http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miedzy potepiaczami a rozgrzeszaczami

Tomasz Lis
2009-10-01, ostatnia aktualizacja 2009-09-30 17:49

Tomasz Lis
Tomasz Lis


"Moje życie jest widowiskiem - ja gram", powiedział kiedyś Roman Polański. A że jego życie jest ciekawsze niż najciekawsze jego filmy to i jego gra była szczególna. Polański wkładał różne maski. Teraz przy okazji jego aresztowania rozpoczął się nowy akt sztuki, którą w polskim wydaniu reżyserują inni, wkładając swoje maski, rozgrzeszaczy albo potępiaczy.

Kukiełki w maskach rozgrzeszaczy uważają, że wielkość artysty neutralizuje, a nawet unicestwia małość człowieka, że talent ma moc rozgrzeszania. Kukiełki w maskach potępiaczy płyną na coraz wyższej fali moralnego wzmożenia i etycznej jednoznaczności, przybijając potwora i pedofila szczególnie dobitnym słowem „odbyt”. Są i godzący obie racje. Ci zakładają aż dwie maski - znawców sztuki („Cenię filmy Polańskiego, ale poza »Piratami «”), a jednocześnie ludzi wyposażonych w moralny instynkt („jest wina, musi być kara”). W tzw.debacie nie ma zbyt wielu półcieni, bo czyż może być jakiś punkt styczności między Polską libertyńską a Polską solidarną z ofiarą pedofila? Potępiacze potępiają nie tylko Polańskiego, ale przede wszystkim jego obrońców i jest charakterystyczne, że w obozie tym znaleźli się i zajadli prawicowcy, i zagorzałe feministki. Rozgrzeszacze zdają się uważać, że to Polański jest ofiarą sojuszu cynicznej matki, wyuzdanej córki i podłego sędziego.

Czy między romansującym z tanim populizmem potępiactwem a flirtującym z relatywizmem i permisywizmem rozgrzeszactwem można odnaleźć jakąkolwiek myśl wspólną? Być może wstępem do tego musiałaby być zmiana konwencji językowej, tak by słowa potrafiły wyrażać także wątpliwości, a nie wyłącznie jednoznaczności. Tak by zamiast wykrzykników znalazło się miejsce na znaki zapytania i tryb warunkowy, w trudnych sprawach składnia naprawdę powinna odzyskiwać coniunctivus.

Kilka pytań do potępiaczy:

•  Czy Polański naprawdę nie wyraził skruchy? Kto widział telewizyjny wywiad z reżyserem z 1987 roku wie, że pytanie jest zasadne.

•  Czy Polański czmychnął przed wymiarem sprawiedliwości? A może jednak przed wymiarem niesprawiedliwości, przed mataczącym sędzią, dla którego motywem działania było nie poszukiwanie sprawiedliwości, ale dorwanie „skurwysyńskiego Polaka”.

•  Czy coś, co literalnie jest pedofilią, może nie wyczerpywać jednak jej znamion?

•  Czy nie nazbyt prostackie jest pytanie: „Jak byście reagowali, gdyby to była wasza córka”, bo - z całym szacunkiem - nie wysyłalibyśmy jednak córek na schadzki do domów rozochoconych panów, a gdyby wróciły, mówiąc, że ci kazali im zdjąć bluzki, udalibyśmy się tam sami z pięściami, a nie wysyłalibyśmy tam córek ponownie.

Pytania do rozgrzeszaczy:

•  Czy na rozgrzeszenie zasługuje ktoś, kto w ciągu trzech dziesięcioleci nie podjął choćby nieudanej próby umocowanego prawnie rozliczenia się ze swą przeszłością?

•  Czy tragedia, którą miał w życiorysie 13-letni chłopiec, uzasadnia tezę, że nie był on w stanie zrozumieć, że ktoś, kto ma 13 lat, nie jest dorosły?

•  Czy koszmarna trauma Holocaustu stanowi alibi dla wszystkiego, co robi ktoś, komu udało się przeżyć?

Kilka z bardzo wielu pytań. Może warto próbować spokojnie znaleźć na nie poważne odpowiedzi, a nie odwoływać się do języka meneli i półanalfabetów tworzących portale internetowe dla nieszczęśników i frustratów, jak to uczynił knajacki eurodeputowany Migalski ze swoim słownym repertuarem ("koleżka", "Romek", "doodbytniczo", "nasrane").

I może jeszcze jedno pytanie. Gdzie byli nasi potępiacze, gdy Polański nie raz i nie dwa był w Polsce? Bili się o bilety na "Amadeusza" czy walczyli o wejściówki na premierę "Pianisty"? Bo jakoś nie pamiętam apeli, by dokonać ekstradycji potwora i pedofila. A sprawa z 1978 roku była chyba już wtedy znana? Może tak jak kiedyś, tak i dziś Polański służy wielu do poprawiania sobie samopoczucia, co kiedyś wymagało wyłącznie stwierdzenia, że jest jednym z nas, a dziś wyłącznie wyrzucenia jednego z nas poza nawias.



  • 36 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':