http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łapaj złodzieja

Jacek Żakowski
2009-11-09, ostatnia aktualizacja 2010-03-25 17:10

OFE mają zasługi. Ich powołanie rozkręciło rynek kapitałowy, zwiększyło świadomość ekonomiczną Polaków, zapoczątkowało reformę emerytur. Ale zbyt wiele osób musiało przy okazji zbyt wiele zarobić, by przyszli emeryci mogli mieć z reformy istotne korzyści

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
"Państwo oszukuje obywateli, by zabrać pieniądze" mówi Ewa Lewicka, szefowa izby gospodarczej OFE w odpowiedzi na propozycję ministrów Fedak i Rostowskiego, by inwestowaną w obligacje skarbowe część naszej składki emerytalnej obsługiwał ZUS. OFE straszą nas, a media powtarzają, że jeśli tak się stanie, nasze emerytury będą jeszcze mniejsze, bo rząd nas oczywiście oszuka, co w przypadku prywatnych towarzystw w grę przecież nie wchodzi, że część towarzystw upadnie, co osłabi konkurencję na rynku emerytalnym i zmniejszy jego efektywność, a giełda wyschnie, bo OFE będą na niej mniej inwestowały.

Brzmi to przerażająco. Ale pod warunkiem, że Ewie Lewickiej, Otwartym Towarzystwom i ich obrońcom w mediach uwierzymy na słowo.

Ewa Lewicka jako minister w rządzie Buzka i Balcerowicza reprezentowała publiczny interes w pracach nad reformą emerytalną. Reprezentowała go ze skutkiem, o którym za chwilę, za to po odejściu z rządu została szefową lobby stworzonego przez towarzystwa, którym wcześniej - jako funkcjonariusz publiczny - urządziła rynek. To mniej więcej tak, jakby minister Grad po zawarciu ugody zatrudnił się w Eureko, albo jakby prokurator dostał intratną posadę u oskarżonego.

OFE zaczęły działalność od gigantycznego oszustwa, mamiąc przyszłych emerytów wizją starości spędzanej w pięciogwiazdkowych hotelach pod palmami. Żadne racjonalne przesłanki nie wskazywały, że jest to możliwe. Ustawa została jednak tak napisana, że to oszustwo było dozwolone. Krytyka OFE była skutecznie blokowana przez kult "Czterech Wielkich Reform". Kto wyrażał wątpliwość, ten stawał się socjalistą, populistą, wrogiem transformacji. Pod wpływem nieuczciwej reklamy do OFE przystąpiło wiele osób, dla których było to zbyt ryzykowne. Bo ludzie uwierzyli na słowo ówczesnemu rządowi, Ewie Lewickiej i OFE. Nie sądzę, że powinniśmy dalej iść tą drogą.

Problem polega na tym, że oczywiście konieczną reformę przeprowadzono w sposób przynoszący maksimum korzyści towarzystwom, a minimum korzyści przyszłym emerytom. OFE dostały prawo nie tylko do nieuczciwej reklamy, ale też do akwizycji, która zdrową konkurencję zastąpiła sztuczkami akwizytorów. Klientów zyskują więc nie te towarzystwa, które najlepiej gospodarują naszymi pieniędzmi, ale te, które nas najskuteczniej mamią. To sprawia, że rynek OFE nie działa. Po dziesięciu latach mający konsekwentnie jedne z najlepszych wyników Polsat wciąż jest jednym z najmniejszych towarzystw, a towarzystwa mające najgorsze wyniki należą do największych. Nie słyszałem, by Ewa Lewicka, która jako minister stworzyła konstrukcję skłaniającą ludzi do niekorzystnego dysponowania pieniędzmi, próbowała to jakoś naprawić.

Oryginalna ustawa dała też towarzystwom prawo do pobierania astronomicznych prowizji. Są to prowizje od zarządzanej kwoty. OFE biorą swoje bez względu na to, ile zarządzane przez nie oszczędności zyskują lub tracą. Wysokość prowizji udało się po latach ograniczyć dzięki akcji "Gazety". Ewa Lewicka nie czuła się wcześniej w obowiązku ostrzec przyszłych emerytów, że OFE ich rabują.

Wysoką prowizję da się uzasadnić w odniesieniu do części składki emerytalnej inwestowanej na giełdzie. Giełda wymaga kompetencji, a kompetencje kosztują. Po dziesięciu latach Fedak i Rostowski uświadomili nam, że taką samą prowizję OFE pobierają od większej części składki obowiązkowo gromadzonej w obligacjach skarbowych. A tu specjalnych kompetencji nie trzeba. Ewa Lewicka nie ostrzegała nas jednak, że płacimy OFE 7 proc. za to, za co w - podobno skandalicznie nieefektywnym - ZUS płacilibyśmy 2,5 proc.

Obrońcy OFE straszą nas też, że pomysł Fedak i Rostowskiego wysuszy polską giełdę, chociaż z giełdą nie ma on nic wspólnego. Bo obligacje, które zamiast do towarzystw mają trafić do ZUS, i tak nie mogły być zamieniane na akcje.

OFE mają zasługi. Ich powołanie rozkręciło rynek kapitałowy, zwiększyło świadomość ekonomiczną Polaków, zapoczątkowało reformę emerytur. Ale zbyt wiele osób musiało przy okazji zbyt wiele zarobić, by przyszli emeryci mogli mieć z reformy istotne korzyści.

Jakoś tak się stało, że przez długie lata twórcy reform spokojnie patrzyli, jak OFE nas łupią. Teraz Fedak i Rostowski zmuszeni do porządkowania finansów publicznych chcą nasze korzyści odrobinę zwiększyć. Ewa Lewicka, która od lat dba o interesy zatrudniających ją właścicieli OFE, broni łatwego zarobku towarzystw. To jej dobre prawo. Pod warunkiem, że nie udaje obrońcy przyszłych emerytów, reform, rynku, dziedzictwa rządu, w którym pracowała, dobra społecznego, finansów publicznych, giełdy, sprawiedliwości i czego tam jeszcze. Bo to jest dopiero oszustwo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy