, że z blisko stu czterdziestu ambasadorskich posad w nowych unijnych placówkach Polsce przypaść mają dwie, to już jest katastrofa, której przyczyny trzeba poważnie przemyśleć. Ja widzę dwie.

Jedna to podporządkowanie UKIE strukturom MSZ, co osłabiło dobrze działający urząd. Druga to zaangażowanie ministra Sikorskiego w prawyborcze zmagania. Nie pociesza mnie, że jeśli Sikorski zostanie kandydatem PO, opozycja przez całą kampanię będzie mu wypominała tę klęskę. Powinni go z niej rozliczać przede wszystkim posłowie koalicji, bo to jej wstyd i odpowiedzialność.

Wybory to wielki spektakl demokracji. Prawybory także. Spektakl w oczywisty sposób przykuwa uwagę. Ale gdy my wpatrujemy się w scenę, dokoła toczy się życie. Lepiej nie tracić go z oczu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':