http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska Bus

Jacek Żakowski
2011-09-26, ostatnia aktualizacja 2011-09-25 16:42

Czy tuskobus pomoże Tuskowi, Platformie i Polsce? Dobre pytanie. Ale niejednoznaczne.

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
ZOBACZ TAKŻE
Pierwsze znaczenie jest proste. Odpowiedź zależy nie tyle od frustracji, pretensji, łez i próśb, z którymi szef rządu musi się konfrontować, ile od jego reakcji. Energia ataku jest duża. Ciosy są potężne. Ale mechanika takiej sytuacji przypomina nie tyle boks, ile dżudo. Potężny atak może powalić atakowanego, ale może też znokautować atakującego. Za pomocą odpowiedniego chwytu dżudoka może wykorzystać energię przeciwnika i pokonać go jego własną siłą.

Pierwsze rundy Tusk dżudoka wygrał już na punkty. Gdy na przykład stawał twarzą w twarz z kibolami i bez strachu w oczach, ale też bez agresji czy demonstrowania wyższości, wykładał swoje racje, które oczywiście nie mogły się im podobać. Nie ma w Polsce ani w Europie wielu polityków, którzy by się na taki gest zdobyli i wrócili z tarczą. Jarosław Kaczyński boi się nawet stanąć oko w oko z dziennikarzem, który nie jest wobec niego apologetyczny (a propos: moje odwieczne zaproszenie do TOK FM i do TVP Info jest wciąż aktualne).

Ciekawsze jest drugie znaczenie tych pytań. Czy premierowi opłaci się wyjście ze spiżowej klatki władzy i zderzenie się z konkretem codziennej rzeczywistości życia na dole społecznej drabiny. Ten eksperyment wiąże się z radykalną zamianą rachunku miliardowych liczb państwowego budżetu na groszowe rachuneczki ludzi żyjących z paręsetzłotowych zasiłków i kilkudziesięciozłotowych zapomóg.

Szef rządu z natury urzędu ogląda rachunki miliardowe. Pytania stające na posiedzeniach rządu dotyczą tego, czy państwo może sobie pozwolić, by wydać dodatkowe miliardy na pomoc społeczną. Z góry wiadomo, że go na to nie stać. Zwłaszcza w kryzysie.

Dopóki premier ogląda rzeczywistość przez pryzmat budżetowych tabel albo zza szyb limuzyny, odpowiedź musi mu się wydawać oczywista. Wie, co zamrożenie progów upoważniających do pomocy społecznej znaczy dla setek tysięcy rodzin. Wyczyta, jakim obciążeniem będą dla wielu rodzin podniesione opłaty za przedszkola. Ale póki siedzi w gabinecie, ważniejsze jest makroekonomiczne ''zaciskanie pasa'' na ''rozdętym'' socjalu.

Premier wypuszczony z urzędowej klatki staje twarzą w twarz nie tyle z wyzwaniami polityki społecznej, ile z ludzkim nieszczęściem osób, które spotyka na wyciągnięcie ręki. Zabrzmi to kiczowato, ale kompletnie czym innym jest, gdy pytanie ''jak żyć?'' zadaje w telewizji luksusowo otłuszczony i pięknie opalony poseł Hofman, czym innym, gdy odpowiedzi na to pytanie szuka się w kilometrowych tabelach budżetu, a co innego, gdy pada ono z ust zabiedzonych ludzi stojących tak blisko, że w ich oczach zobaczyć można zbierającą się łzę.

W relacjach ze spotkań widać, że Tusk nie jest cyborgiem. A nie będąc cyborgiem, inaczej zaczyna rozumieć stojące przed nim pytania. Nie wiem, czy się już zastanawia, jaki sens miało podtrzymanie PiS-owskiej reformy podatkowej uprzywilejowującej bogatych kosztem biednych. Nie wiem, czy jeszcze wierzy, że trzeba było dać więcej bogatym, żeby mogli powiększyć swoje oszczędności (rosnące jak grzyby po deszczu), a zabrać biednym, którzy z dodatkowym groszem pobiegliby do sklepu, zachęcając - także siedzące na gotówce firmy - do inwestowania. Ale już słyszę, że premier mówi o odmrożeniu progów i o wprowadzeniu subwencji przedszkolnej, za co karcił PSL i SLD.

Paradoksalnie odpowiedź na drugie znaczenie pytania, czy Tuskowi, Platformie i Polsce tuskobus się opłaci, wydaje mi się prostsza. Zawsze opłaca się stanąć mocniej na ziemi. W polityce zwłaszcza.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 43 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    93 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':